zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 25 października 2020

recenzja: Dragonlord "Rapture"

14.12.2001  autor: Michu
okładka płyty
Nazwa zespołu: Dragonlord
Tytuł płyty: "Rapture"
Utwory: Vals De La Muerte (Instrumental); Unholyvoid; Tradition And Fire; Born To Darkness; Judgement Failed; Wolfhunt; Spirits In The mist; Rapture
Wykonawcy: Eric Peterson - gitara, wokal; Steve Smyth - gitara; Steve DiGiorgio - gitara basowa; Lyle Livingston - instrumenty klawiszowe; Jon Allen - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Spitfire
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Już od pewnego czasu Eric Peterson nie ukrywał swoich fascynacji black metalem, od pewnego czasu głośno zrobiło się o domniemanym projekcie gitarzysty Testament, który miał grać muzykę, jaką teraz lubi młodzież. Było pewnym zaskoczeniem, iż gitarzysta, który był (i jest) filarem jednej z największych thrashmetalowych kapel (zwłaszcza po odejściu Skolnicka), zainteresował się muzyką zgoła inną, rządzącą się innymi prawami. Można było więc żywić obawy, czy aby Dragonlord nie stanie się nieudanym eksperymentem i mało chlubną kartą w obozie "okołotestamentowym", zwłaszcza, iż typ muzyki, jaką zainteresował się Peterson, jest już w tej chwili mało nowatorskim mainstreamem dla zbuntowanych licealistów.

W każdym razie ja nie przepadam za Dimmu Borgir, Cradle Of Filth i zespołami tego typu, ich muzyka wydaje się przeładowana różnymi dźwiękami, a wówczas na pierwszym miejscu niekoniecznie staje gitara elektryczna. Trzeba jednak powiedzieć, że rezultat wspólnej pracy Petersona, DiGiorgio (notabene, jego charakterystycznego basu tutaj nie słychać, podobnie jak na "The Gathering") i kolegów, wyszedł naprzeciw moim oczekiwaniom. Ufając zdolnym muzykom, nie liczyłem na jakieś puszczanie oka, ale na zdrową, metalową jazdę. I co z tego, że blackmetalową, jeżeli muzyka jest naprawdę porywająca, szaleńcza i ekstremalna? Widocznie klawiszowa odmiana blacku również jest czymś wartościowym, jeśli tylko zostanie w odpowiedni sposób zagrana.

Jeśli uważnie wsłuchać się w gitary, to sama konstrukcja riffów i harmonie są niedalekie od tego, co proponuje Peterson na albumach swojej macierzystej kapeli (zwłaszcza na "The Legacy", "New Order" i "The Gathering"), chociażby w utworach "Unholyvoid" czy "Wolfhunt". Jednak całość jest zagrana szybciej, czasem o wiele szybciej (partie perkusji są w niektórych fragmentach grindowe), połączona z typowo blackmetalowym frazowaniem i niepokojącymi plamami klawiszy, które nigdy nie wychodzą na pierwszy plan, ale tworzą tło. Barwa głosu Petersona również jest blackmetalowa, ale posiada tę typowo testamentową, skandującą rytmikę, przez co wokal jest bardziej zrytmizowany i podnosi dynamikę utworów.

Słowem całość tej bardzo krótkiej płyty (trwa niewiele ponad 35 minut) jawi się jako dojrzałe dziełko i zaryzykuję twierdzenie, iż "Rapture" jest jedną z najlepszych (jeśli w ogóle nie najlepszą) płyt w gatunku. "Rapture" zostawia w tyle wszystkie płyty Emperora, Cradle Of Filth, albumy jakichś Catamenii i innych symphoblackowych zespołów. Nie wymieniłem w tym zestawie Dimmu Borgir, gdyż ich ostatni album nie jest wcale zły i rokuje nadzieje na przyszłość. Prawie czterdziestoletni panowie z USA (kraju, na który zadufani w sobie norwescy blackmetalowcy niegdyś patrzyli z wyższością) powinni dać do myślenia niektórym muzykom, którzy uważają, iż wystarczą klawisze Casio, parę riffów na jednej strunie i wronie skrzeczenia. Wcale nie, bo przekonałem się dzisiaj, iż symfoniczny black metal, jeśli tylko zagrany zostanie przez ludzi posiadających odpowiednie umiejętności, może być czymś wartościowym i interesującym.

Komentarze
Dodaj komentarz »
lekka przesada...
maćkos (gość, IP: 93.159.25.*), 2009-07-14 10:17:53 | odpowiedz | zgłoś
"Deklasuje wszystkie płyty Emperora i Cradle of Filth", no nie, tu sie mocno zdenerwowałem. Jak można stawiac wymoczków z CoF obok jedynych i wielkich mistrzów z Cesarza??? To po pierwsze. Po drugie, to nigdy nie było i nie będzie blackowej kapeli lepszej niz Emperor. To co pokazali chociażby na dwóch ostatnich płytach "Equilibrium" i "Prometheus" deklasuje cała konkurencję. Pisze to absolutnie nie ujmując nic płycie Dragonlorda, która jest bardzo dobra.
babol
szychulus (gość, IP: 89.78.255.*), 2008-08-17 23:00:18 | odpowiedz | zgłoś
zestawianie emperora w jednym szeregu z dimmu i kredkami to świadectwo niesamowitej ignorancji, niestety.
To tak jakby napisac ze jakas płyta deklasuje wszystkie slayery i linkin parki, innymi słowy nie adekwatne porównanie:|
No troche przesada
sinner_BDG (gość, IP: 213.17.214.*), 2008-02-14 17:44:08 | odpowiedz | zgłoś
Plyta owszem, dobra, ale stwierdzenia ze zostawia w tyle chociazby Emperora to, delikatnie mowiac, przesada. Ja rozumiem ze Pan Recenzent nie musi byc fanem blacku, ale w takim razie po kiego grzyba bierze sie za recenzowanie plyt blackowych??? Plyta dobra, ale do klasyki jej bardzo daleko

Oceń płytę:

Aktualna ocena (118 głosów):

 
 
66%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Testament "The Gathering"
- autor: Slayer
- autor: Margaret

Overkill "Necroshine"
- autor: Jarek Z

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy robisz kopie bezpieczeństwa swoich danych?