Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
96% |
| liczba ocen: |
483 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tiamat "Wildhoney"
|
Nazwa zespołu: Tiamat
Tytuł płyty: "Wildhoney"
| Utwory: |
Wildhoney; Whatever That Hurts; The Ar; 25th Floor; Gaia; Visionaire; Kaleidoscope; Do You Dream Of Me?; Planets; A Pocket Size Sun |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Pełen nadziei i marzeń wstąpiłem do Rajskiego Ogrodu. Śpiew ptaków,
delikatne muśnięcia wiatru nie mogły przygotować mnie na to co
spotkałem później... Uderzenia nadeszły ze wszystkich stron, gorące
powietrze przygniatało, rośliny i zwierzęta umierały z pragnienia,
cienie tańczyły...
"Wildhoney", dziki miód z przeklętych, mitycznych lasów, magiczna symfonia
natury. Dzika i spokojna... Piękna... Już po usłyszeniu pierwszych
dźwięków utworu "Wildhoney" pokochałem ten album. Tiamat przede wszystkim
postawił na wspaniały Klimat, co udało mu się wręcz doskonale. Nie
znaczy to, że nie usłyszycie cięższych melodii, jednak przeważa spokój,
magia i niesamowita atmosfera. Posłuchajcie więc Tiamatu, poczujcie
piękno i delikatność ("Wildhoney" - śliczne ptaszki i gitara akustyczna),
brutalność i tajemniczość ("Whatever That Hurts"- melodyjne gitary i
porywający, szalony refren), odwiedźcie umierającą krainę, wspaniale
wymalowaną przez dźwięki ("Gaia", "Visionaire"), wkroczcie w końcu do
Krainy Marzeń, pełnej melancholii, spokoju i czarów ("Kaleidoscope" -
deszcz i delikatna gitara akustyczna, "Do You Dream Of Me?" - spokojna
ballada z niesamowitymi wprost instrumentami klawiszowymi), aby dotknąć
gwiazd i spotkać się z tym, co wciąż nienazwane ("Planets" - trochę w
stylu elektronicznego Tangerine Dream, piękne klawisze; "A Pocket Size
Sun" dosyć dziwny, z jazzową końcówką).
Świat, w który wkroczyłem był pełen sprzeczności i zagadek. Swoją
złożonością przerastał mnie, każdy mój krok stawał się spotkaniem z
kolejną tajemnicą. Błądziłem wśród labiryntu marzeń, tonąłem w odmętach
wyobraźni, uciekałem przed własnym cieniem, ale byłem, mam nadzieję,
jednym z wielu...
autor: Miki(S)
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
ech..
prawdopodobnie obok Tales from The Thousand Lakes -Amorphis to najczęściej słuchany przeze mnie album metalowy (ortodoksi: cicho tam;) kiedykolwiek! to po prostu dwa genialne pojedyncze -długie- utwory.. nawet po 15 latach nie mam ich absolutnie dość! i tyle..
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|