zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 19 października 2017

recenzja: Behemoth "Evangelion"

19.08.2009  autor: Megakruk
okładka płyty
Nazwa zespołu: Behemoth
Tytuł płyty: "Evangelion"
Utwory: Daimonos; Shemmhamforash; Ov Fire And The Void; Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti; He Who Breeds Pestilence; The Seed Ov I; Alas, Lord Is Upon Me; Defiling Morality Of Black God; Lucifer
Wykonawcy: Nergal - gitara, wokal; Inferno - instrumenty perkusyjne; Tomasz "Orion" Wróblewski - gitara basowa; Patryk Dominik "Seth" Sztyber - gitara
Wydawcy: Nuclear Blast Records, Metal Blade Records
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Czego się najbardziej oczekuje od legendarnego już zespołu, który swoim zawodowstwem i poziomem wykonawczym bije wszystkich i wszystko na głowę (przynajmniej na krajowym podwórku)? Ano żeby nagrywał płyty jak najczęściej. No i jest nowy Behemoth. Jeszcze w odtwarzaczach nie wystygły krążki "Ezkaton" i "At The Arena Ov Aion", a już można popieścić uszy nowym dziełem, chyba jeszcze Pomorzan. Niby wszystko się zgadza i napiera, jak należy... ale tylko niby. Do rzeczy.

Po pierwsze rzut oka na okładkę, coś jak odbicie miedziorytu z któregoś tam wieku wstecz, w roli głównej ponoć wiadomo kto i wiadomo po co - nieobeznanych zapraszamy na pudelek.pl, gdzie piszą kto, z kim i dlaczego. Minuta na przejrzenie wkładeczki, w środku jak zwykle dopracowane zdjączka w kutych maskach, tkanych szmatach i innych, że tak mi się zrymuje, emblematach. Wszystko dopięte na ostatni guzik, względnie łańcuch. Już wiemy, że budżet z działu promotions został jak zwykle w przypadku Behemoth wykorzystany jak trzeba. Mało powiedziane, kto skusi się na opasłą digipack wersję, z dumą położy ją gdzieś obok domowego ołtarzyka - to po prostu jest bardzo ładne, a szpanerstwem - tym dobrze pojętym - zadziwi niejednego "nowadays kid", a oto przecież jak każdy wie, niełatwo.

Niestety albo stety płyta to nie tylko wkładka i okładka, ale także zawartość, co jakby oczywiste, muzyczna. I w zasadzie nawet nie o samą produkcję i jakiś tam mastering, co przypadku Behemoth jest klasą samą w sobie (z ludźmi typu Malta, Bergstrand czy Richardson spierdolić nic się raczej nie da), ale o same jądro kompozycji, czyli ładnie połączone ze sobą robaczki na pięciolinii, zwane przez niektórych nutami. Tutaj zaczynają się schody. O ile pierwszym trzem kompozycjom nie można absolutnie nic zarzucić, bo po prostu zmiatają prędkością i ciężarem, to jednak im dalej w ten Armageddon, tym więcej ofiar, ale nie tych zmiażdżonych bluźnierstwem "Nergal Commando", ale zwyczajną "nudką". "Nudką" - podkreślam, bo użycie słowa "nuda" byłoby lekkim przegięciem. "Daimonos" z chórkami a'la jakieś "no sleep till' Brooklyn" naprawdę rozwala swoim impetem (brawa dla Inferno), "Shemmhamforash" miażdży wspaniałym ciężarem, "Ov Fire And Void", mimo iż jest jednym z najwolniejszych na tej płycie, to jednak zachwyca prostymi, acz bardzo sugestywnymi zagrywkami gitar. I to na dłuuuuuugo "tyle". "Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti", "He Who Breeds Pestilence", "The Seed Ov I", "Alas, Lord Is Upon Me", "Defiling Morality Of Black God" - do twórczości Behemtoh nie wnoszą absolutnie nic ciekawego. Ratuje je świetne brzmienie i, o czym raz jeszcze wypada wspomnieć, gra Infernusa, bez których przy swojej konstrukcji nie miałyby nawet 60% mocy. Niby wszystko jest na miejscu - a to wplatanie strawniejszych melodyjek, a to lekka napinka w środku kawałku, ale czegoś brakuje, może jakiegoś dobrego lejtmotywu, który ciągnie wcześniejsze wałki? Ale płyta całe szczęście dla Behemoth na nich się nie kończy, bo koroną spoczywającą na głowie Pani z okładki wydaje się być ostatni "Lucifer". Wyryczany po polsku, z fajnym blackowym posmakiem i transowym, wpadającym w ucho - fajnym lejtmotywem.

A więc tylko tyle, a dla niektórych aż tyle. Nie wiem, może Behemoth są już na tym etapie, że nic już sobie udowadniać nie muszą, co więcej nawet nam już nie za bardzo. A może jest inaczej, może warto by dać sobie siana na kilka lat, ot żeby ludzie tacy, jak ja, dzielący płyty nie wedle muzycznego "wiem wszystko", ale wedle gustu i tego, co się w danej chwili podoba, po prostu odczuli trochę brak ich muzyki i przestali przez to grymasić? Sam nie wiem. Siląc się jednak na największy obiektywizm i naciągając jak guma do majciorów sentyment, jakim darzę ten zespół, nie mogę stwierdzić, że w kwestii marketingu, produkcji i tych wszystkich okołomuzycznych bajerów "Evangelion" lśni i za to zawodowe podejście już należy mu się 10 na 10. Z drugiej strony chyba jednak jakaś zadyszka kompozytorska chwyciła chłopaków, a tu już nota spada do 7 na 10 (nie bądźmy surowi, "średniaki" Behemoth to dla wielu poziom nieosiągalny). Wiadomo, dla każdego ze słuchaczy ważne są różne kwestie, ja stawiam na kompozycje, stąd 7 na 10.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Behemoth "Evangelion"
kochamrymyglacy (gość, IP: 212.10.159.*), 2013-10-01 19:27:38 | odpowiedz | zgłoś
Prawda o tym krążku - od trzeciego kawałka nudny jak flaki z olejem. Ale do trzeciego jest dobrze. A lucek spoko tylko, to bardziej jakaś taka melorecytacja (growlorecytacja?) niż piosnka.
re: Behemoth "Evangelion"
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2013-09-30 19:59:36 | odpowiedz | zgłoś
tak sobie wracam do własnych starych recek, a chuj mi tam. Obecnie dałbym tej płycie 6. Juz nawet wiem co mi się w niej najbardziej podoba, hardcoreowe chórki w Daimonos. Mama nadzieję, że na nowym materiale polecąw takie Brooklyńskie rejony i porobią zdjęcia z Afroamerykanami w za dużych gaciach. Póki co jednak dla ściemy zajebali od Morowe kaptury, ale nie kangurki, tylko Robin Hoodki żeby nie było, że zawinięte z garderoby kolegów. No i te kurze łapki, czy makaron. Będzie dobrze. Nie mogę doczekać się sylwestra, znów rzucę palenie, no i nowa płyta Behemoth. Gabriel dmuchnij w trąbkę.
re: Behemoth "Evangelion"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2013-09-30 22:02:50 | odpowiedz | zgłoś
no dokładnie
Nergal w szczególności niech się weźmie za porządne granie i skończy z tą otoczką mainstreamową.
Bo jak tak dalej pójdzie, cieżar ich działalności przeniesie się ze sztuki grania na instrumantach w tańce wśród celebrytów. W zasadzie to jakby Nergal powoli rozmieniał się na drobne i to może mieć wpływ na jakby spadającą formę Behemoth jeśli chodzi o sam artyzm i twórczość zespołu.
A szkoda, bo kapela naprawdę ma kilka genialnych albumów w uprawianym gatunku muzycznym.
re: Behemoth "Evangelion"
wac
wac (wyślij pw), 2013-10-01 15:12:29 | odpowiedz | zgłoś
właśnie przeczytałęm, że na fejsie pochwalił jakieś 3 dupy co tańczą do klipu... co on myśli, że z litości jakaś uchyli drzwi alkowy czy jak?
re: Behemoth "Evangelion"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2013-10-01 16:17:20 | odpowiedz | zgłoś
no właśnie do tej wiadomości piję w szczególności:)
re: Behemoth "Evangelion"
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2013-02-08 10:41:55 | odpowiedz | zgłoś
Znowu wykopaliska starych recenzji? Może być. Jak dla mnie bardzo mocna pozycja, chociaż niezbyt równa. Ale nie to mnie skłoniło do odgrzebywania starego tematu, tylko opinie na dalszych stronach kolegi Trioctona - że słabe, że 20-30 lat temu to lepiej wszyscy grali, Utumno, Nihilist, itd., a Behemoth to przy nich kupa totalna i ostateczna. Normalnie wypisz wymaluj moja nieżyjąca już babcia, która raz na jakiś czas zaczynała zdanie w taki oto sposób: "A w 39 to było tak i tak". Czyżby objawy starzenia? Jeszcze chwila i wykopię nagrania z lat 20. zeszłego wieku, wtedy to grali!
re: Behemoth "Evangelion"
wac
wac (wyślij pw), 2013-02-08 11:10:41 | odpowiedz | zgłoś
Behemoth tak długo już na scenie jest?
re: Behemoth "Evangelion"
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2013-02-08 13:57:01 | odpowiedz | zgłoś
Nooo, a jak:) Nie łap za słówka, "oni" czyli muzycy w ogóle. Taki Mieczysław Fogg to wymiatał, a nie jakiś Nergal:O
re: Behemoth "Evangelion"
wac
wac (wyślij pw), 2013-02-08 14:01:39 | odpowiedz | zgłoś
Mieczysława Fogga nie ma co takimi porównaniami biczować - facet nie bywał na jednych imprezach z Anią Muchą i Jolą Rutowicz
re: Behemoth "Evangelion"
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2013-02-08 14:07:36 | odpowiedz | zgłoś
Hehe, to teraz ja się przyczepię - wymienione przez Ciebie panie aż tak stare chyba nie są? Bo kto wie, co by było, gdyby wspomniany M. Fogg w czasach swojej świetności miał okazję poimprezować z taką Jolą R.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (1334 głosy):

 
 
76%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Vader "Necropolis"
- autor: Megakruk

Dimmu Borgir "Abrahadabra"
- autor: Megakruk

Hunter "Hellwood"
- autor: Megakruk

Amorphis "Skyforger"
- autor: Megakruk

CETI "Lamiastrata"
- autor: Midian

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarza Ci się nic nie robić?