zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 20 lutego 2020

recenzja: Mnemic "Passenger"

5.08.2007  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Mnemic
Tytuł płyty: "Passenger"
Utwory: Humanaut; In The Nothingness Black; Meaningless; Psykorgasm; Pigfuck; In Control; Electric I'd Hypocrisy; Stuck Here; What's Left; Shape Of The Formless; The Eye On Your Back
Wykonawcy: Guillaume Bideau - wokal; Mircea Gabriel Eftemie - gitara; Rune Stigart - gitara; Tomas Koefoed - gitara basowa; Brian Rasmussen - instrumenty perkusyjne, instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Nuclear Blast Records, Mystic Production
Rok wydania: 2007
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

"Passenger" to trzeci album w dorobku formacji Mnemic, po debiutanckim "Mechanical Spin Phenomena" (2003) oraz wydanym rok później "The Audio Injected Soul". I nie ma zaskoczenia - na swoim nowym wydawnictwie duńscy muzycy eksplorują właściwie te same tereny, które odwiedzali na dwóch poprzednich płytach. Dużo tu techniki, kanciastych, połamanych rytmów i "kwadratowych" riffów kojarzących się z Meshuggah czy Darkane. Do tego trochę industrialno-kosmicznych dźwięków klawiszy, co nasuwa na myśl Fear Factory, nieco chaotycznie-psychopatycznego nastroju, no i nieco melodii, ale dawkowanych z dużą wstrzemięźliwością, by nie powiedzieć "z nieśmiałością" ;)

A więc bez niespodzianek co do stylu. W tej sytuacji powstaje pytanie, jak z poziomem samych nagrań, bo przecież w ramach każdej stylistyki można nagrać album albo znakomity, albo fatalny, albo znaleźć się gdzieś pośrodku. No i tu niestety coś nie mogę się przełamać, jeśli chodzi o "Passenger". Poprzednie albumy wprawdzie mnie nie powaliły, ale były dobre. Tutaj czegoś mi brakuje. Jest agresywnie, ciężko, duszno, mrocznie i "ciasno", a technicznie bez zarzutu, ale jakieś jest to... nie poukładane. Matematyczne porządkowanie chaosu, w którym mistrzowstwo osiągnęli Meshuggah, również Mnemicowi wychodziło na "Mechanical..." i "The Audio..." całkiem dobrze. A tu całość jakoś się posypała i w efekcie powstał ciężki dla mnie do przetrawienia, 46-minutowy muzyczny klocek, który - fatalnie, fatalnie! - po prostu mnie zmęczył.

Oczywiście są punkty jaśniejsze jak choćby "Meaningless", ciężkie "Pigfuck" czy utrzymane w dość wolnym tempie "What's Left", ale całościowo "Passenger" robi na mnie wrażenie co najwyżej przeciętne. Stąd też i przeciętna ocena...

Komentarze
Dodaj komentarz »