zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Ysigim "Whispers"

15.02.1998  autor: Łukasz Figielski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Ysigim
Tytuł płyty: "Whispers"
Wydawcy: Wild Rags Records
Rok wydania: 1996

Hmmm... zawsze wydawało mi się, ze cechuje mnie coś takiego, jak słowność, tzn. jak obiecam, że coś zrobię, to tak właśnie będzie. Tymczasem "Whispers" dostałem do zrecenzowania w (pre)historycznych czasach, tj. jakiś rok temu. Niezły lag, no nie? Ale, jak to się mówi, lepiej późno niż wcale. Postępując zgodnie z tą maksymą, przedstawię wam krótko moją opinię o tym (jedynym jak dotąd chyba) wydawnictwie polskiego Ysigim.

Nie mam pojęcia, jak chłopakom udało sie podpisać kontrakt z Wild Rags. Nie, nie, nie chodzi mi bynajmniej o to, że nań nie zasłużyli, tylko... to sę cholernie niekomercyjne, chore i dziwne klimaty. Coś jak bandy z Cold Meat Industry, wiecie o co chodzi. Ja tam bym ich bardziej w tej stajni widział - oni by potrafili Marcina & C.O. wypromować. Moim zdaniem zrobiliby oni karierkę nie mniejsza niż te wszystkie Arkany i Mortiisy. Czemu? Co jest ich zaleta? Otóż (uwaga, będę szokować):

monotonia, niezwykle wciągająca, spowodowana z pewnością nie brakiem umiejętności (skład Ysigim możemy bowiem usłyszeć również w formacji Season, grającej zdecydowanie bardziej przystępnie), a raczej typowym, ubogim instrumentarium (gitary, perkusja), żadnych tam klawiszy (nie licząc intra, którego sposób stworzenia pozostanie zapewne dla zwykłych śmiertelników na zawsze tajemnica), czy fletów oraz reszty tego typu wynalazków.

Ciężko mi wyróżnić jakkolwiek utwór, wszystkie są podobne, a jednocześnie różne, początkowo mogą nudzić, potem wciągają jak... jak bagno (średnio trafne porównanie, ale dość mroczne, no nie?). Nie wypuszczają tak łatwo ze swych mrocznych objęć, o nie. Dopiero trzy utwory nagrane na żywca z Live Troll '95, budzą nas, podróżnych w krainie szeptów, z krainy transu (nie tego techniarskiego!) i przywołują do rzeczywistości. Dziwnie i dobrze korespondujące z materialem studyjnym.

Reasumując: polecam. Spróbujcie zakosztować trujący (wszelkie pozytywne myśli, uczucia), aczkolwiek soczysty (pożywka dla tej ciemnej strony duszy) owoc pracy muzyków Ysigim (zawsze chciałem wymyślić jakieś chwytliwe hasło reklamowe...), Naprawdę warto - krajowy debiut, od razu na światowym (tym undergroundowym, naturalnie) poziomie.

Komentarze
Dodaj komentarz »