zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 listopada 2019

recenzja: Opeth "Still Life"

20.02.2013  autor: Marcin Dorosz
okładka płyty
Nazwa zespołu: Opeth
Tytuł płyty: "Still Life"
Utwory: The Moor; Godhead's Lament; Benighted; Moonlapse Vertigo; Face of Melinda; Serenity Painted Death; White Cluster
Wykonawcy: Mikael Akerfeldt - wokal, gitara; Peter Lindgren - gitara; Martin Mendez - gitara basowa; Martin Lopez - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Peaceville Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Artysta powoli wybudzał się z głębokiego, a przy tym niemalże realnego i namacalnego snu. Wiedział, że właśnie doświadczył czegoś niezwykłego - czegoś, co nie mogło tak po prostu popaść w zapomnienie; czegoś, co krzyczało w nim już od dłuższego czasu, lecz z powodu braku natchnienia nie potrafiło ujrzeć światła dziennego; czegoś, co musiało przybrać nową formę. Otrząsnął się zatem z resztek porannego zmęczenia i stanął przed sztalugą. Na jej ramionach rozpościerało się płótno, które już niedługo miało przyjąć miano "Martwej natury". Artysta chwycił narzędzie swojej pracy i rozpoczął opowieść...

Obrazy pojawiały się w jego myślach szybko i gwałtownie, jak gdyby nie mogły doczekać się, aż zostaną uwiecznione i w ten sposób zatrzymane w prostokątnej ramie już na zawsze. Na pierwszy plan wysuwał się mężczyzna, tułacz i banita, który po wieloletniej odysei, zapragnął powrócić w rodzinne strony i odnaleźć swą dawną miłość. Artysta skrupulatnie konstruował jego postać i kolejnymi pociągnięciami pędzla dodawał jej wyrazu i spójności. Drugi plan należał już do Melindy, tajemniczej ukochanej, targanej lojalnością wobec ojczyzny, oddaniem dla wybranego przed laty życia i miłością do wygnańca. Artysta był pewien, że to ona zawładnęła nim podczas snu i nie pozwoliła mu zapomnieć opowiedzianej przez siebie historii. I choć czuł potrzebę nadania wydarzeniom pozytywnego biegu, wiedział, że sprawy przyjmą zupełnie inny obrót. Dzięki kilkunastu precyzyjnym ruchom pędzla na płótnie pojawiła się osnuta misterną mgłą Rada, która już wkrótce miała doprowadzić do tragicznej śmierci obojga kochanków.

Artysta zatrzymał się na chwilę i, oddaliwszy się na parę kroków od swojego dzieła, zaczął zastanawiać się, czy faktycznie użył wszelkich dostępnych środków, aby jego najnowszy twór w jak najdokładniejszym stopniu oddawał istotę tragicznej historii. Gwałtowne, energiczne i wręcz brutalne uderzenia pędzla przeplatały się z delikatnymi, pełnymi tajemniczości i mrocznego romantyzmu muśnięciami. Wyraźne, uderzające potencjalnego odbiorcę kolory ginęły gdzieś pod okryciem rozmytych, snujących się wzdłuż i wszerz obrazu przygaszonych cieni. Farba, kładziona gdzieniegdzie niezwykle grubo, momentami zlewała się, tworząc tym samym niezrozumiałą, chaotyczną plamę, obok której dla kontrastu pojawiały się motywy przejrzyste i nad wyraz czytelne. Każdy element dzieła był na właściwym miejscu.

Artysta wrócił na stanowisko pracy. Wiedział, że nie poszła na marne i że właśnie stworzył coś, co z pewnością w przyszłości przyczyni się do jego sławy i uznania wśród odbiorców. Wciąż jednak nie dawała mu spokoju postać Melindy, którą pierwotnie potraktował nieco po macoszemu. I wtedy zrozumiał. Jednym szybkim ruchem chwycił leżący nieopodal nóż, który momentalnie utopił w płótnie, starannie wycinając kwadratowy fragment obrazu. Widniała na nim postać Melindy, w bolesnej pozie ocierającej płynącą po policzku łzę, jak gdyby już wtedy wiedziała, że z ukochanym spotka się dopiero w zaświatach.

"Martwa natura" była gotowa.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Opeth "Still Life"
universal_soul (gość, IP: 81.187.190.*), 2016-02-11 08:36:21 | odpowiedz | zgłoś
widzę, że zapanowała moda na odkurzanie gniotów
re: Opeth "Still Life"
cwiartek
cwiartek (wyślij pw), 2016-02-11 11:44:54 | odpowiedz | zgłoś
Jakich gniotów? Toż to kawał wspaniałej muzyki jakich mało.
re: Opeth "Still Life"
Wotan
Wotan (wyślij pw), 2013-02-24 00:42:03 | odpowiedz | zgłoś
Jedna z moich ulubionych płyt Opeth, zaraz po MAYH :)
re: Opeth "Still Life"
FredTombstone
FredTombstone (wyślij pw), 2013-02-21 13:38:02 | odpowiedz | zgłoś
Jeśli niczego nie poknociłem(a pewnie nie),nagrania plus komponowanie tych utworów zajęło zespołowi ok 2 tygodni:D To w sumie pomaga uświadomić sobie jaki jest ich poziom i jacy są porąbani:D
Dobra płyta, świetna recenzja, ale My Arms Your Hearse z ich dyskografii jak dla mnie było naj
re: Opeth "Still Life"
pik (gość, IP: 79.163.7.*), 2013-02-21 14:49:34 | odpowiedz | zgłoś
co do My Arms, Your Hearse- pełna zgoda
re: Opeth "Still Life"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-10-23 23:17:43 | odpowiedz | zgłoś
W latach 70 nagrywano wspaniale płyty w 3 dni.
re: Opeth "Still Life"
Andi69 (gość, IP: 188.146.134.*), 2016-02-09 23:18:55 | odpowiedz | zgłoś
Black Sabbath nagrali swoją debiutancką płytę w 12 godzin.
re: Opeth "Still Life"
kryken (gość, IP: 94.254.145.*), 2013-02-20 22:03:05 | odpowiedz | zgłoś
Ta płyta ma niepowtarzalny ciężki i mroczny klimat podlany jazzowym sosem nigdzie indziej nie spotykany, każdy kawałek rozpierdala. The moor, serenity painted death. Godhead Lament, face of melinda to jedne z najlepszych rzeczy jakich tknoł się Mikael Akerfeldt Szczerze polecam :)
re: Opeth "Still Life"
Szamrynquie
Szamrynquie (wyślij pw), 2013-02-20 19:31:28 | odpowiedz | zgłoś
Żaden ze mnie Opethowiec, ale recenzja robi wrażenie.
re: Opeth "Still Life"
wac
wac (wyślij pw), 2013-02-21 17:36:58 | odpowiedz | zgłoś
ktoś już kiedyś pisał tu recenzje w tych klimatach stylistycznych :D
« Nowsze
1