zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 17 listopada 2019

recenzja: Martyrium "The Carnage Lit By Darkness"

22.06.2005  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Martyrium
Tytuł płyty: "The Carnage Lit By Darkness"
Utwory: Act I ? Prologue ? Evil Manifests; Scene I ? Through The Venal Eyes Of The Possessed; Act II, Scene I ? Deprived Of Deliverance By Acumen; Scene II ? The Transition; Scene III ? Androgynic Somnium; Act III, Scene I ? Enticement Of Divinity?s Final Hour; Scene II ? Mina; Act IV, Scene I ? The Carnage Lit By Darkness; Epilogue ? Eagerly, We Wait...
Wykonawcy: Vargblod - gitara; Moloch - gitara basowa; Lucifuge Rofocale - wokal; Necropaedophile - instrumenty klawiszowe; Count Mortem - gitara; La Marquise DeSade - wokal
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Płytę tego zespołu dostałem opakowaną jedynie w przezroczystą folijkę i już na wstępie powstało pytanie "co to za zespół?". I mówię to dosłownie: wiadomo przecież, jakie dziwolągi robią ze swoimi nazwami grupy parające się black metalem. Martyrium nie jest wyjątkiem i swoją nazwę również w przemyślny sposób stara się (skutecznie) przed oczami słuchacza ukryć. A ponieważ również Winamp nie poradził sobie z wyszukaniem albumu w swoich zbiorach, ostatnią deską ratunku były poczciwe google;) I to wreszcie zadziałało - po wpisaniu tytułu płyty, wreszcie dowiedziałem się, z kim mam do czynienia. Potem już poszło nieco łatwiej i (m.in. dzięki pomocy mojego kolegi - dzięki, Andrzeju S.!) udało się dowiedzie? nieco więcej na temat kapeli.

Martyrium powstał w październiku 1999 roku na... Malcie (nieźle, nie?) i przedstawia się jako jedyna blackowa kapela mająca swoją siedzibę właśnie w tym pięknym kraju. W roku 2002 zespół wydał swoją debiutanckę płytę "Withering In Voluptuous Embrace", a potem przyszła kolej na koncerty i jeszcze raz koncerty (m.in. jako support znakomitego Rotting Christ). Wreszcie rok 2005 przynosi nowe dzieło zespołu - "Carnage Lit By The Darkness".

Muzykę, która znajduje się na płycie generalnie mieści się w nurcie blackmetalowym, przy czym jest to odmiana przeze mnie akceptowalna (co oznacza, że ortodoksyjni fani w ogóle nie potraktowaliby tej muzyki jako black). Dużo klawiszy, mnóstwo elektroniki, klimaty ocierające się o mroczny ambient i nieco pseudo-symfonicznych wstawek. Oczywiście są też i gitary, i przyspieszenia, jest darcie mordy i masakrująca perkusja, ale bez dwóch zdań to właśnie elektronika nadaje specyficzny charakter muzyce Martyrium. I jest jej tu - jak już napisałem - naprawdę bardzo dużo: pięć krótszych numerów trwających w sumie 17 minut to w zasadzie w całości klimat i mrok budowane za pomocą klawiszy (no, może tylko w "The Transition" jest nieco ostrzej), a w pozostałej części płyty ostre wyziewy dzielą się ze stonowanymi brzmieniami mniej więcej po połowie.

Jak dla mnie ta płyta to naprawdę fajna rzecz. Kto lubi Cradle Of Filth i Dimmu - zapraszam do słuchania, a kto uważa, że te zespoły to obrzydliwy pop-black - lepiej niech się trzyma od "Carnage Lit By The Darkness" na dystans.

Komentarze
Dodaj komentarz »