zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 22 września 2020

recenzja: Marduk "Frontschwein"

29.04.2015  autor: Megakruk
okładka płyty
Nazwa zespołu: Marduk
Tytuł płyty: "Frontschwein"
Utwory: Frontschwein; The Blond Beast; Afrika; Wartheland; Rope of Regret; Between the Wolf-Packs; Nebelwerfer; Falaise: Cauldron of Blood; Doomsday Elite; 503; Thousand-Fold Death
Wykonawcy: Morgan Steinmeyer Hakansson - gitara; Devo Andersson - gitara basowa; Mortuus - wokal; Fredrik Widigs - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 2015
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Morgan Hakansson wie dobrze, jak schwycić starych fanów za jaja i dyndające zaraz obok nich sakiewki. Niemal w 15. rocznicę wydania blackmetalowego odpowiednika "Reign In Blood", czyli monumentalnej "Panzer Division Marduk", której zawdzięcza dzisiejszą pozycję, legendarny status i regularne wypłaty, lider szwedzkiej watahy zapodaje "Frontschwein". Płytę, która zarówno tytułem, jak i konceptem graficznym zakrawa na kontynuację tematu zapoczątkowanego w 1999 r. Szkopski żołdak z granatem zatkniętym u pasa i oflagowanie pudełka krzyżem żelaznym nie pozostawiają wątpliwości, co do intencji autora (autorów). Ale spokojnie, podskoczyć powyżej swojej własnej dupy podobno nie można i już na wstępie zaznaczam, że i w tym wypadku stwierdzenie to okazało się niezwykle trafne. Przy tym nie oznacza to, że nowa propozycja Marduk jest bezczelnym żerowaniem na sentymentach własnych diehardów, wręcz przeciwnie. Hakansson zdaje się rozumieć, że "nie z nami te numery Morgan" i pod pewnym względem tworzy nową jakość w swoim długim wydawniczym żywocie.

Zanim jeszcze zapuściłem "Świnię" w odtwarzaczu, dokonałem małego rachunku sumienia. Czego chcieć od takiego wydawnictwa? Z jednej strony stoję po stronie twierdzących, że tak naprawdę Marduk pokazał swoje bestialstwo z momentem zasilenia szeregów potworem wśród krzykaczy - Ariochem aka Mortuusem aka Danielem Rostenem - i jednoczesną adopcją patentów, jakie ów wodzirej uskuteczniał pod szyldem Funeral Mist. "Rom 5:12", "Wormwood" czy "Serpent Sermon", nawet po tych kilku latach od wydania, wciąż leją po dupie aż miło. Z drugiej mam świadomość, że początek zwycięskiego pochodu Marduk i niekończącego się pasma ogólnoświatowego uwielbienia dał im kompletny, muzyczno - wizerunkowy koncept i zwarta estetyka "Panzer Division". Innymi słowy: osiołkowi w żłoby dano. Na szczęście pierwsze nuty rozpoczynającego opowieści frontowe nomen omen "Frontschwein" szybko kazały mi zapomnieć o tych rozterkach. Tutaj dostaję jedno i drugie. Otwierające rzecz riffy to być może mniej dzikie, lecz wciąż mega brutalne mardukowanie, jakie znacie choćby z kultowego "Baptism By Fire", w którego progach obiema stopami tkwi kawałek tytułowy. Kiedy jednak mordę otwiera "Mort", jak zwykle o nieobecność Legiona w składzie "starego - nowego" Marduk już nikt nie śmie zapytać. Prawie całkowicie stareńko robi się na kolejnym pocisku, który wylatującym z lugera, pod postacią "Blond Beast". Wbrew tytułowi nie jest to oczywiście piosenka o jakimś gwiazdorze skandynawskiego porno, ale nie o tekstach przecież będziemy rozmawiać. Analiza pewnie za jakiś czas, w którymś numerze "Bliżej Siebie", tymczasem muzycznie to wykopaliskowy anthem skandynawskiego black metalu. Średnie tempa, marszowe rytmy, melodyjne pilarki gitarowe i bombastyczne brzmienie podśmierdują starymi, dobrymi latami 90, przy tym paradoksalnie nie trąci myszką. W ten deseń uderzają jeszcze posępny niczym nadgniły kondukt żałobny "Wartheland" i pochodowy wręcz "Nebelwerfer", w którym Arioch przechodzi sam siebie, wywrzaskując szwargotami, niczym z jakiejś mównicy w przededniu II wojny światowej. Ogromna większość materiału z "Frontschwein" to jednak bez dwóch zdań morderczo szybkie napierdalanie. "Rope Of Regret", "Between Two Wolfpacks", a jak komu mało "Falaise: Cauldron Of Blood" - to dla typów będących zwolennikami blietzkriegu totalnego, w którym z braku czasu nawet nikt nie patrzy kogo i jak zabija.

Nowa płyta, to także nowy osobnik w składzie. Kluczową (z uwagi na prędkości, jakie rozwija Marduk) wartę za beczkami i kotłami objął rekrut Fredrik Widigs, musząc zmierzyć się z legendarnymi biciami uskutecznianymi przez sławetnych poprzedników: Anderssona, Dragutinovica i Brodessona, ze szczególnym wskazaniem na tego ostatniego, którego grę osobiście uwielbiałem. I tak, jak w przypadku Jamesa Stewarta w rodzimym Vader, tak tutaj przyznać trzeba, że efekt jest zajebisty. Nie brak temu młodzianowi (1988) ani prędkości, ani własnego stylu, doskonale uzupełniającego muzykę Marduk. Brawo chłopcze!

Na koniec jeszcze słówko o tej domniemanej "nowej jakości", o której wspomniałem na wstępie. Rzecz nie tyczy się oczywiście muzyki, ale produkcji tego krążka, jego brzmienia. To chyba najpotężniejsza rzecz pod tym względem w dyskografii pancerniaków z Norrkoping. Nie ma mowy o żadnym przeprodukowaniu czy z drugiej strony pożądanej w black metalu niechlujności. Marduk stawiają na potęgę uderzenia. Gitary przybrały na masie, garnki chcą udawać, że są "żywe". Coś za coś, bo tym razem nie jest to już ostre jak brzytwa cięcie, a raczej miażdżące uderzenie maczugą. Tak czy inaczej... płyta kompletna i nie na jedno kopyto, jak to chcieliby wytrwali oponenci "Panzer Division Marduk", których przecież też nie brak. Jeszcze co do kwestii ścigania się z tamtym sławnym tytułem. Mam wrażenie, że - prócz kontynuacji tematyki drugowojennej - nikt nie zamierzał tego na "Frontschwein" uskuteczniać. Jest honor oddany dawnym czasom, jest bardzo dobra muzyka. Marduk od lat prezentuje równie wysoką, dostępną nielicznym formę. Życzą każdemu takiej witalności po 25 latach grania i z 13 pełnymi wydawnictwami w muzycznym portfolio. Mi to imponuje. Polecam tak samo mocno, jak kolejne powtórki "Stawki większej niż życie".

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Marduk "Frontschwein"
marc (gość, IP: 31.178.98.*), 2015-10-06 16:56:56 | odpowiedz | zgłoś
plyta zaskoczenie, bardzo dobra. ale recka. niczym nie markowy papier toaletowy. mozna sie zeswinic.
re: Marduk "Frontschwein"
DrJeep (wyślij pw), 2015-10-07 09:23:39 | odpowiedz | zgłoś
He, he he, za to koment równie zabawny jak recka
re: Marduk "Frontschwein"
P-44 (gość, IP: 87.205.152.*), 2015-07-27 19:27:52 | odpowiedz | zgłoś
Płyta jest zajebista, czołowka tego roku. Słucham jej od paru miesięcy i wciąż kopie w dupę z tą samą mocą. Ale ta recenzja... Koncept rozumiem i doceniam, ale wykonanie... No niestety kiepsko...
re: Marduk "Frontschwein"
universal_soul (gość, IP: 81.187.190.*), 2015-05-23 00:40:21 | odpowiedz | zgłoś
mnie się to nie podoba.
re: Marduk "Frontschwein"
bandrew78
bandrew78 (wyślij pw), 2015-05-09 07:55:44 | odpowiedz | zgłoś
Na początku cholernie mi się ten album podobał, jednak z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz mniej mi się chce do niego wracać, trudno mi nawet logicznie wyjaśnić dlaczego. Ale ma doskonałe momenty ("Wartheland"!)
re: Marduk "Frontschwein"
binadra
binadra (wyślij pw), 2015-05-02 16:27:30 | odpowiedz | zgłoś
Chyba jeden z najlepszych albumów obok Napalm Death w tym roku.
re: Marduk "Frontschwein"
Fatal portrait
Fatal portrait (wyślij pw), 2015-04-29 20:17:19 | odpowiedz | zgłoś
Swietny album,Blond bestia kopie po jajach z calych sil, recenzja tez nie licha poza tym tekstem o Stawce wiekszej niz zycie osobiscie tez polecam,ale...raczej sie wyrzygac Blee.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (124 głosy):

 
 
86%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Marduk

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Slayer "Repentless"
- autor: Megakruk

Vader "Tibi Et Igni"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło Ci się być w studiu nagrań?