zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

recenzja: Metallica "Metallica"

7.08.2000  autor: Michał Wojciechowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Metallica
Tytuł płyty: "Metallica"
Utwory: Enter Sandman; Sad But True; Holier Than You; The Unforgiven; Wherever I May Roam; Don't Tread On Me; Through The Never; Nothing Else Matters; Of Wolf And Man; The God That Failed; My Friend Of Misery; The Struggle Within
Wydawcy: Vertigo
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

"Metallica" to piąta płyta Metalliki i zarazem pierwsza, nad której produkcją czuwał Bob Rock. Wydana w 1991 roku, odniosła ogromny sukces zarówno artystyczny jak i komercyjny, co przecież nie zdarza się często, szczególnie jeśli chodzi o heavy metal. No właśnie - heavy metal. Wielu starszych fanów, po ukazaniu się płyty na rynku, posądziło Ulricha i spółkę o sprzeniewierzenie się ideałom i wybranie drogi zysku. Jednak na płycie nie ma utworów złych. Ballady takie jak "Unforgiven" i "Nothing Else Matters" są jedynie uzupełnieniem mocniejszych kawałków. To właśnie podczas tej sesji zrodziły się największe przeboje grupy, takie jak mój ulubiony "Enter Sandman", "Sad but True" czy "Wherever I May Roam". Album jest zwieńczeniem pomysłów zaczerpniętych ze wszystkich dotychczasowych płyt zespołu. Fani "Kill'em All" czy "...And Justice for all" znajdą tu coś dla siebie. Każdy z utworów jest utrzymany w innym charakterystycznym dla siebie klimacie.

Już pierwsze takty "Enter Sandman" przekonują, że tak potrafi grać tylko jeden zespół na świecie. Wspaniały utwór i świetny teledysk. Wszelkie moje słowa są tu zbędne.

Następnie mamy "Sad But True". Jestem pełen podziwu dla Larsa Ulricha. Metallica nie byłaby tym samym zespołem bez charakterystycznego brzmienia jego perkusji

Kolejny utwór to "Holier than Thou", chyba najszybszy na tej płycie. Przypominają się stare dobre czasy i płyta "Kill em All".

Wreszcie przychodzi czas na pierwszą (na tej płycie :) balladę - "The Unforgiven". Prawdę mówiąc, nie należy ona do moich ulubionych, ale ma świetną solówkę, zagraną przez mistrza gitary Kirka Hammetta, człowieka który wniósł do muzyki zespołu wiele wspaniałych elementów.

Kolejna zmiana brzmienia, "Wherever I May Roam", początkowo spokojny utwór przeradza się w dynamiczną grę gitar i perkusji. Tekst opowiada o człowieku, który nie może znaleźć miejsca w świecie. Przyznaje w końcu, że każde miejsce jest dla niego domem.

"Don't Tread on me" to kolejny utwór niosący za sobą dziesiątki zmian. Utwór patriotyczny, ukazujący pozytywne cechy życia w Stanach i stanowiący jakby przeciwwagę do "...And Justice for All".

"Through the never" to obok "Holier than Thou" najszybszy utwór na płycie. Świetny riff i równie dobra solówka. Częste pauzy na początku mylą słuchacza, który nie wie, co nastąpi za parę sekund. Jeden z najlepszych momentów płyty.

I znowu ballada. Tym razem "Nothing Else Matters", chyba najbardziej kontrowersyjna piosenka zespołu. Hetfield po raz pierwszy odrzuca swą postawę twardziela i pokazuje światui, jakim naprawdę jest człowiekiem i jak łatwo go zranić. Wielu fanów po usłyszeniu tej ballady przypisało zespołowi miano komercyjnego, ja jednak uważam ją za jedną z najlepszych w historii zespołu.

Po wolnym i spokojnym utworze znowu pora na zmianę brzmienia. "Of Wolf and Man" - opowieść o myśliwym. Utwór z bardzo mocnym riffem na początku, pozostaje taki sam do końca.

"The God That Failed" po raz pierwszy na płycie Jason Newsted pokazał naprawdę co potrafi. Opowieść o sekcie, do której niegdyś należeli rodzice Jamesa. Jeden z licznych utworów o takiej tematyce. Wydarzenia tamte na trwałe utkwiły w pamięci Hetfielda, zostawiając silne piętno na jego psychice.

Kolejny utwór ze świetną linią basu to "My Friend Of Misery". Utwór opowiada o pesymiście, który widzi świat wyłącznie w czarnych barwach i bezustannie użala się nad sobą. Wspaniałe solówki Kirka i Jasona.

Ostatni utwór, będący świetnym zakończeniem płyty, to "The Struggle Within". Szybki, rozpoczynający się wstępem na werblach masztowych. Podsumowanie całej płyty, a zarazem rozprawa nad cierpieniem człowieka z powodu jego wyniszczającej osobowości.

Podsumowując: najlepszy album zespołu obok legendarnego "Master of Puppets". Płyta od premiery nie straciła nic na swej popularności i aktualności. Abum, do którego będę niejednokrotnie powracał. Po prostu klasyk!

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Metallica "Metallica"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-07-30 00:39:59 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie ta płyta jest komercyjna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Takiej 'komerchy' chciałbym więcej. Łatwo wchodzi i już nie wychodzi pozostając klasykiem na stałe. Nie ma słabych momentów.
re: Metallica "Metallica"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-07-31 08:54:23 | odpowiedz | zgłoś
idealna krótka ocena, mam to samo
re: Metallica "Metallica"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-07-31 23:32:37 | odpowiedz | zgłoś
A jednak mam jedną uwagę do Czarnego Albumu :) Irytuje mnie maniera wokalna we fragmencie 'Nothing else matters', takie wyciąganie na granicy fałszowania, chociaż ogólnie lubię i cenię
wokal Jamesa. A sama muzyka w tym kawałku jest genialna.
re: Metallica "Metallica"
pik (gość, IP: 217.96.227.*), 2016-07-29 14:24:51 | odpowiedz | zgłoś
ogólnie świetny album ale jak dla mnie najlepszymi utworami są 4 ostatnie kawałki hehe mogę słuchać tego w kółko jak mam ochote na Mete ;)
re: Metallica "Metallica"
Kropek (gość, IP: 5.172.255.*), 2016-07-29 03:16:36 | odpowiedz | zgłoś
Kolejna "święta krowa", jak nie podchodzisz na kolanach to idiota, smarkacz, nie przesłuchał setek razy więc nie wie o co chodzi. To nie jest arcydzieło na maksymalną ocenę, ale podejrzewam że to wina realiów w jakich powstała płyta a nie zespołu, wszak vinyl ustąpił cd i trzeba było dłuższe albumy nagrywać. Wszystko się zgadza, pierwsze osiem utworów jest genialnych, dalej nuda, średniaki, wypełniacze, niepotrzebne skreślić.
Komercyjna siła tej płyty jest czymś niezwykłym, miałem znajomych preferujących wszelkie style muzyczne, nawet najbardziej kiczowate, a to pożyczali, słuchali i się zachwycali, nawet był kolega, który od maleńkości chodził do szkoły muzycznej i siedział tylko w muzyce klasycznej i jazzie, metalu nie trawił zupełnie, a "Metallica" jak najbardziej podeszła. Na czym to polega, nie mam pojęcia, tak samo było oczywiście z "Nevermind" Nirvany.
Megakruku, serio z tą perkusją? Led Zeppelin- II, Slayer- South Of Heaven, Nirvana- In Utero, takie pierwsze z brzegu co mi na myśl przyszły.
re: Metallica "Metallica"
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2016-07-29 07:04:33 | odpowiedz | zgłoś
Witaj. Serio. To dla mnie najlepiej brzmiąca perka w metalu. Ale to raczej zasługa Boba Rocka. Nigdy nie porównywałem tego do wymienionych przez Ciebie tytułów. Szczególnie Nirvany i Ledów, co do Slayer south to moja ulubiona płyta perkusyjna, to płyta Lombardo. Ale moim zdaniem brzmieniowo niżej.
re: Metallica "Metallica"
Thrash Lover (gość, IP: 188.122.20.*), 2016-07-29 14:02:07 | odpowiedz | zgłoś
Trzeba to przyznać. Perkusja na tej płycie rzeczywiście brzmi znakomicie.
re: Metallica "Metallica"
Kropek (gość, IP: 5.172.255.*), 2016-08-12 22:44:00 | odpowiedz | zgłoś
Późno odpowiadam, ale odpowiadam;) Myślę że zestawienie jak najbardziej na miejscu, wszak Czarny Album to mainstream i klasyka rocka, uważam że na wymienionych płytach perkusja brzmi lepiej, już o umiejętnościach bębniarzy nie wspomnę. Czarna Metallica ma dobrze zarejestrowane bębenki, duże i małe, ale za każdym razem jak wracam do płyty muszę na nowo przyzwyczajać się do talerzy, bo uszy doznają szoku jakby ktoś drapał po tablicy. Mówisz Bob Rock, podobno był też producentem "St. Anger"...
Tak w ogóle mija dziś 25 lat od wydania płyty.
re: Metallica "Metallica"
Andi69 (gość, IP: 83.19.161.*), 2016-07-29 08:43:03 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie Metallika to pierwsze 4 płyty i te mam na półce. Czarnego nie mam. Wiem że melodyjne to i ładne ale miałkie. Nie mówię że nie lubię komercji całkiem bo obok Slayerów, Dethów i innych stoi na półce Hysteria Def Leppard ale Def Leppard brzmi naturalnie, to taki zespół a Metallica brzmi na tej płycie niestety nie jak Metallica. Ładna to płyta, melodyjna, przebojowa ale dla mnie nie stanowi żadnej wartości. Z reszta jak z całym popem, raz czy dwa się przesłucha, melodie tak banalne i proste jak i również gra instrumentów na tym albumie że kolejny raz się jej nie chce słuchać bo nuży. Nie ma to jak np. ostatnie 4 Deathy słucha się 80 raz i nadal się nie pamięta co za chwilę będzie. Czarną Metallikę można całą zanucić po 3 przesłuchaniach. Jeżeli chodzi o komercyjną oceną to rzeczywiście 10 a nawet 1000. Jedna z największych płyt w historii. Artystycznie przeciętna.
re: Metallica "Metallica"
RadomirW (gość, IP: 193.219.114.*), 2016-07-29 11:18:18 | odpowiedz | zgłoś
Tylko pierwsze 8 utworów? Przecież The God That Failed i My Friend of Misery to jedne z najlepszych utworów na tym albumie. Pozostałe 2 z tej ostatniej czwórki także są spoko, a jedyny typowy zapychacz na tym albumie, to jak dla mnie Don't tread on me, który znajduje się na 6 miejscu w kolejności.
« Nowsze
1