zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 20 maja 2024

recenzja: Peccatum "Strangling from Within"

14.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Peccatum
Tytuł płyty: "Strangling from Within"
Utwory: Where do I then Belong; Speak o the Devil (As the devil may care); The Change; The Song which no Name Carry; The Sand was made of Mountains; I Breathe without Access to Air; The World of no Worlds; And Pray for Me; A Ovation to Art
Wykonawcy: Ihriel - wokal; Ihsahn; Lord PZ - wokal
Wydawcy: Candlelight, Mystic Production
Premiera: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Pewnie nie tylko ja ostatnimi czasy odnoszę wrażenie, że black metal staje się coraz bardziej wtórny i kiczowaty. Jednak to nie Mroczni Mistrzowie zaczynają tracić diabelsko wyśmienitą formę; dzieła największych za każdym razem wprowadzają w osłupienie i rzucają na kolana. Problem w tym, że młodszym, znacznie mniej doświadczonym zespołom, zbyt często wydaje się, że są w stanie zrównać się ze swoimi Panami. Niestety w większości przypadków to jedynie kolejne kalki Emperora, Cradle of Filth czy Dimmu Borgir. A kopie nie mogą przecież zapewnić tego, czego oczekuje się od oryginału. Czasem jednak pojawia się debiut, za który można zginąć, skoczyć w głąb otchłani mroku. Takim debiutem bez wątpienia jest Peccatum.

Czy jednak mogło być inaczej, skoro jest to dzieło samego Ihsahna z Emperora? To pytanie czysto retoryczne. To właśnie on zagrał na wszystkich instrumentach, a także, co chyba oczywiste, wystąpił w roli wokalisty. Jednak nie tylko jego głos podziwiać możemy na "Strangling from Within". Towarzyszy mu żona Ihriel, a także jej brat Lord PZ. I właśnie śpiew, jak zresztą nietrudno się domyślić, jest tutaj instrumentem wiodącym. Cała trójka bez wątpienia może poszczycić się profesjonalnym wykształceniem w tej dziedzinie. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś uznał ich za poważną konkurencję dla wieloosobowego chóru. To, co każde z nich wyprawia ze swoim gardłem, wprawia w natychmiastowe odrętwienie. Pamiętacie czyste śpiewy Ihsahna z "Anthems to the Welkin' at Dusk" i z "IX Equilibrium"? To dopiero namiastka tego, co możecie usłyszeć w Peccatum. Ihriel i Lord PZ też nie pozostają w tyle. Bez dwóch zdań - wokale na tej płycie to po prostu mistrzostwo świata. Często nawet odnosi się wrażenie, że muzyczne pejzaże są jakby ich tłem. Grzechem byłoby jednak potraktowanie dźwięków jako uzupełnienia i zepchnięcie ich na drugorzędny plan. Muzyka również stoi na wysokim poziomie: jest niezwykle rozbudowana, zróżnicowana, przytłacza bogactwem treści. Czuć w niej blackowy powiew, czasem, co chyba zrozumiałe, ten sam, który wznosi się nad Emperorem ("The Song which no Name Carry", "The Change"), słychać dużo klasycznych, heavy metalowych solówek. A nad całością czuwa duch wzniosłej symfonii, majestat mroku i cienia. Najwięksi kompozytorzy, gdyby mieli szansę usłyszeć chociażby "An Ovation to Art", mogliby żałować, że sami czegoś podobnego nie stworzyli. Peccatum to absolutnie wyjątkowe zjawisko na scenie owianej chłodem zapomnianych nocy. Ta muzyka to przedstawienie, teatr rozgrywający się na pustkowiach głębokich czeluści ("Speak of the Devil", "And Pray for Me"). Misterium okryte płaszczem posępnego Mroku. Widowisko, spektakl złożony w ofierze Czarnej Sztuce...

Właściwie trudno się dziwić, że to debiut na TAK wysokim poziomie. Skoro jest pomysłem zrodzonym z niekonwencjonalnej i przebogatej wyobraźni Ihsahna nie mogło być inaczej. "Strangling from Within" to płyta doskonała dla wyznawców Czerni. Absolut dla każdego, kto w rozkosznych boleściach uwielbia zatapiać swą duszę w otchłani potępienia, ciemności i opętania.

Komentarze
Dodaj komentarz »