zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Iron Maiden "Somewhere In Time"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 96%
liczba ocen: 613

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Iron Maiden "Somewhere In Time"

Nazwa zespołu: Iron Maiden
Tytuł płyty: "Somewhere In Time"
Utwory:  Caught Somewhere In Time; Wasted Years; Sea Of Madness; Heaven Can Wait; The Loneliness Of The Long Distance Runner; Stranger In A Strange Land; Deja-vu; Alexander The Great
Wykonawcy:  Bruce Dickinson - wokal; Steve Harris - gitara basowa; Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne; Dave Murray - gitara; Adrian Smith - gitara
Rok wydania: 1986
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Android stojący w szerokim rozkroku. Z jego ciała wystają różnobarwne kable, tworząc całkowicie nienaturalne połączenie z napiętymi, syntetycznymi mięśniami. Celownik przysłaniający lewą część twarzy przed chwilą był w użyciu, o czym świadczy dymiąca broń mocno zaciśnięta w prawej dłoni. Ale jeszcze dobitniejszym dowodem użycia celownika jest zaciskająca się w agonalnym skurczu dłoń należąca do innego androida.... Za plecami zwycięzcy przelatuje pojazd, a przebijający się przez chmury księżyc pomaga dziesiątkom neonów oświetlić ponure i mroczne ulice Miasta Przyszłości... Tak przedstawiająca się okładka płyty "Somewhere In Time" (który to tytuł dodatkowo wypisany jest stylizowanymi na "komputerowe" literami) - do pewnego stopnia zapowiada, czego można spodziewać się po tej płycie Iron Maiden. Zarzuty o kopiowanie samych siebie na kolejnych albumach, które pojawiły się po wydaniu "Piece Of Mind", nie za bardzo :) spodobały się Ironom. Nic więc dziwnego, że postanowili nagrać płytę odmienną od poprzednich, by pokazać antagonistom swoją klasę. I o ile "Somewhere..." jednym może się podobać, a innym nieco mniej, to nikt nie może zaprzeczyć, że album ma swój szalenie specyficzny klimat. Klimat ten w dużej mierze tworzą zastosowane po raz pierwszy przez Iron Maiden syntezatory, które szczególnie w kilku nagraniach ("Caught Somewhere In Time", "Heaven Can Wait") są bardzo dobrze słyszalne.

Płytę otwiera niemal-tytułowe :) "Caught Somewhere In Time", które jak dla mnie nie jest powalające. Po całkiem ciekawym gitarowo-syntezatorowym początku wchodzi perkusja, najpierw spokojna, potem nieco żywsza. Kawałek ma fajny, rozbudowany bridge i ciekawą część instrumentalną ze świetną sekcją. I choć niby wszystko jest w porządku, to jednak jest w tym numerze pewna monotonia, szczególnie mocno bijąca z refrenu. Po tym przeciętnym początku pora na "Wasted Years" - jedną z najbardziej chwytliwych kompozycji w historii Maiden. Świetny gitarowy motyw, piekielnie melodyjny refren i znakomite solo. Sam tekst także jest dość ciekawy, choć w sumie mało oryginalny - mówi o patrzeniu w przyszłość, zamiast ciągłego oglądania się na lata minione. Naprawdę dobre nagranie, które nota bene zostało pierwszym singlem z płyty i odniosło całkiem spory sukces komercyjny. Trzeci kawałek w odróżnieniu od bardzo "gładkiego" poprzednika rozpoczyna się bardzo postrzępionym, gęstym riffem, któremu towarzyszy buczący bas. Specyficzna surowość jest bardzo ciekawa, znakomite są także solówki. Najbardziej jednak zapadł mi w pamięć krótki fragment, gdy następuje zwolnienie tempa - znakomita, bardzo delikatna gitara towarzyszy smutnemu śpiewowi Bruca "It's madness/ The sun don't shine....". Po "Morzu Szaleństwa" mamy najbardziej dynamiczny kawałek na płycie - "Heaven Can Wait". Mroczny początek przerywa kanonada na perkusji i drapieżny bas. A potem wchodzi genialny wokal Dickinsona, który śpiewa nieprawdopodobnie zajadle i dynamicznie. Świetna także, jest tu perkusja, która co chwile zmienia rytm i szybkość. Do tego mamy jeszcze jakby stworzone na koncerty "Oooh, oooh" ze znakomitą gitarą w tle. No i nie można zapomnieć o świetnych solówkach wygrywanych przez Adriana i Dave'a. Piąty kawałek to "The Loneliness Of The Long Distance Runner", rozpoczynający się bardzo nastrojową, jakby rozmarzoną partią gitarową. Zaraz wchodzi jednak galopująca perkusja, świetny bas i porwany wokal Bruce'a. Bardzo lubię ten numer, ale muszę przyznać, że chyba jest nieco za długi - mógłby sporo zyskać, gdyby go skrócić gdzieś o minutę (choć z drugiej strony to przecież "long distance" :) ). Następny w kolejności jest drugi singiel z płyty - "Stranger In A Strange Land". Wyraźny bas Harrisa, ciekawe riffy i niezmiernie klimatyczne zwolnienie nie są w stanie zmienić tego, że jakoś nie przepadam za tą piosenką. Brakuje mi tu tego "czegoś", co porywa w przypadku większości Maidenowskich nagrań. Numer siedem to "Deja-vu". Dla odmiany ten kawałek należy do moich ulubionych, jeśli chodzi o ten album. Szybka gra Nicko, pulsujący bas i znakomite riffy powodują, że numer aż pulsuje energią. Do tego świetny wokal Bruce'a, który przechodzi od mrocznego szeptu, do wysoko wyśpiewanych linijek, cały czas robiąc to w sposób szalenie zajadły. Płytę zamyka epicki "Alexander The Great". O tej piosence mogę napisać to, co już kiedyś napisałem o "Quest For Fire": muzyka świetna, ale tekst pozostawia nieco do życzenia. Przez kolejne wyśpiewywane linijki Harris znakomicie świerzbi bas, Nicko okłada perkusję, a gitary wygrywają kolejne ciekawe motywy. Sam tekst jednak jest zbyt sztywny i bezpośredni - padają historyczne fakty, daty i miejsca bitew, co niespecjalnie mi się podoba. Za to nad samą partią instrumentalną można piać z zachwytu - miarowa perkusja schowana pod nabierającymi dynamiki "bliźniaczymi" gitarami, które w końcu wychodzą na pierwszy plan wygrywając jedną wspaniałą solówkę za drugą. A w tle ciągle męczący swój bas Harris. Ten fragment jest po prostu genialny i świetnie oddaje klimat czasów Aleksandra Wielkiego. Ech, gdyby nie tekst, to byłby to jednen z moich ulubionych utworów.

Chociaż na płycie (z mojego punktu widzenia) bywa nierówno i świetne nagrania ("Heaven Can Wait", "Deja-vu") przeplatają się z nieco słabszymi ("Stranger In A Strange Land", "Caught Somewhere In Time"), to płyta jest bardzo ciekawa i wyraźnie odróżnia się na tle innych Ironowskich albumów. Sporo jest tu ciekawych i zaskakujących rozwiązań, do tego dochodzi intrygujący klimat. No i nie można zapomnieć, że płyta ta na pewno była bardzo ważnym punktem w muzycznym rozwoju Dziewicy.

autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

tutaj od 2.08.2002

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Metallica "Garage Inc."
- autor: creep
- autor: RaMoNe

Black Sabbath "Paranoid"
- autor: Elwood

Judas Priest "Painkiller"
- autor: Sinner


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
W każdej płycie tego zespołu
Drakainen (wyślij pw), 2010-11-06 12:07:21 | odpowiedz | zgłoś
staram się odnaleźć coś pozytywnego ale powiem szczerze, że w tej oraz virtual XI odnajduje najmniej. Nie mam pojęcia dlaczego. Nigdy nie mogłem się do końca do tej płyty przekonać i już chyba tak zostanie. Alexander mi leży z tego krążka najbardziej.

 
Łi, tam - herezja (na stos;), jakie 7/10...
StaryAleOzimy (gość, IP: 77.114.209.*), 2010-11-06 01:59:03 | odpowiedz | zgłoś
... jak to genialna płyta jest i basta. Skrobnę coś bo po datach wpisów widać że ludzie dalej toto czytają. A i recenzja tej płyty tylko jedna jest. Autor ciekawie napisał wszystkie swoje recki płyt Maiden (he he - Seventh Son zaiste wybitna płyta, słucham od 1990 i nie mam dość), ale tutaj recenzja to zaskoczenie. Moje preferencje co do utworów - dokładnie odmienne niż autora. Caught Somewhere... (moc, gitarowa masakra, wokal taki - jak - w - hejwimetalu - zawsze - chciałoby - się - słyszeć) i Stranger... (cudowny riff i solóweczka) to najlepsze obok Wasted... i Heaven ... utwory na płycie. Sea of Madness - cudowne acz smutne (basik naprawdę miodzio, rozedrgane gitarki są tym o czym wydawane obecnie płyty Maiden moga pomarzyć). Wasted... - rzeczywiście cudo. Dla mnie Alexander..., Deja..., Loneliness.. - trochę słabsze ale też super. Ludzie którzy nie znata tego - ta płyta jest jedną z tych z "potężnych czasów Maiden". Różnorodność melodii i moc gitar sprawia że o śjakimś "kopiowaniu" samych siebie nie ma mowy. Jako stary fan próbuję się przekonań do tak wysoko tu ocenianego Brave NW (w tym recka tego autora) i przez śjakieś porównanie stwierdzam, że BNW nie umywa się do Somewhere... BNW - ogólnie dobre, ale: za długie utwory, wokal monotonny w porównaniu z Somewhere, melodie znacznie słabsze, mniej chwytliwe, przez co monotonne. Dwie gitary na tej płycie (Somewhere...) grają dużo mocniej (ostrzej, gęściej) niż 3 na BNW. No i znacznie, znacznie melodyjniej błyskotliwiej. Słowem - Somewhere... to płyta 9/10. Czemu tylko 9? Bo na górze skali jest genialny Seventh Son...

 
SIT to świetny album
starbreaker (wyślij pw), 2010-11-05 00:03:18 | odpowiedz | zgłoś
Jak dla mnie: 10/10

 
To czemu ocena końcowa tylko 7/10
Ralph84 (wyślij pw), 2010-10-26 15:51:31 | odpowiedz | zgłoś
:/


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Iron Maiden

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Iron Maiden

"Best Of The B'sides"
autor: Dominik Zawadzki

"Brave New World"
autor: Marcin Bochenek

"Brave New World"
autor: Rafał "Negrin" Lisowski

"Brave New World"
autor: Piotr Legieć

"Brave New World"
autor: Tomasz Kwiatkowski

"Brave New World"
autor: piolo

"Brave New World"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Dance Of Death"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Dance Of Death"
autor: Zirael

"Dance Of Death"
autor: ULC

"Fear Of The Dark"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Flight 666 DVD"
autor: Winterstorm

"Life After Death"
autor: Michał "Dry"

"No Prayer For The Dying"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Piece Of Mind"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Powerslave"
autor: Woland

"Seventh Son Of A Seventh Son"
autor: Elwood

"Seventh Son Of A Seventh Son"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"Somewhere In Time"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"The Final Frontier"
autor: Megakruk

"The Number Of The Beast"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"The X Factor"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

"The X Factor"
autor: Michał "Dry"

"Virtual XI"
autor: Marcin Targosz

"Virtual XI"
autor: Rafał "Negrin" Lisowski

"Virtual XI"
autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Która to błyskawiczna sonda na rockmetal.pl?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas