zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

recenzja: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"

24.10.2014  autor: don Corpseone
okładka płyty
Nazwa zespołu: Acid Drinkers
Tytuł płyty: "25 Cents For A Riff"
Utwory: 25 Cents For A Riff; Me; God Hampered His Life; Don't Drink Evil Things; Chewed Alive; Not By Its Cover; Demise; Riot In Eden; The Noose; Madman's Joint; Enjoy Your Death; My Soul's Among The Lions
Wykonawcy: Titus - wokal, gitara basowa; Popcorn - gitara; Ślimak - instrumenty perkusyjne, wokal; Jankiel - gitara, wokal
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2014
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Kwasożłopy ze stolicy Wielkopolski zapowiadały swój nowy album jako krążek w mniejszym stopniu metalowy, mniej czadowy niż dwa poprzednie, lecz jako bardziej śpiewny i melodyjny, czysto rock'n'rollowy. Zwiastujący płytę singiel "Don't Drink Evil Things" w pełni odzwierciedlał te zapowiedzi - było rock'n'rollowo, a tak śpiewającego Titusa nieczęsto można usłyszeć (swoje wokalne trzy grosze, a właściwie imitację Ozzy'ego, dołożył w bridge'u Jankiel). "25 Cents For A Riff" jest (nie licząc składanki z coverami "Fishdick 2") drugim albumem nagranym z ryczącym gitarzystą rytmicznym Wojciechem "Jankielem" Moryto, który zastąpił przedwcześnie zmarłego Olassa. Jest to też album o tyle dla zespołu i fanów istotny, że przypada na dwudziestą piątą rocznicę istnienia Acid Drinkers. Z tej okazji grupa postanowiła zagrać na sentymentach najstarszych fanów nie tylko poprzez muzykę. Warto zwrócić uwagę na bardzo dobrą okładkę, narysowaną przez Jerzego Kurczaka - autora okładek "Are You A Rebel?" i "Dirty Money, Dirty Tricks".

Nowa płyta brzmi zgodnie z zapowiedziami - ma z lekka oldschoolowy charakter, panowie przyłożyli się do wokali, które są melodyjne i łatwo wpadają w ucho (zaśpiewy w "Me", podniosłe niedźwiedzie ryki Titusa w "Riot In Eden", refren "Demise"). Dawno Popcorn nie grał tak znakomitych i równych solówek - rzec można, że każdy utwór jest finezyjnie przystrojony rasowymi popisami. Ze względu na bardziej klasyczny charakter piosenek w większym stopniu można było postawić na feeling, stąd częstokroć solówki Popcorna kojarzą się z dokonaniami jego idola, Ace Frehley'a z Kiss (solo utworu tytułowego). Kiedy trzeba, Popcorn daje do pieca i nie unika też nieco bardziej dziwacznych zagrywek - ważne, że tak równej formy dawno na płycie nie prezentował. Fani czadowego Acida nie powinni być zawiedzeni, ich oczekiwania powinien spełnić pędzący na złamanie karku, lekko przypominający cover kultowego "Konsumenta" z "Infernal Connection", "God Hampered His Life", w którym nad strunami głosowymi znęca się Jankiel. Najmłodszy stażem członek Acid Drinkers do mikrofonu dorywa się jeszcze w mocno przesiąkniętym klimatem dokonań Phila Anselmo "Not By It's Cover". Wariacją na temat motorheadowego "Iron Fist" zdaje się być przedostatni na płycie "Enjoy Your Death". Klasykom rocka kłania się utwór tytułowy, który rozpoczyna się zagrywką na gitarze basowej, aby potem uwodzić słuchacza bujającym riffem i ciekawymi, chóralnymi wokalami. Ślimak rządzi ze swoimi bębnami w połamanym rytmicznie "Demise", atakuje podwójnymi stopami w "Chewed Alive". Bębniarz, który jak zawsze trzymał pieczę nad całym procesem nagrywania, zaskoczył również najbardziej odstającym od całości kawałkiem "Madman's Joint", który skomponował i do którego napisał tekst, a także go zaśpiewał. Jest to utwór na poły spokojny, a na poły wykrzyczany, a na dodatek ozdobiony bardzo ciekawą, lekko psychodeliczną solówką Popcorna. Acidzi wieńczą swoje nowe dzieło pełnokrwistą balladą. "My Soul's Among The Lions" to bardzo ładna akustyczna kompozycja Popcorna z wokalem Titusa, który śpiewa tu dość manierycznie. Nie wiem, czy pomysł z zagraniem koncertu unplugged przewinął się przez szalone głowy Acidów, ale mógłby to być ciekawy eksperyment.

Acidzi dobrze zrobili, że odeszli nieco od ostrzejszych, metalowych dźwięków na rzecz bardziej klasycznego grania. Lekkie odświeżenie formy jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a przecież pamiętamy, że przeplatanie ostrzejszych albumów z albumami bardziej klasycznymi i melodyjnymi było często praktykowane przez poznaniaków. "25 Cents For A Riff" trzyma bardzo wysoki poziom, nie ma tu utworów niepotrzebnych, wypełniaczy, które chciałoby się pominąć. Ta płyta to zwarta całość, której należy słuchać od A do Z. O ile singlowy "Don't Drink Evil Things" w okrojonej wersji mógł budzić niedosyt, o tyle w wersji pełnej, albumowej jest jak najbardziej spójny z całością płyty Na pytanie, stawiane przez Titusa na każdej sztuce: "pasuje?" odpowiadam: "pasuje" i stwierdzam, że "25 Cents For A Riff" to najlepszy krążek Acids od czasów "The State Of Mind Report".

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
minus
minus (wyślij pw), 2014-10-29 14:37:44 | odpowiedz | zgłoś
Jedyne z czym się zgadzam to ten nieznośny pseudo-amerykański polsound.
Poza tym płyta świetna.
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Fatal Portrait (gość, IP: 78.30.106.*), 2014-10-26 18:32:59 | odpowiedz | zgłoś
Prawda jest taka,że Acid nigdy nie pchal sie na zachodnie rynki,chlopakom jakos specjalnie nie zalezalo na tym,choc na poczatku lat 90 byla szansa na zaistnienie poza granicami kraju,gdy mieli jechac na trase z Sabat(jesli dobrze pamietam)po UK,ale zespol sie rozpadl i szansa razem z nim.
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-10-26 20:50:05 | odpowiedz | zgłoś
fatal Portrait z tym Sabbat to masz racje. AD w końcu nie pojechali, bo ponoć Sabbat nie zgodził się na taki support a prawda jest taka, że Acidy rozgromili by Sabbat w strzępy. Już wtedy zespół scenicznie robił totalny show, przy bardzo wysokiej klasy repertuarze
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
saxon01 (gość, IP: 176.96.165.*), 2014-10-25 23:46:53 | odpowiedz | zgłoś
o i po przeczytaniu tej recki w milionie procków sie zgodze z "donem",najlepsza płyta "Kwasów" od State of minde report!amen,"Króla"Ozzika też słychać zaśpiewy.a sekcja rytmiczna w"nie piciu złych żeczy"zajebiaszcza
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
acid-drinkers (gość, IP: 188.127.20.*), 2014-10-25 15:47:43 | odpowiedz | zgłoś
Gdy Titus na początku roku zapowiadał, że nagrają album klasyczny to bardzo się ucieszyłem. Niestety gdy przyszła premiera albumu i go usłyszałem byłem zawiedziony. Liczyłem raczej, że Acidzi nagrają album inspirowany pierwszymi dokonaniami bandu. Tak na prawdę to te trzy pierwsze płyty są charakterystycznym stylem Acid Drinkers, a to co grali później zwyczajnie kopiowali od innych. Jedynie co mi się w tym krążku podoba to okładka. Dzięki za uwagę.
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Marcinkai
Marcinkai (wyślij pw), 2014-10-24 21:41:41 | odpowiedz | zgłoś
Powiedzieć, że ładnie grają to zniewaga...
Postawili wszystkich do pionu, taka prawda.
Jest czego słuchać: riffy, perkusja, wokale, kompozycje, produkcja i... i to coś czego próżno szukać u innych.
Powtórzę za pewnym redaktorem: już dawno powinni zrobić karierę na zachodzie. Może nie byliby Metallicą ale taką Sepulturą, czemu nie?
Chyba wolą być pierwszymi w piekle niż drugimi w niebie:)
(moja płyta miesiąca póki co)
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
npqhaa (gość, IP: 188.122.20.*), 2014-10-25 12:21:50 | odpowiedz | zgłoś
Nie no bez jaj! Przeciez Acid nigdy nie był tak dobry, żeby grać w tej samej lidze co Metallica, Megadeth, Slayer czy Sepultura. No nie przesadzajmy ;)
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-10-26 16:10:08 | odpowiedz | zgłoś
nie bez jaj tylko z jajami. AD to kapela, która pod względem artystycznym, technicznym niczym nie odbiega od wymienionych tuzów. Pierwsze trzy albumy to doskonały, a zarazem bardzo oryginalny repertuar jak na tamte czasy. Prawda jest tak, że nie udało im się wstrzelić w międzynarodowy rozgłos w okresie końca lat 80./z początkiem lat 90.
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-10-26 18:34:25 | odpowiedz | zgłoś
Prawda jest też taka, że na wymienionych kapelach AD uczyli się grać. Co nie zmienia faktu, że gdyby inaczej się ułożyło
mogliby teraz grać jako gwiazda międzynarodowych festiwali metalowych. Albo przynajmniej na imprezach klubowych jak to obecnie robią nasze eksportowe bandy Riverside i Tides from Nebula.
W latach 90 popularne było łączenie gatunków i taki rubaszny metal w wykonaniu AD dobrze się w to wpisywał. Później SOAD
miało ten klimat.
re: Acid Drinkers "25 Cents For A Riff"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-10-26 18:54:32 | odpowiedz | zgłoś
ech zapomniałbym o VVV - to tez epicki album