zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 27 września 2021

recenzja: Mech "ZWO"

21.02.2012  autor: marlen
okładka płyty
Nazwa zespołu: Mech
Tytuł płyty: "ZWO"
Utwory: Grzech, wiara, lęk; Twój morderca; Barry Warry; Doctor; Wciąż od nowa; Popłoch; Mało, mało; G-6; Baise Toi; Witam Panie; Kocie, kocham cię; Noise Breaking
Wykonawcy: Maciej Januszko - wokal; Piotr "Dziki" Chancewicz - gitara; Tomasz "Sooloo" Solnica - gitara basowa; Paweł "Rekin" Jurkowski - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Metal Mind Productions
Premiera: 6.02.2012
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Najtrudniej jest chyba opowiadać o czymś, co jest po prostu znakomite. Do czego nie ma się praktycznie żadnych zastrzeżeń. Co tu napisać, by uniknąć nacechowanego patosem języka, o najnowszej muzycznej kreacji zespołu Mech? Nie można przecież pozostawić bez komentarza jeszcze świeżego dzieła tej polskiej formacji. Muzyka na płycie "ZWO" jest kwintesencją heavy metalu, jego najczystszą formą, nie brak jej jednak zaskakujących zwrotów akcji. Wszystko to unikatowe i jedyne w swoim rodzaju, również dzięki charakterystycznemu wokalowi polskiego Ozzy'ego, Macieja Januszko.

W ramach przypomnienia, album "ZWO" jest drugim po wydanej w 2005 roku płycie "Mech", z którą grupa powróciła na rynek muzyczny po ponad dwudziestoletniej przerwie. Powrót ten, już przy okazji poprzedniego albumu, okazał się najlepszym posunięciem, jakie Mech mógł wykonać. I choć trzeba było czekać kilka kolejnych długich lat na pojawienie się nowego dzieła zespołu, warto było.

"ZWO" to dwanaście kompozycji, w nagraniu których udział wzięli znakomici goście, między innymi Jerzy Styczyński i Adam Otręba (Dżem), Andrzej Nowak (TSA), Wojciech Hoffmann (Turbo), Karim Martusewicz (Voo Voo), Tomasz Kasprzyk, Tomasz Pierzchalski, Marek Raduli i Robert Millord vel Milewski - klawiszowiec i współzałożyciel zespołu. Przyglądając się tej imponującej liście muzycznych osobistości, spodziewać się można materiału na najwyższym poziomie. I tak jest. Moc, energia, ciekawe kompozycje, świetne riffy, a także niebanalne, dowcipne miejscami teksty.

Płytę rozpoczyna ciężki "Grzech, wiara, lęk". Jeden z mocniejszych akcentów, z wyróżniającymi się doskonałymi riffami. Do moich faworytów zaliczam "Popłoch" oraz "Twój morderca". Oba z charakterystyczną metalową energią. Mamy trzy obcojęzyczne utwory, "Barry Warry" z dowcipnym tekstem pisanym "spolszczoną" angielszczyzną, "Doctor" oraz "Baise Toi", z gościnnym udziałem niejakiego Ricky Liona. Mniej więcej w połowie płyty dostajemy akustyczny, spokojny "Wciąż od nowa". Instrumentalny "G-6" to popis gitarowej wirtuozerii. Nie sposób nie zwrócić uwagi na dwie pozycje, które traktuję raczej jako "lekkie" ciekawostki, czyli "Witam Panie" oraz rodem ze ska "Kocie, kocham cię". Na koniec krótki "Noise Breaking" przesterowanej wiolonczeli.

Materiał, który zawiera "ZWO", to bez wątpienia obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów klasycznego heavy metalu i nawiązującego do swoich korzeni hard rocka. Bez zbędnych ozdobników i nowoczesnych, elektronicznych rozwiązań, solidny i czysty w formie. Doskonale wyprodukowany. Z fenomenalnym głosem Macieja Januszko, którego łatwo pomylić z Ozzym za sprawą barwy i maniery wokalnej. Oby tylko album został zauważony, bo w pełni na to zasługuje.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Mech "ZWO"
xggdct (gość, IP: 89.66.251.*), 2013-07-20 23:00:14 | odpowiedz | zgłoś
jeszcze np. utwór Grzech Wiara Lęk, jest całkiem fajne,i się broni mimo że do złudzenia przypomina Ozzyego Osbourna, aler nie rozumiem, wokalista ma śpiewać inaczej żeby zadowolić tych co to przeszkadza, am taki głos i tyle, mnie akurat to nie przeszkadza. Niektóre utwory są istotnie dobre, ciekawe riffy, ale są też kiepskie rzeczy, jak Barry Warry, który brzmi jak Black Sabbath z czasów Technical Extasy tylko jakis odrzut o którym chcieli jak najszybciej zapomnieć, a więc najgorsze Black Sabbath z najgorszego okresu to jest właśnie Barry Warry ;) Nic ciekawego. Na przemian są fajne i złe piosenki. W sumie więc interesująca muzyka, ale na pewno nie zasługująca na ocenę 8 która powinna być zarezerwowana np. dla Nevermind Nirwany czy czegoś w tym stylu. Inna sprawa że fajnie się słucha tych utworów które im się udały.
spostrzeżenie
mcmc (gość, IP: 178.183.229.*), 2012-06-17 12:04:06 | odpowiedz | zgłoś
Na jakiekolwiek forum wejdę i czytam "recenzje" odnoszę wrażenie, że forumowicze to wszechwiedzący wszechfachowcy posiadający wyłączność na rację. Tu jakiś Duke_Nukem, jakiś baks, jakiś fatbwoy mądrują się i próbują w dwóch zdaniach przekonać wszystkich czytających, że Mech to nieporozumienie i wszyscy czytający mają od momentu przeczytania tych ich "fachowych" recenzji zrazić się do nowej płyty zespołu. Kim są ci "recenzenci"? No właśnie! Nic nie wiadomo na temat "fachowości" tych "recenzentów". Nie czytać komentarzy pod artykułami, bo to dopiero jest jedno wielkie "shit", a właściwie, jak napisał jakiś Duke_Nukem, ale nie do końca trafnie "bullshit". I jak tu mu wierzyć skoro używa słów, których nie rozumie.
Bullshit!!!!!
Duke_Nukem (wyślij pw), 2012-02-28 21:04:04 | odpowiedz | zgłoś
Ta płyta to jedno wielkie nieporozumienie i już mówię kurde dlaczego:

- 90% czasu płytowego to skomputeryzowany vocal

- gitary mają nałożonych 30 efektów i są wrzucone kajś do tyłu

- przekombinowanie (francuski rap i alikwota przez połowę płyty)

- zamiast ścian dźwięków poszczególnych instrumentów to słychać ścianę nijakiego dźwięku - wszystko się zlewa.

Mech "ZWO" to porażka roku!!!!!;///
zwo
baks (wyślij pw), 2012-02-22 14:48:18 | odpowiedz | zgłoś
Mnie tam się płyta podoba,wokalnie też.Gdyby tę płytę nagrał jakiś popularny zagraniczny zespół to jestem prawie pewien, że komentarze były by inne.
moim zdaniem
fatbwoy (gość, IP: 80.249.7.*), 2012-02-22 13:03:44 | odpowiedz | zgłoś
Nooo... Kurde, kupiłem sobie oryginała, taki mnie kaprys naszedł. Trochę dlatego, że na poprzedniej płycie 2-3 utwory mi się podobały, trochę taki głupi sentyment - Tomek Solnica łoił w Armagedon, a jako, że jestem z Kwidzyna... No i żałuję niestety, że nie zassałem tego szitu z netu, bo nie podoba mi się. W zasadzie mam podobne zarzuty jak poprzednicy - kopia Ozzy'ego + Zakka. Tylko - niestety - o ile maszynę pt. Ozzy Osbourne traktuję na zasadzie: "przeciętny wokalista z telentem dobierania wybitnych gitarzystów", to tutaj już niestety jest tylko naśladownictwo Zakka pod względem stricte sposobu gry na gitarze - czyli głównie "pinched harmonics" (ten efekt "pisku", z którego znany jest Zakk), generalnie pentatonika, czy jak to tam zwą (zasadniczo chodzi o to, że riffy, nieważne jak ciężkie, ale wywodzą sie z bluesowo-hardrockowego grania). O ile jednak Zakk zapodaje te zajawki w miarę z wyczuciem, to "Dziki" (polski Wylde :)) wstawia to co parę sekund... To tak jak z używaniem "kurwa" jako przecinka - jak się daje co drugie słowo, to traci to moc i generalnie robi się wiocha.
No i jeszcze - jeżeli nawet Ozzy śpiewa jak robot, to jednak jego (a raczej jego zespołu) kompozycje są "hiciarskie", refreny są melodyjne na tyle,że nawet Ozzy, który zbyt dużą ekspresją wokalną nie operuje, daje radę.
Jak widać mój wpis to raczej porównanie Ozzy / Mech, nie konkretna recka Mech-a - no ale tak to chyba nalezy rozpatrywać, Pan Januszko bynajmniej od tych porównań się nie odżegnuje, a i Dziki jest ewidentnie kopistą Zakka (fuck, nawet melonik a'la "No more tears" era :)).
Co do wokalu - to tak jak napisałem - Ozzy wokalnie naprawdę nie istnieje bez dobrych kompozycji. Gostek z Mecha - śpiewak też raczej przeciętny a i kompozycje mu nie pomagają (brak chwytliwości i melodyjności).
A co dobrego - no cóż, respekt dla Pana Dzikiego za solówki - tu moim zdaniem nieźle sobie poczyna - jest technika i ekspresja.
Zaproszonych gości - trochę nie chciało mi sie wsłuchiwać, może dlatego nie jestem w stanie rozpoznać gdzie kto gra - no może Jurka Styczyńskiego gdzieś tam usłyszałem, albo mi się wydaje. Ale, tak jak pisałem wcześniej - ogólnie nuda płynąca z tego albumu nie pozwoliła mi się na nim odpowiednio skupić - hmm, nie wykluczam, że przekimałem momenty z udziałem, było nie było, tuzów polskiej gitary :)

Pozdumowując w paru słowach - album toporny pod względem wokalnym, gitarowo - przerost formy nad treścią (tzn. w szczegółach jest "jak u Zakka" :), ale kompozycje jako całość - nudne, mało chwytliwe, słabe).
Sorry za słowotok :)
eee
boleń (gość, IP: 77.237.16.*), 2012-02-22 13:03:30 | odpowiedz | zgłoś
co tutaj wejde to same 9 i 10' mozna wrecz odniesc wrazenie ze rockmetal do portal na ktorym recenzuje sie wylacznie plyty genialne i ponadczasowe; poslucham sobie tego mcha czy jak to sie tak odmienia ale cos mi sie widzi ze ocenka znowu mocno na wyrost... ich ostatni krazek mocno smierdzial ozzym i bls, jesli teraz jest tak samo to chyba obsmieje tę 9tkę
Ta recenzja nic nie mówi
minus
minus (wyślij pw), 2012-02-22 11:31:57 | odpowiedz | zgłoś
poza kilkoma wyświechtanymi frazami nie ma tutaj ani słowa o tym dlaczego ten album jest taki niby wybitny, czym się wyróżnia i dlaczego miałbym go posłuchać.
Ot, kolejna laurka fanowska bez ładu i składu.
wtf??? 9/10 u mnie max 5/10
Lui Cifer (gość, IP: 89.72.178.*), 2012-02-22 09:33:05 | odpowiedz | zgłoś
...jak dla mnie coś takiego jak zespół mech to przykład braku jakiejkolwiek oryginalności, zwłaszcza w przypadku sekcji wokalnej i gitarowej, czyli tu mamy do czynienia z kopiuj/wklej kolejno Ozzy Osbourne i Zakk Wylde, nie rozumiem wielkiego szumu wkoło tego zespołu i jak czytam komentarze typu "polski ozi" to brak mi słów, jeżeli chodzi o samą płytę to muzycznie jest lepsza od poprzedniej ale mnie nie powala bo gdzieś już to slyszalem:/
gdyby nie wokal to dałbym więcej niech pan Januszko da sobie spokoj...
???
snaggletooth (gość, IP: 89.74.231.*), 2012-02-22 09:22:02 | odpowiedz | zgłoś
Chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego ta kapela w ogóle funkcjonuje i dlaczego ktokolwiek się tym podnieca. Co jest w ogóle zachwycającego w tym, że facet do złudzenia przypomina Ozzyrysa a gitarzysta próbuje grać jak Wylde? Gdybyśmy mieli w Polsce kapelę, w której wokalista brzmi jak Hetfield tylko teksty są po polsku to tez nasz naród by się tym podniecał? Bo po prostu chyba kurwa nigdy nie ogarnę tego zjawiska. Najbardziej rozbraja mnie fakt, że sam zespół na swoim oficjalnym kanale na YT w tagach wpisuje Ozzy Osbourne. Śmiech na sali. Płytę przesłuchałem z kronikarskiego obowiązku, nie daję żadnej oceny. Kumam może komuś się to podobać tylko wg mnie jeżeli kogoś zadowalają tego typu produkty no to... trudno. Zbulwersowałem się!
Mech ZWO
ozzysabbath (gość, IP: 178.235.82.*), 2012-02-22 06:23:44 | odpowiedz | zgłoś
poprzednia płyta pokazała,ze Januszko chce kogoś naśladować.To bardzo dobra płyta.Obecna ZWO to "garażowy Ozzy"Dziwnie nagrana. W ogóle słaba sekcja bas-perkusja.Na czele jazgoczący wokal i gitarzysta.który na siłę gra solówki z tym brzmieniem Zaaka Wilde.Niekiedy mam wrażenie,ze gubią się w utworach.Graja jakiś pomysł,nagle ni z tego ni z owego wstawka nie mająca nic wspólnego z całością.Black Sabbath tez ma zmiany tempa i przejścia na inne projekty ale to razem współpracuje i ma jakiś określony sens.Tu jakby się gubili.Za dużo próby naśladownictwa,za dużo tej gitary Zaaka. Płyta bardziej mnie rozśmieszyła niż przekonała.Przesłuchałem ja jeszcze dwa razy jak to czynie z innymi.Generalnie najlepiej wchodzi mi w ucho utwór 9,10 i 11 reszta mało przekonującą. Podoba mi się okładka.I jeszcze jedno.Wokal słabo zrozumiały.Czasami nie wiem co śpiewa.Na 10 pkt dam 4