Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
97% |
| liczba ocen: |
547 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pink Floyd "Wish You Were Here"
|
Nazwa zespołu: Pink Floyd
Tytuł płyty: "Wish You Were Here"
| Utwory: |
Shine on you crazy diamond 1; Welcome to the machine; Have a cigar; Wish you were here; Shine on you crazy diamond 2 |
| Wykonawcy: |
Nick Mason - instrumenty perkusyjne; Richard Wright - instrumenty klawiszowe; Dave Gilmour - gitara; Roger Waters - gitara basowa, wokal |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 1975
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Płyta powstała po legendarnym "Dark Side Of The Moon" nie miała łatwego zadania - musiała sprostać niemałym oczekiwaniom rozbudzonym tym wspaniałym dziełem. I chyba się udało. Powstała znów płyta niezwykła, przejmująca, wspaniała, choć jednocześnie inna od "Dark Side..." - jeszcze bardziej osobista, głębiej spoglądająca w otchłań duszy ludzkiej.
Najważniejszym utworem jest tu 25-minutowy "Shine On You Crazy Diamond", podzielony na dwie części, spinające album swoistą klamrą.
Tekst opowiadający o ulotności sławy i o tym, jak trudno unieść jej ciężar, stojąc w blasku reflektorów, może być interpretowany jako nawiązanie do losów pierwszego lidera zaspołu, neurotycznego Syda Barretta, którego ciężar popularności pociągnął niemal na samo dno. Od strony muzycznej jest to wzniosła pieśń z długimi, fascynującymi partiami instrumentalnymi - niezwykle piękne klawisze, typowo gilmourowska gitara oraz saksofon (gościnnie słynny Dick Parry). Im dłużej jej słuchamy, tym robi się piękniej, a moment, w którym Waters zaczyna śpiewać (dopiero około 9 minuty), to już muzyczne niebo.
Po "Shine On..." bardzo groźnie zaczyna się równie wspaniałe "Welcome To The Machine" - słyszymy jakieś odrealnione, maszynowe odgłosy i... znikamy w tytułowej machinie.
Utwór ten opowiada o zamknięciu jednostki w świecie showbusinessu, a korespondujący z tekstem klaustrofobiczny nastrój potęguje niesamowite brzmienie syntezatorów Rick Wrighta, który jak dla mnie osiągnął na tym albumie swoje twórcze apogeum.
"Have A Cigar" to już trochę bardziej zbliżony do konwencji piosenkowej, bluesowy w klimacie kawałek, w którym wokalnie udziela się sam Roy Harper. I tu jednak w pewnym momencie na pierwszy plan wysuwa się zdehumanizowane brzmienie syntezatorów.
Prawdziwą perłą tej płyty jest przepiękna ballada tytułowa.
Wyśpiewane przy akompaniamencie gitary akustycznej i fortepianu słowa: "A więc wydaje Ci się, że potrafisz odróżnić Niebo od Piekła" chwytają za serce. Gdyby nie fakt, że grupa w tym okresie konsekwentnie nie wydawała singli, "Wish You Were Here" z pewnością stałoby się dużym przebojem...
Muzyki z "Wish You Were Here" nadal słucha się z zapartym tchem, mimo iż minęło już ćwierć wieku od jej nagrania, co jest kolejnym dowodem na nieśmiertelność rocka, który nie jest już tylko jednym z wielu gatunków muzyki rozrywkowej.
Ten album to kolejna wielka płyta wielkiego zespołu.
autor: Tomasz Kwiatkowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|