Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
85% |
| liczba ocen: |
212 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Megadeth "Cryptic Writings"
|
Nazwa zespołu: Megadeth
Tytuł płyty: "Cryptic Writings"
| Utwory: |
Trust; Almost Honest; Use The Man; Mastermind; The Disintegrators; I'll Fet Even; Sin; A Secret Place; Have Cool, Will Travel; She-Wolf; Vortex; FFF |
| Wykonawcy: |
Dave Mustaine; Marty Friedman; David Ellefson; Nick Menza |
Wydawcy: Capitol Records Inc.
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Wkładając do odtwarzacza siódmą z koleji płytę zespołu światowego
formatu, spodziewamy się, bądź mamy nadzieje, że usłyszymy coś jeszcze
wspanialszego od poprzednich dokonań owego zespołu.
W przypadku "Cryptic Writings" to, co słyszymy, jest czymś wspaniałym,
ale zarazem czymś innym.
Płytę rozpoczyna pałker Nick Menza, potem słychać sekcję smyczkową,
wjeżdżającem razem z bassem i ostry metalowy zryw zupełnie nie
zapowiadający rewolucji brzmieniowej w dalszej części płyty, szczególnie
biorąc pod uwagę to, iż kolejny utwór "Almost Honest" został zbudowany
według takiego samego przepisu, jak cociażby największe przeboje
Megadeth "Symphony Of Destruction" lub "Angry Again", czyli urywany riff
gittarowy, motoryczny bass i prosty rytm perkusji, i "aż do bólu" melodyjny
refren. Natomiast "Use The Man" ukazuje zupełnie nowe oblicze Megadeth.
Utwór rozpoczyna fragment piosenki "Needles & Pins" grupy The Searchers,
potem mogłoby się zdawać, że mamy doczynienia z pierwszą balladą
w karierze Megadeth, lecz nic bardziej mylnego - jak na razie czwórka z
Phoenix nie nagrała żadnego utworu, który można było nazwać balladą i to
się nie zmieniło na "Cryptic Writings", chociaż możnaby się kłócić na
ten temat, słuchając "A Secret Place", jeden z lepszych wałków na płycie,
przepiękny orientalny riff i zajebisty text oraz typowa Friedmanowska
solóweczka.
Pozostałe utwory to zabawa różnymi stylami gr(z)ania, w których to zawsze
można doszukać się thrashowych korzeni. Płytę zamyka punkowy wałek
"FFF". Na pewno ten, kto nabędzie tę płyte nie będzie żałował, ponieważ
można na niej znaleźć pierwiastki, które najbardziej lubimy w Megadeth
tzn. fantastyczne riffy, solidna praca sekcji, solówki Friedmana,
agresja i Dave Mustaine, żeby nie wymieniać jego zasług jako wokalista,
kompozytor, gitarzysta rytmiczny, autor textów i wielu innych zalet.
Podsumowując. Płyty Megadeth można porównać do wódki, są wspaniałe,
ale trudne do przełknięcia za pierwszymi razami.
autor:
Szymon Majewski
tutaj od 22.05.1999
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|