Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
76% |
| liczba ocen: |
195 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Offspring "Conspiracy Of One"
|
Nazwa zespołu: Offspring
Tytuł płyty: "Conspiracy Of One"
| Utwory: |
Intro; Come Out Swinging; Original Prankster; Want You Bad; Million Miles Away; Dammit, I Changed Again; Living in Chaos; Special Delivery; One Fine Day; All Along; Denial, Revisited; Conspiracy Of One; Vultures; Huck It |
Wydawcy: Columbia Records / Sony Music
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Najnowszą płytkę Offspringa dostałam w pewnym sklepie cztery dni
przed premierą. Moim zdaniem coś jest nie tak, jak być miało, no
ale album jest i to się liczy. Więc tak - śliczna oprawa graficzna i
ciekawy wygląd samego krążka robią bardzo dobre wrażenie. Skład kapeli
(i chwała Stwórcy) nie zmienił się. W pamięci siedzą mi ciągle słowa
Kevina "...chcemy nagrać coś podobnego do Americany..." i sama
"Americana" właśnie. Właściwie oczywistym dla mnie było, że "Conspiracy
Of One" będzie ociekał komercją.
Jak zawsze na pierwszy ogień idzie intro - tym razem chłopcy zatytułowali
je... "Intro". Muszę przyznać, że jest fajne, ale krótkie. Następujący
po nim "Come out swinging" jest szybki i żywiołowy (szybkie jest zawsze
żywiołowe...). Bardzo dobry wokal i podkład melodyczny: ta piosenka
wprawiła mnie w niezdrowy zachwyt. "Orginal Prankster" (znany z klipu)
to total komercha (wiadomo, jakoś trzeba płytkę reklamować, ale...)! Coś
"pritiflajowego" z ostro wyrapowaną zwrotką. Klip całkiem fajny, mniej
piosenka. Komercha. Amen. Następny kawałek "Want you bad" jest szybki
i bardzo udany. Powalający śpiew, niesamowite gitary i wyraźny, mocny
rytm. Jeden z najlepszych numerów na płycie. Drugi singiel z "Konspiracji"
"Million miles away" jest następnym szlagierem. Trochę przypomina mi "The
Kids Aren't Alright" i co tu ukrywać: wreszcie będziemy mogli usłyszeć
nie zrobiony pod szeroką publikę singiel (za czasów "Americany" tylko
"TKAA "był taki). Tak się zastanawiam - czy gdyby "Dammit, I Changed
Again" został wydany, nasza kochana cenzura okroiłaby tytuł? Mam
nadzieję, że nie. Dobry szybki utwór ze spokojną wstawką i bardzo
udanym refrenem. Coś bardziej etnicznego - "Living in chaos". Wokal
zwyczajowo bardzo dobry. Zwrotka bardzo fajna, a refren już mniej. Brayan
regularnie miksowany. Aha, dziwnym trafem w tej piosence znalazło się i
"falling", i "yayaya"... hmm... mogę zapewnić - ten kawałek nijak się
ma do "Have You Ever" czy "All I Want". "Special delivery" to dość
orginalny utwór. Wnosi świeże tchnienie do twórczości Offa. Dex śpiewa
niesamowicie i, jakby to ująć, pod koniec kawałka słyszymy coś KoRnowatego
(takie dziwne dźwięki w tle). Nie ma co, ktokolwiek wymyślił tę piosenkę
jest genialny. Coś mi się wydaje, że chyba mamy na "Conspiracy Of One"
drugie "Basket case". "One fine day" z początku naprawdę przypomina
największy przebój Green Day - tylko z początku. Nie będę tu porównywać
tych utworów, powiem jedno "One Fine Day" jest zaje..sty. Centralnie
zaje..sty! Jeden z gorszych numerów na krążku to z kolei "All along",
właściwie nie ma nic w sobie. No, oprócz chórków. Kawałek średni,
trochę może więcej niż średni. Ballada w stylu Guns'n'Roses - "Denial,
Revisited" jest bardzo spokojna i właściwie wzruszająca (zaręczam,
że niejeden człowiek jeszcze się pożądnie przy niej popłacze). Bardzo
dojrzały i udany utwór. Przed nami próba powtórzenia genialnego "Dirty
Magic" czyli "Vultures". Próba okazała sie nieudana (bo co może zastąpić
"Brudna magię"?), ale ten kawałek bardzo szybko stał się dla mnie numerem
drugim. Wspaniały wokal i nieco orientalna melodia, tekst dojrzały i
ciekawy - cóż dodać? "Dirty Magic 2000". Najbardziej punkowy numer na
płycie to tytułowy "Conspiracy Of One". Jest zdecydowanie lepszy od
"Americany" (utworu). Jednak w porównaniu z resztą "Conspiracy" wypada
obyczajnie. Album zamyka dołączony "nadprogramowo" kawałek "Huck It" -
fajny i szybki.
Wahałam się i do teraz nie wiem, czy dobrze postąpiłam, dając "Konspiracji"
8,5 zamiast 9. Płyta jest wibitnie NIEkomercyjna (oprócz "Orginal
Prankster"), bardzo mnie zaskoczyła, w pozytywnym sensie oczywiście. Jest
ona powrotem do starego dobrego grania w stylu "Ixnay" czy "Ignition"
i właściwie w niczym nie przypomina swojej poprzedniczki. Wydanie wybitne,
najlepsze po "Ignition", zdecydowanie lepsze od "Warning" Green Day.
Bardzo Gorąco I Mocno Polecam - tfu, zakup obowiązkowy!!!
autor: Mary SAy
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|