Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
125 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Otyg "Sagovindars Boning"
|
Nazwa zespołu: Otyg
Tytuł płyty: "Sagovindars Boning"
| Utwory: |
Trollslottet; Vilievandring; Galdersbesjungen; Nar Alvadrottningen Krons; Backahasten; Arstider; Mossfrun Kolnar; Vattar Och Jattar; Holy Diver; Lovjerskan; Varulvsnatt; Gygralock |
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Moda na folk w metalu zaczęła się mniej więcej 4-5 lat temu. Owszem, już
wcześniej kilka kapelek nagrywało właśnie taką muzykę, ale działo się to bez
jakiegoś większego rozgłosu (jeżeli nie liczyć np. Amorphis). I dopiero debiut
norweskiego Storm zwrócił uwagę całego światka metalowego na folk. No, ale
skład Storm przedstawiał się zaprawdę imponująco: Satyr (Satyricon), Fenriz
(Dark Throne) oraz wokalistka The 3rd And The Mortal. Zespół mający na stanie
takich genialnych muzyków był po prostu skazany na sukces...
Odbiegłem nieco od tematu, bo przecież recenzja ta dotyczy Otyg, a nie Storm.
Tak samo, jak nagle pojawił się Storm, tak samo szybko zniknął w czeluściach
malowniczych, norweskich fiordów. Pozostał po nim tylko tron władcy
folk-metalu, który próbowało już zdobyć wielu. Bezskutecznie. Jakieś półtora
roku temu pojawił się kolejny, wydawać by się mogło meteoryt na scenie tej
muzyki. Miał on na imię Otyg, pochodził ze Szwecji i zadebiutował płytką
"Alvefard". Materiał ten zawierał 12 prostych, ale chwytliwych utworów, od
których aż czuć było skandynawski folk. Jak wspomniałem, kompozycje były proste
do bólu, za to niezłe kobiece i męskie wokale, cudowne partie skrzypiec czy
fletu wynagradzały nam te niedogodności. Już po pierwszym przesłuchaniu
chodziłem i nuciłem poszczególne utwory.
Minęło półtora roku i oto Otyg zaatakował nasze zmysły drugim długograjem
"Sagovindars Boning". Już od pierwszych taktów "Trollslottet" czuć
zmiany, jakie zaszły w muzyce Otyg. Zespół nie zmarnował czasu i
wyraźnie dorósł. Kompozycje stały się bardziej rozbudowane i o wiele
lepiej zaaranżowane. Nie są już tak proste jak na debiucie, a przy
okazji nie straciły nic ze swojej przebojowości. Powiedziałbym nawet,
że teraz są jeszcze bardziej melodyjne, a dzięki większej różnorodności,
wpada się w trans, słuchając kolejnych utworów... A następnie słuchamy
tej płytki od nowa... I jeszcze raz, i jeszcze... Nie tylko kompozycyjnie
zespół (a raczej Vintersorg, który jest autorem całej muzyki) dorósł. W
parze z umiejętnościami kompozytorskimi poszły również umiejętności
techniczne. Chłopaki i dziewczyna grają teraz bez wątpienia
lepiej, a i produkcja się znacznie polepszyła. Każdy instrument jest wręcz
idealnie słyszalny, a gitary nareszcie brzmią czyściutko. Popracował nad
swoim głosem Vintersorg i efekty tego są widoczne. Zaczął śpiewać, a nie
jak na debiucie "próbować śpiewać". Może dlatego na "Sagovindars Boning"
jest tak mało damskich wokali? Właśnie, jeżeli tej płycie czegoś brakuje,
to większej ilości damskiego śpiewu. Ale i tak nie można o nic się
przyczepić do partii wokalnych. Ciężko wyróżnić jakieś konkretne utwory
na tej płycie. Wszystkie stoją na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli już
mam wybrać, to wybiorę rozpoczynający płytę "Trollslottet", "Arstider"
i wręcz brawurowo wykonany cover DIO "Holy Diver".
Nie ma co ukrywać, że ta płyta to dla mnie bardzo miła niespodzianka. Wydaje
mi się, iż póki co, Otyg na scenie folk-metalu jest bezkonkurencyjny i raczej
nie widzę nikogo, kto mógłby się z nim mierzyć. Będę obserwował coraz uważniej
rozwój zespołu, a teraz biegnę szukać po sklepach solowego albumu Vintersorga.
Ten koleś wyrasta na gwiazdę szwedzkiej sceny.
autor: Eld
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|