zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Różni Wykonawcy "Thrashing Damnation Thru Compilation 2"

9.10.2013  autor: Verghityax
okładka płyty
Nazwa zespołu: Różni Wykonawcy
Tytuł płyty: "Thrashing Damnation Thru Compilation 2"
Utwory: Drill & Blast (Driller); Pleasure to Kill (Driller); Final Destination (The No-Mads); Possessed By Bier (The No-Mads); Nuclear Genocide (Striking Beast); Children Of War (Striking Beast); Born To Sin (Komutator); Malapane Valley Thrashers (Komutator); Executor (Rusted Brain); Juggler (Rusted Brain); Caught In The Fire (Rusted Brain); Chopped By Razor (R.O.D.); Death For All (R.O.D.); Priest (R.O.D.); Piwo w żyłach (Tester Gier); Tester Gier (Tester Gier); Killing Instinct (Repulsor); Toxic Tomorrow (Repulsor); Raging Death (Raging Death); Killing Feast (Raging Death); Paindrops (Menthrass); Have Fun! (Menthrass); End Point Blank (Rotengeist); Rise Of The Machines (Rotengeist)
Wydawcy: Defense Records
Rok wydania: 2013
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

W niecałe półtora roku od premiery pierwszej części, niezależna krakowska wytwórnia Defense Records wróciła z kontynuacją "Thrashing Damnation Thru Compilation" - składanki prezentującej to, co w polskim thrashowym podziemiu piszczy. Formuła pozostała bez zmian: niemal tuzin kapel i po dwa, trzy kawałki na każdą, w sumie ponad siedemdziesiąt minut muzyki. Jest szybko, ostro i do przodu, czyli tak, jak w oldschoolowym thrashu być powinno. Mam tylko wątpliwości, czy pod względem doboru i jakości materiału następca dorównał "jedynce".

Oprawę graficzną ponownie wykonał nadworny artysta Defense Records - Marcin Białkowski. O ile do okładki poprzedniego "Thrashowego potępienia" miałem sporo zastrzeżeń, to tym razem stoi ona na znacznie wyższym poziomie. Raz jeszcze uśmiecha się do nas złowieszczo psychopatyczny klaun, który postanowił porzucić jazdę na rowerze tarczowym i przenieść się na Marsa, by tam dalej czynić zło.

Czyni natomiast wszelakie dobro zespół Driller, od którego dwóch utworów rozpoczyna się "Thrashing Damnation Thru Compilation 2". Po przesłuchaniu całego albumu nie mogę wskazać formacji bardziej nadającej się do otwarcia krążka spośród wszystkich jedenastu goszczących na tym wydawnictwie. Pochodzący z Gdyni Driller umiejętnie łączy starą szkołę thrashu z nowoczesnym brzmieniem. Długo zastanawiałem się nad tym, kogo pomorski kwartet mi przypomina, i zupełnie nic nie przyszło mi do głowy, za co duży plus. Wokalista śpiewa nieco siłowo, ale też dzięki temu to on przewodzi instrumentalistom, a nie na odwrót. Numer "Drill & Blast" to jeden z moich zdecydowanych faworytów na tej płycie.

Gdy już Driller odpowiednio mnie rozbujał i wprawił w dobry nastrój, The No-Mads dodali gazu do dechy. Katowicka grupa, której kibicuję od lat, macha do słuchacza raczej niemiecką, niż amerykańską flagą. Mnóstwo tu wpływów wielkiej trójcy teutońskiego thrashu, aczkolwiek ze względu na żeński wokal prędzej wskazałbym na Holy Moses jako na punkt odniesienia. The No-Mads prezentują najbardziej dojrzałe i świadome oblicze muzyczne ze wszystkich zespołów na składance. Nie powinno to nikogo dziwić, zważywszy na fakt, że w tym roku ukaże się już czwarty pełnometrażowy album studyjny Ślązaków. Niemieckojęzyczne "Possessed By Bier" to absolutne thrashowe mistrzostwo i kolejny z moich faworytów na drugiej odsłonie "Thrashing Damnation...".

Striking Beast znałem dotychczas jedynie z nazwy. Jak się okazało, była to zaległość ze wszech miar warta nadrobienia. Rezydujący w Rzeszowie kwartet stawia na szybkie tempo, idealnie nadające się do rozkręcania młyna - sekcja rytmiczna działa sprawnie niczym dobrze naoliwiona lokomotywa. Do tego fajne, choć niezbyt skomplikowane riffy i świetny, jadowity wokal. W skrócie: obiecująca, młoda kapela, która może jeszcze niejedno pokazać. Jak dotąd chłopaki są na etapie pierwszej demówki. Z chęcią zapoznam się z pełnometrażowym debiutem, gdy tylko takowy się ukaże.

Niestety, za sprawą Komutatora "Thrashing Damnation Thru Compilation 2" wytraca nieco ze swojej mocy. Bez wątpienia najsilniejszym punktem wywodzącego się z Ozimka kwintetu są jego instrumentaliści. Słychać to zwłaszcza w "Born To Sin", zdominowanym przez porządne, mięsiste riffy i melodykę przywodzącą na myśl Metal Church z okresu "Blessing In Disguise" i "The Human Factor". Początkowe dobre wrażenie szybko jednak znika, gdy do gry wchodzi siermiężny wokal, brutalnie ciągnący wszystko w dół. Nie dość, że brzmi jakby gardłowy strasznie się męczył, wypluwając z siebie kolejne sylaby, to jeszcze fatalna dykcja uniemożliwia zrozumienie czegokolwiek poza refrenem. Jakby tego było mało, młodzi muzycy postanowili ubarwić kawałek "Malapane Valley Thrashers" żenującą, kibolską przyśpiewką na temat tego, jakim to cudownym klubem jest Małapanew Ozimek. Wciskanie jednej polskojęzycznej zwrotki do anglojęzycznej kompozycji wypada tragicznie słabo. I prawdę mówiąc, kogo obchodzi IV liga polskiej piłki nożnej, która i tak jest cienka jak dupa węża?

Nazwa Rusted Brain już od paru ładnych lat przewijała się w rozmaitych zapowiedziach koncertowych, lecz jakoś wiecznie się z warszawiakami rozmijaliśmy. Aż do teraz. W przeciwieństwie do większości kapel ze składanki stołeczna załoga dostała aż trzy utwory czasu płytowego. Czy dobrze je wykorzystali? Tak i nie. Z jednej strony chłopaki radzą sobie z tematem - jest ostre łojenie, jest trochę melodii, a wokalista bardzo przypomina Jamesa Hetfielda z najwcześniejszych dokonań Metalliki. Z drugiej jednak czegoś mi w ich muzie brakuje. Z zaprezentowanych przez warszawski kwartet numerów "Caught In The Fire" jest po prostu rewelacyjny, natomiast "Executor" i "Juggler" sprawiają nieco wrażenie wypełniaczy. Być może zmieniłbym zdanie po zaznajomieniu się z pełnometrażowym debiutem Rusted Brain, wypuszczonym w tym roku "High Voltage Thrash". Na ten moment daję zespołowi kredyt zaufania.

Po wizycie w stolicy ruszamy na Ścianę Wschodnią, by sprawdzić, co do pokazania ma lubelski R.O.D., znany również jako Razor Of Death. Jak się okazuje, nie ma tutaj miejsca na cyzelowanie wyrafinowanych solówek. Jest za to solidny, thrashowy łomot, szybkie tempa, wściekły wokal i błyskawiczna jazda do przodu bez żadnych czasowstrzymywaczy. Panowie nie silą się na oryginalność, ale w to, co robią, wkładają dużo pasji. Już z odtwarzacza energia bije od nich na kilometr. Mam podstawy przypuszczać, że na koncertach sieją śmierć, pożogę i zniszczenie. Coś dla fanów Slayera i Exodusa.

Pamiętacie śląskiego Świniopasa? Jeżeli komuś nie podobał się luzacki crossover w ich wykonaniu, to Tester Gier też nie przypadnie mu do gustu. Powód jest prosty - Tester Gier to nic innego, jak nowa inkarnacja Świniopasa po lekkim przetasowaniu w składzie. Klimat i poziom muzyczny nie uległy zmianie, poprawiła się za to jakość nagrań - wokale są znacznie bardziej czytelne, niż poprzednio. Co prawda, teksty wciąż brzmią, jakby pisali je uczniowie gimnazjum, ale cieszę się, że pomysłodawcy "Thrashing Damnation Thru Compilation 2" wrzucili Testera Gier do menu, choćby dla urozmaicenia.

I tak dochodzimy do tej części krążka, która stanowczo zaniża ocenę końcową. Gdyby zaraz po Testerze Gier z głośników popłynęła muzyka Rotengeist, a potem już cisza, byłbym wielce zadowolony. Niestety, zamiast tego "Thrashowe potępienie 2" wpada w potrzask, przez chwilę warczy, wyje i drapie, po czym zdycha w bólu. Gdański Repulsor wpisuje się jeszcze w etap walki o życie. Chłopaki grają poprawnie i to by w sumie było na tyle. Pomimo wielokrotnego odsłuchu nie znalazłem w ich materiale niczego, co zapadłoby mi w pamięć. Ot, taki sobie, przeciętny thrash metal. Oczywiście, można odpalić Repulsor bez uczucia zażenowania, tylko po co, skoro składanka oferuje ciekawsze propozycje?

Raging Death to z kolei najgorsze, co "Thrashing Damnation Thru Compilation 2" ma do zaproponowania. Nie dość, że same kompozycje nie powalają, to jeszcze beznadziejna produkcja dopełnia smutnego obrazu. W połączeniu z wokalami, które brzmią, jakby ktoś się dusił w kiblu za ścianą, przebrnięcie przez dwa utwory żorskiej załogi to istna męka dla uszu. Zaorać i zapomnieć.

Menthrass, znany mi już ze swoich występów scenicznych, ze zmagań na polu instrumentalnym wychodzi obronną ręką, ale za to kompletnie wykłada się od strony wokalnej. Nawet jeśli co chwilę pojawia się gitarowe bądź perkusyjne światełko w tunelu, to szybko gaśnie za sprawą gardłowego, który najzwyczajniej w świecie fałszuje. Kawałek "Have Fun!" obnaża to w naprawdę bolesny sposób. Nie przekreślam katowickiej formacji, gdyż drzemie w niej pewien potencjał, ale dopóki nie wymieni wokalisty, to raczej daleko nie zajedzie.

Dojrzalsze i bardziej dopracowane dźwięki przemyskiego Rotengeist przyjąłem z niemałą ulgą. Jest szybko, mocno, konkretnie i na temat. Thrashowe trio nie grzeszy nadmierną oryginalnością, ale słucha się ich zdecydowanie przyjemnie. Szczególnie dobrze wpadają w ucho partie perkusyjne, wybijane z wręcz niemiecką, marszową precyzją. Oba numery pochodzą w pełnometrażowego debiutu Rotengeist, pt. "Start To Exterminate". Nazwa do zapamiętania.

Reasumując, jest na "Thrashing Damnation Thru Compilation 2" kilka zespołów, dla których warto sięgnąć po tę składankę. Jeśli jednak porównać ją z poprzedniczką, to druga odsłona serii wypada mniej korzystnie. Mimo to mam nadzieję, że twórcy pozostaną niezrażeni i będą kontynuować tę, jakby nie patrzeć, piękną inicjatywę.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Różni Wykonawcy "Thrashing Damnation Thru Compilation 2"
binadra
binadra (wyślij pw), 2013-10-14 14:57:32 | odpowiedz | zgłoś
Większość tych zespołów jest po prostu słaba. Bardzo odtwórcze granie dla najbardziej zagorzałych maniaków thrashu. Nie polecam.
re: Różni Wykonawcy "Thrashing Damnation Thru Compilation 2"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2013-10-10 12:59:52 | odpowiedz | zgłoś
Ha, już na małej scenie Metalfestu 2012 zauważyłem, że ten młodziak z Rusted Brain strasznie hetfielduje ;)