zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 28 lipca 2021

recenzja: Evulse "Pustulant Spawn"

20.06.2021  autor: Verghityax
okładka płyty
Nazwa zespołu: Evulse
Tytuł płyty: "Pustulant Spawn"
Utwory: Repulsive Infestation; Pustulant Spawn; Depraved Sanctity; Worms Made Flesh
Wykonawcy: Jimmy Rauh - wokal; Colin Tarvin - gitara; Michael Treloar - gitara; Clint Roach - gitara basowa; Johnny Valles - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Godz Ov War Productions
Rok wydania: 2021
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Wysoko cenię sobie małe, niezależne wytwórnie o sprofilowanym charakterze, jak Pagan Records, Malignant Voices, Piranha Music, Godz Ov War Productions czy nieistniejąca już Arachnophobia Records. Sięgając po dowolną pozycję z ich repertuaru, mogę w ciemno założyć, że natrafię na coś godnego uwagi, czego o Nuclear Blast i podobnych jej molochach nie jestem w stanie powiedzieć. W taki właśnie sposób, buszując w katalogu Godz Ov War Productions, wyłuskałem przypadkiem "Pustulant Spawn", demówkę deathmetalowej załogi z kalifornijskiego Evulse.

Choć to dopiero ich drugie demo pod tym szyldem - pierwsze, zatytułowane "Call of the Void", ukazało się w 2018 roku - muzycy Evulse z niejednego pieca chleb jedli. Gitarzysta Colin Tarvin i basista Clint Roach od lat udzielają się w Mortuous, a drugi wiosłowy w osobie Michaela Treloara oraz wspomniany basista współpracowali poprzednio w Augurs. Wokalista Jimmy Rauh też sroce spod ogona nie wypadł, ma bowiem na swoim koncie longplaye nagrane z Circle of Eyes i Swamp Witch.

W kwestii daty wydania należy się słowo wyjaśnienia. Materiał pierwotnie ujrzał światło dzienne w 2020 roku na kasecie magnetofonowej wypuszczonej przez Transylvanian Tapes. Premiera na CD, pod banderą rodzimej Godz Ov War, miała miejsce w lutym 2021 roku.

Jeszcze przed zarejestrowaniem "Pustulant Spawn" Amerykanie wymienili perkusistę: Matta Thompsona zastąpiono Johnnym Vallesem. Co najważniejsze, zmianie nie uległa wypracowana na "Call of the Void" formuła. Cztery kompozycje, których czas trwania ledwo przekracza trzynaście minut, to wściekły, energetyczny death metal utrzymany w duchu starej szkoły. Zespół pełnymi garściami czerpie z wczesnych dokonań Autopsy i Incantation, wtrącając słuchacza do ciemnej pieczary, kłębiącej się od zdziczałych troglodytów. Zręczna żonglerka wolnymi, średnimi i szybkimi tempami skutecznie niweluje wszelkie poczucie monotonii i przykuwa uwagę z siłą Hefajstosa, wykuwającego pioruny dla Zeusa. Jednak prawdziwym klejnotem koronnym tego piwnicznego, nieświętego ansamblu jest Jimmy Rauh i jego opętańcze, wręcz zwierzęce wokale, wynoszące Evulse ponad inne młode formacje, które ścigają się w tym morderczym peletonie.

Komentarze
Dodaj komentarz »