zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 19 listopada 2019

recenzja: Arch Enemy "Anthems Of Rebellion"

1.09.2003  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Arch Enemy
Tytuł płyty: "Anthems Of Rebellion"
Utwory: Tear Down The Walls (Intro); Silent Wars; We Will Rise; Dead Eyes See No Future; Instinct; Leader Of The Rats; Exist to Exit; Marching On A Dead End Road (Instrumental); Despicable Heroes; End of the Line; Dehumanization; Anthem (Instrumental); Saints and Sinners
Wykonawcy: Daniel Erlandsson - instrumenty perkusyjne; Sharlee D'Angelo - gitara basowa; Christopher Amott - gitara prowadząca; Michael Amott - gitara prowadząca; Angela Gossow - wokal
Wydawcy: Metal Mind Productions, Century Media Records
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Zeszłoroczny świetny "Wages Of Sin" szwedzkiego Arch Enemy sprawił, że poprzeczka ustawiona została dość wysoko, a przed grupą Michaela Amotta, gitarzysty nieodżałowanego Carcass, stanęło nie lada wyzwanie. Ale czy jednak Szwedzi mu sprostali? Przyznam, że słuchając "Anthems Of Rebellion" mam bardzo mieszane uczucia.

Piąty albumy studyjny Arch Enemy wnosi nieznaczne, choć zauważalne, rozwinięcie dotychczasowego kierunku. Nie jest to już tylko i wyłącznie kombinowanie z death i thrash metalem, Szwedzi dodali też elementy, którym bliżej do dokonań Mercyful Fate niż do cięższych odmian naszego ulubionego hałasu. Mimo to wciąż jest to dynamiczne połączenie agresji i melodii, połączenie ryczącej jadowicie Angeli, "koszących" powietrze riffów i mocnych, "chodzących" stóp, choć może nieco lżejsze i delikatniejsze.

No i właśnie, czegóż chcieć więcej od tak rasowego metalowego krążka? Właściwie jest tu wszystko i nie ma się do czego przyczepić. A jednak... Na dłuższą metę "Anthems Of Rebellion" staje się zwyczajnie nudne, chwilami aż trudno uciec wrażeniu podobieństwa riffów i numerów. Ratować taki stan rzeczy - z różnymi efektami - próbują nieliczne partie klawiszy, czyste wokale jednego z braci Amott, jak i fajerwerki techniczne obu z nich będące nieodłączną wizytówką Arch Enemy.

Podobnie jak w przypadku "Wages Of Sin", i tym razem album Szwedów brzmi pierwszorzędnie. To znakomita, krystalicznie przejrzysta produkcja i jeżeli coś może brzmieć potężnie i z kopem, a jednocześnie z dużą lekkością, to taką właśnie płytą jest "Anthems Of Rebellion".

Nowe wydawnictwo Arch Enemy rozczarowuje i nie wnosi nic ciekawego do niezłego dotychczas dorobku Szwedów. Jego dobra produkcja i warsztat muzyków na pewno nie wystarczą, by wielce podnieść jakość tego mało interesującego muzycznie albumu. Ot płyta na parę razy, dobra do potupania.

Komentarze
Dodaj komentarz »