zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 29 czerwca 2022

recenzja: Whorehouse "True Living"

11.04.2004  autor: mst
okładka płyty
Nazwa zespołu: Whorehouse
Tytuł płyty: "True Living"
Utwory: True Living; Like A Scum; Drink Till Xodas; Friendly Fire
Wykonawcy: Krzysiek - gitara; Seba - gitara, wokal; Mr. J - gitara basowa; Arek - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Crude Entertainment
Premiera: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Ktoś kiedyś narzekał, że w Polsce nie ma dobrych zespołów grających thrash metal. Ten, kto słyszał Horrorscope, Retribution i Whorehouse, potraktuje te słowa z przymrużeniem oka i serdecznym uśmiechem politowania. Tak naprawdę jedynym poważnym problemem trawiącym ten gatunek jest trwająca od paru lat poważna ignorancja ze strony "wielkich krajowych wytwórni", które najzwyczajniej w świecie albo mają w dupie wydawanie tych zespołów, albo boją się inwestować w ten mało już popularny gatunek. Miejmy nadzieję, że nowe płyty Exodus, Death Angel i innych wielkich zmienią obecny stan rzeczy i przemówią niektórym do rozsądku.

Krakowski Whorehouse nie jest młodym zespołem. Istnieją już ładnych parę lat, aktywnie koncertują i co jakiś czas atakują nasze uszy nowym promo zawierającym czysty Bay Area Thrash. Nie inaczej ma się sprawa z ich najnowszym dziełem pt. "True Living". Materiał ten, na który składają się cztery niesamowicie energiczne i ostre kawałki, po raz kolejny został nagrany w domowym studio Dominika Burzyma (znanego m.in. z produkcji Atrophia Red Sun i Retribution), które powoli staje się gwarantem świetnego, dynamicznego i klarownego brzmienia, tak istotnego w tej stylistyce.

Te cztery utwory to niesamowita wycieczka do czasów świetności takich zespołów jak wspomniany już wcześniej Exodus, Vio-Lence, czy w mniejszym stopniu Sacred Reich. Nie oznacza to jednak, że "True Living" jest zwykłą kopią muzyki z okresu przez wielu obecnie uznawanego za prehistoryczny. Nic bardziej błędnego! Nowoczesne brzmienie i ciekawe, dopracowane aranże plus bardzo dobre solówki i sprawna gra sekcji rytmicznej nie pozwolą wam się nudzić nawet przez sekundę. Dodatkowym atutem Whorehouse jest mocny wokal Seby i bardzo chwytliwe refreny, a wszystko to zagrane z taką lekkością i radością, że po pewnym czasie głowa sama zaczyna się rytmicznie poruszać w rytm muzyki. A więc proszę Państwa, chyba najwyższa już pora wyjąć z szafy zakurzone, niebieskie "jajognioty", białe adidaski i natapirować łysiejącą czuprynę. THRASH TILL XODAS!!!

Komentarze
Dodaj komentarz »