Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
97% |
| liczba ocen: |
547 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pink Floyd "Wish You Were Here"
|
Nazwa zespołu: Pink Floyd
Tytuł płyty: "Wish You Were Here"
| Utwory: |
Shine on you crazy diamond 1; Welcome to the machine; Have a cigar; Wish you were here; Shine on you crazy diamond 2 |
| Wykonawcy: |
Nick Mason - instrumenty perkusyjne; Richard Wright - instrumenty klawiszowe; Dave Gilmour - gitara; Roger Waters - gitara basowa, wokal |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 1975
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Po najsławniejszym albumie w dziejach Pink Floyd - "The Dark Side
of The Moon" - po dwóch latach przyszedł czas na nową płytę. Jest
równie wspaniała jak jej poprzednik, ale chrakter ma z pewnością
inny. Dominują tu kompozycje rozwinięte, przemyślane (chociaż Roger
Waters w wywiadzie udzielonym w 1976 roku powiedział: "Shine On
You Crazy Diamond" powstał dokładnie w ten sam sposób, jak w 1970
roku - "Echoes". Wszystko sprowadzało się do połączenia chaotycznych
kawałków muzyki (...)").
W otwierającym album "Shine On You Crazy Diamond" słychać bajecznie
piękne riffy gitarowe Gilmoura. Kompozycja jest z początku spokojna,
lecz około minuty ósmej wszystko się rozkręca... W tytule zawarłem...
part one... lecz właściwie ta pierwsza część podzielone jest na
pięc mniejszych... Następny utwór to "Welcome To The Machine",
sygnowany nazwiskiem Rogera Watersa. Odgłosy, które tu słyszymy,
jakby przeniesione ze starej angielskiej fabryki, nadają klimat
temu utowrowi. Trzeci to "Have A Cigar" zaśpiewany przez Roya Harpera,
który gościnnie wziął udział w sesji nagraniowej. Gilmour postarał
się by nabrał czysto bluesowego brzmienia. Waters napisał tekst
i muzykę. Kolejny "Wish You Were Here" z niebanalnym wstępem na
gitarze akustycznej, zaśpiewany gładko, zresztą pięknie, jest
jakby requiem do ostatniego utworu na tej płycie. "Shine On You
Crazy Diamond (part two)" jest kontynuacją części pierwszej i podobnie
jak ona, składa się jeszcze z kilku podczęści. Finał jest równie
wspaniały jak w "jedynce" (a może jeszcze lepszy?).
Płyta poświęcona jest Sydowi Barettowi - dawnemu członkowi grupy,
a pieśń "Wish You Were Here" (tłum.: gdybyś tu był) kierowana jest
bezpośrednio do niego... Całość dopełnia także okładka albumu:
dwoje ludzi podających sobie rękę, przy czym jeden płonie... To
tego kaskaderskiego wyczynu namówili Ronnie Rondella, późniejszego
aktora-kaskadera w filmie Terminator.
Podsumowując, "Wish You Were Here" jest albumem wartym polecenia,
wymaga od odbiorcy dużego skupienia. Szczerze mówiąc, to właśnie
od tego albumu zaczęła się moja przygoda z Pink Floyd...
autor: GSB
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|