zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 26 września 2021

recenzja: Carnal "Curse This Day"

22.11.2003  autor: Kamil "Mardok" Mrozkowiak
okładka płyty
Nazwa zespołu: Carnal
Tytuł płyty: "Curse This Day"
Utwory: On The Other Side Of Horizon; Wondering (Come With Us); The Broken Promises; In The Name...; Damnation; Curse This Day; Hope Is Dead (part II)
Wykonawcy: Robert Gajewski - wokal; Krzysztof Gorczewski - gitara; Igor Starczak - gitara; Marek Gajewski - gitara basowa; Marcin Bugowski - instrumenty perkusyjne
Premiera: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Jest rzeczą zrozumiałą, że gdy grupa, której debiutanckie demo fani i krytycy ocenili bardzo przychylnie, zabiera się za nowy materiał, to oczekiwania są duże. Wtedy też okazuje się, czy zespół sprosta wyzwaniu, czy też odejdzie w niełasce. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku Carnal. Debiut w postaci demo "A Time Has Come" spotkał się z bardzo pozytywnymi reakcjami. Zatem czy zespół sprostał wyzwaniu, nagrywając "Curse This Day"? Śmiem postawić tezę, że tak.

Pierwszą rzeczą, która momentalnie nasuwa się na myśl, to wyraźny postęp w stosunku do "A Time Has Come". Chociaż należy pamiętać, że debiut żurominian był co najmniej przyzwoity. Otwierające "Curse This Day" intro to wyciszające dźwięki przypominające nieco motywy z "Wildhoney" szwedzkiego Tiamat. Nie należy jednak wyciągać zbyt pochopnych wniosków, gdyż po chwili uderzają dość ciężkie gitary. Tym samym rozpoczyna się trwająca pół godziny swoista gra kontrastów, która jest dość charakterystyczna dla Carnal. O ile na debiutanckim materiale muzycy umiejętnie łączyli ze sobą doom i elementy gotyku, o tyle teraz całość poszerzyli o death metal. Skojarzenia mogą dotyczyć Vader np. z czasów "De Profundis". By się o tym przekonać, wystarczy posłuchać "The Broken Promises". Warto jednak pamiętać, że ów death metal to tylko jeden z elementów muzyki Carnal i nie należy się na nim koncentrować. Mimo że zespół zaczął grać ciężej, muzyka nie została pozbawiona klimatu. Melodyjne gitary, niekiedy rodem ze Skandynawii, akustyczne ozdobniki, klaiwsze (gościnny udział Darka z Eternal Tear) oraz świetnie uzupełniające całość wokale Roberta Gajewskiego stanowią o sile zespołu. Dowodzą tego chociażby "Curse This Day" i "Damnation".

Trzeba przyznać, że łączenie ze sobą doom z death i elementami gotyku nie jest zabiegiem nowatorskim. Jednak w tym przypadku liczy sie sposób, w jaki zespoł scalił ze sobą wspomniane gatunki. Dzięki temu wyrobił sobie w własny styl, a to należy docenić. Nie mam zamiaru bawić się w Cygankę, ale nie zdziwiłbym się, gdyby w niedługim czasie zespół uraczył nas profesjonalnym wydawnictwem. Płyta godna rekomendacji.

Komentarze
Dodaj komentarz »