zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 29 września 2023

recenzja: Depeche Mode "Exciter"

1.06.2001  autor: Tomasz Kwiatkowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Depeche Mode
Tytuł płyty: "Exciter"
Utwory: Dream On; Shine; The Sweetest Condition; When The Body Speaks; The Dead Of Night; Lovetheme; Freelove; Comatose; I Feel Loved; Breathe; Easy Tiger; I Am You; Goodnight Lovers
Premiera: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Depeche Mode to - zwłaszcza w Polsce - zespół kultowy. W latach osiemdziesiątych ich oddani fani tworzyli subkulturę tak zwanych depeszowców, organizujących liczne zloty i naśladujących image swoich idoli. Te lata wprawdzie bezpowrotnie minęły (mimo, że spotkania są cały czas organizowane), z drugiej strony jednak bilety na ich koncert 2 września w Polsce rozeszły się w przedsprzedaży bodajże w tydzień. Wielka popularność trochę im też zaszkodziła, gdyż niektórzy jeszcze do dziś uważają ich za ugrzeczniony zespół, nagrywający słodziutką muzykę pop dla egzaltowanych nastolatek (tak było właściwie tylko na pierwszych dwóch płytach: "Speak & Spell" i "A Broken Frame"). Ci, którzy tak sądzą, dowodzą swojej muzycznej ignorancji. Depece Mode jest bowiem zespołem wykonującym od kilkunastu lat muzykę na bardzo wysokim poziomie, nie stroniącym od popu, ale również wplatającym w swój repertuar elementy rocka, a ostatnio również ambientu i trip-hopu, mającym na swoim koncie kilka genialnych albumów (choćby "Some Great Reward" z roku 1984 i najbardziej rockowy "Songs Of Faith And Devotion" z 1993). Od wydania ich poprzedniej płyty "Ultra" minęły 4 lata.

Jakim albumem jest "Exciter"? Jeśli miałbym użyć trzech epitetów, powiedziałbym tak: nocnym, wysmakowanym i ekscytującym. Często wykorzystywane brzmienia, kojarzące się z tak popularnymi ostatnio nurtami, jak ambient i trip-hop, nie przesłaniają tego, co zawsze było mocną stroną tego zespołu: oryginalnych, chwytliwych melodii, bogatych aranżacji, krótko: świetnych kompozycji. Znajdziemy ich tu przynajmniej kilka.

Przede wszystkim "Freelove". Absolutnie genialne połączenie wspaniale sennego, melancholijnego klimatu z cudowną melodią. David Gahan śpiewa tu pięknie, tak jak tylko on potrafi. Na całej płycie zresztą słychać, że ma już za sobą najtrudniejszy okres w życiu, związany z uzależnieniem od heroiny. Jest w doskonałej formie i zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że swoim śpiewem przebija na "Exciter" wszystko, co nagrał wcześniej. Do najciekawszych propozycji grupy na tym krążku zaliczyć trzeba także wyznaczony do promocji, bardzo chwytliwy utwór "Dream On" - gdzie ciepłe brzmienie gitary i głosu Gahana kontrastuje w sposób przyjemny z odhumanizowanym, bogatym tłem elektronicznym. Podkład do złudzenia przypominający Massive Attack z płyty "Mezzanine" jest siłą nośną "Shine", również jednego z najbardziej zapadających w pamięć utworów. Jeśli chodzi o skalę doznawanych przeze mnie wzruszeń, zaraz po "Freelove" plasuje się kompozycja "When The Body Speaks" - delikatny beat przypomina na początku bicie serca, subtelne dźwięki fortepianu są po prostu niczym terapia, a dźwiękowego obrazu dopełniają skrzypce i cichą gitarę akustyczną. Cudo. Wspaniały spokój i wyciszenie to kompozycja "Goodnight Lovers" - jeszcze jedna perełka z tej płyty.

Trochę przeszkadzają mi tu dwa utwory: "The Dead Of Night" i "I Feel Loved", które swoim dość agresywnym brzmieniem trochę psują spokojny klimat tej płyty, ale może to tylko moje odczucie. W pierwszym ostrzejsze fragmenty (refren) kontrastują jednak z bardzo spokojnymi, w drugim natomiast chyba przesadzili z wyrazistością beatu, który kojarzy mi się z brzmieniem "łupankowo-dyskotekowym". Mimo tego niepotrzebnego zgrzytu, to bez wątpienia będzie jedna z płyt roku.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Depeche Mode "Exciter"
Klon Dejwa (gość, IP: 176.221.120.*), 2015-02-07 02:22:27 | odpowiedz | zgłoś
Wyraźnie słabszy od Ultra mimo bardzo ciekawego brzmienia. Jest cholernie nierówny. Kilka kawałków dających wrażenie sztucznych, robionych na siłę: shine, the dead of night, i feel loved. Nawet pilotujący dream on brzmi jak akustyczny miks Personal Jesus ( motyw gitary) polączony z Interlude no9 z Violatora ( wstawka z Enjoy the Silence). Mnie takie patenty nużą. W dodatku niektóre teksty Gore'a zahaczają o autoplagiat i są sztampowe (I am You). Dzięki Comatose jednak całość warta przesłuchania. Album ma w sobie coś uzależniającego. Myślę, że to za sprawą zatrudnienia dobrego producenta Marka Bella.
Następne płyty będą do dupy
re: Depeche Mode "Exciter"
noname (wyślij pw), 2013-04-14 20:37:39 | odpowiedz | zgłoś
niestety jedno ze slabszych dokonan dm, choc to wlasnie za sprawa tej plyty po raz pierwszy zetknalem sie z nimi blizej; pamietam ze dopoki nie zaczalem poznawac innych albumow to exciter wydawal mi sie niesamowicie dobrym krazkiem, teraz wypada srednio na tle reszty dyskografii ale taka kapela nigdy nie schodzi ponizej pewnego poziomu i zaden kawalek wstydu nie robi; najwyzej stawiam i feel loved, shine, dream on i breathe
Exciter
Paweł Bieliński (gość, IP: 83.11.22.*), 2009-05-29 14:54:28 | odpowiedz | zgłoś
Wszystkie piosenki z albumu "Exciter" (z pol. Ekscytujący) są niezwykłe.
2
Starsze »