zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 8 marca 2021

recenzja: Sanctuary "Refuge Denied"

4.08.2010  autor: RobRock
okładka płyty
Nazwa zespołu: Sanctuary
Tytuł płyty: "Refuge Denied"
Utwory: Battle Angels; Termination Force; Die For My Sins; Soldiers Of Steel; Sanctuary; White Rabbit; Ascension To Destiny; The Third War; Veil Of Disguise
Wykonawcy: Warrel Dane - wokal; Lenny Rutledge - gitara, wokal; Sean Blosl - gitara, wokal; Jim Sheppard - gitara basowa; Dave Budbill - instrumenty perkusyjne, wokal
Wydawcy: Epic Records
Rok wydania: 1987
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Grupa Sanctuary zaznaczyła swoją obecność na metalowej scenie pod koniec lat 80-tych, wydając dwie solidne płyty. Zespołowi na początku istnienia bardzo pomógł Dave Mustaine, który był producentem pierwszego krążka, "Refuge Denied". Formacja pojechała również z Megadeth w trasę koncertową. Na "Into The Mirror Black", drugim albumie - ocenianym przez fanów wyżej od debiutu - muzycy poszli bardziej w stronę thrash metalu. Po jego wydaniu nastąpił rozłam, w wyniku którego wokalista Warrel Dane, basista Jim Sheppard oraz świetny gitarzysta Jeff Loomis (wspomagający zespół na koncertach) utworzyli do dziś bardzo dobrze funkcjonującą grupę Nevermore.

Muzycy Sanctuary na debiutanckiej płycie jeszcze chyba nie do końca wiedzieli, jaki obrać kierunek. To w zasadzie power metal, ale można wyczuć elementy thrashowe (np. "Termination Force" lub "The Third War") rozwinięte już na drugim albumie. Charakterystycznym elementem jest wokal, który dość mocno kojarzy mi się z Robem Halfordem, oraz klimat tych utworów - pełen niepokoju, zwiastujący nadejście czegoś niekoniecznie dobrego. Warrel Dane operuje głównie w wysokich rejestrach i wychodzi mu to bardzo przyzwoicie. Perełką jest utwór "Die For My Sins", którego nie powstydziliby się z pewnością panowie z Judas Priest. Bardzo przebojowy kawałek, w dobrym tego słowa znaczeniu, ze znakomitą linią wokalu i dużą dawką energii. Najlepsza rzecz na płycie. Warto zwrócić uwagę także na "White Rabbit" - cover utworu Jefferson Airplane z 1967 r. Przerobiony na metalową nutę idealnie wpasował się w niepokojący klimat albumu. Mocne punkty to także wspomniane "The Third War" oraz "Termination Force".

"Refuge Denied" polecam głównie fanom Nevermore i maniakom metalu z lat 80-tych. Niewątpliwie był to najlepszy okres dla takiej muzyki. Powstało wtedy wiele wybitnych albumów świetnych zespołów. Łza się w oku może zakręcić na wspomnienie tamtych czasów. No i te okładki. Sanctuary może aż tak ważne nie było, ale jednak grupa przez chwilę była przez wielu fanów metalu znana i lubiana.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Sanctuary "Refuge Denied"
Pumpciuś (gość, IP: 89.74.19.*), 2021-02-22 07:00:45 | odpowiedz | zgłoś
a mi to Manowara przypomina, taki hardrockowy heavy metal właśnie
re: Sanctuary "Refuge Denied"
Pumpciuś (gość, IP: 89.74.19.*), 2021-02-23 07:14:40 | odpowiedz | zgłoś
A że dopiszę, Świetna jest następna płyta Into the Mirror Black. Już taka poważna, bardziej mroczna, słychać echa Coronera,
re: Sanctuary "Refuge Denied"
Thrash Lover (wyślij pw), 2021-02-23 17:10:20 | odpowiedz | zgłoś
Z tej plyty zawsze najwieksze wrazenie robil na mnie kawalek "Future Tense"!
re: Sanctuary "Refuge Denied"
binadra
binadra (wyślij pw), 2015-03-15 17:28:24 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie klasyka. 10/10
9/10
horn (gość, IP: 83.17.218.*), 2010-08-07 09:11:10 | odpowiedz | zgłoś
Świetna płyta i taka "inna" (z braku lepszego określenia). Jak dla mnie solidne 9/10! "Die For My Sins" to kawałek wpadający w ucho jako pierwszy, jednak do moich ulubionych należą "The Third War" oraz "Sanctuary" ze świetnymi wokalami.
...
Mackintosh (gość, IP: 85.198.238.*), 2010-08-06 22:03:05 | odpowiedz | zgłoś
Grafikę Eda Repki poznam wszędzie :) Podobny do Spiritual Healing jak dwie krople wody :)

Fantastyczna płyta i godny protoplasta Nevermore!
Do recenzji
RobRock
RobRock (wyślij pw), 2010-08-05 00:03:51 | odpowiedz | zgłoś
Jeszcze słowem wyjaśnienia. Jak wszyscy widzą recenzja została napisana w roku 2010. Pewnie ze 20 lat temu wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie użyłbym określenia power metal, bo po prostu taki zwrot w tamtych latach nie istniał. Słuchając dziś tej płyty ja właśnie tak ją odbieram. Tak jak Black Sabbath odbierano inaczej 40 lat temu niż teraz. A jeśli chodzi o porównanie z Judas to właśnie ostatnio słuchając Sanctuary (nie 20 lat temu) po prostu wokal bardzo skojarzył mi się z Halfordem i ten jeden numer o którym piszę w recenzji jest tak przebojowy że spokojnie mógłby kandydować jako jeden z hiciorów np Judasów właśnie. I to tyle jeśli chodzi o te porównania. Widzę, że sporo jest tu fanów starego metalu. Szkoda tylko, że jest brak opisów płyt takich kultowych zespołów jak np Heathen, Xentrix, Sacred Reich, Atrophy czy Nuclear Assault.
re: Do recenzji
Owczur_ (gość, IP: 195.38.12.*), 2010-08-05 08:43:12 | odpowiedz | zgłoś
Bo teraz kazdy "tru traszowiec" zna tylko Slayera / Metallice / Megadeth i moze Anthraxa ;P Plyt innych kapel nie maja bo sie trudniej na torrentach je wyszukuje ;)
re: Do recenzji
bandrew78
bandrew78 (wyślij pw), 2010-08-05 11:44:48 | odpowiedz | zgłoś
Nie przejmuj się, tutaj już tak jest, że jak ktoś ma inne zdanie o recenzowanej płycie, to z reguły zaczyna mieszać recenzję i recenzenta z błotem, bo nie przyjdzie mu do głowy, że ktoś może mysleć inaczej.

A Sanctuary dla mnie to taka miła przygrywka do tego, co panowie później zaczęli robić w Nevermore, którego jestem wielkim fanem. Warell Dane jeszcze nie był tak dobrym wokalistą jak na kilku ostatnich płytach Nevermore, ale w warstwie muzycznej niewątpliwie było interesująco i zapowiadało się, że w tych gościach drzemie naprawdę duży potencjał.
re: Z tym, że....
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2010-08-05 16:57:52 | odpowiedz | zgłoś
Wspomniałbym o gościnnym, niebagatelnym udziale Dave'a Mustainea w powstaniu tego krążka....
« Nowsze
1