zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 20 stycznia 2019

recenzja: Overkill "Necroshine"

15.10.1999  autor: Jarek Z
okładka płyty
Nazwa zespołu: Overkill
Tytuł płyty: "Necroshine"
Utwory: Necroshine; My December; Let Us Prey; 80 Cycles; Revelation; Stone Cold Jesus; Forked Tongue Kiss; I Am Fear; Black Line; Dead Man
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Dziesiąta płyta Overkill nie wnosi do wizerunku zespołu wiele nowego, co nie znaczy, że jest to płyta zła. Mamy tutaj wszystkie charakterystyczne elementy Overkill lat 90-tych - ciężkość, rytmika, ciekawe wokale Blitza i dobre teksty. Jednak nie da się ukryć, że "Necroshine" brakuje trochę inwencji twórczej. Gdyby nie zróżnicowane śpiew, poszczególne utwory byłyby do siebie bardzo podobne i wręcz wiałoby nudą. Ale nie jest tak źle - mimo skromnych możliwości wokalnych Blitz robi ze swym głosem bardzo ciekawe rzeczy. Utwory na "Necroshine" nie są zbyt skomplikowane - nacisk został bowiem położony na ciężkość (w niektórych kawałkach nie ma nawet solówek, co jest dość nietypowe dla Overkill) i stąd to ujednolicenie materiału. Z dziesięciu kompozycji zdecydowanie wyróżnia się "Black Line" - utwór w starym thrashowo-heavymetalowym stylu, może z lekką domieszką punka. Tak grał Overkill pod koniec lat 80-tych. Mówcie co chcecie, ale to gwizdanie na tle świetnego basu w środku utworu jest kultowe!

Overkill zawsze pozostawał tuż za plecami wielkich thrash metalu, jak np. Slayer czy Testament i myślę, że tak już pozostanie.

Komentarze
Dodaj komentarz »