zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 18 października 2021

recenzja: Tenacious D "Tenacious D"

21.01.2008  autor: Chupas
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tenacious D
Tytuł płyty: "Tenacious D"
Utwory: Kielbasa; One Note Song; Tribute; Wonderboy; Hard Fucking; Fuck Her Gently; Explosivo; Dio; Inward Singing; Kyle Quit The Band; The Road; Cock Pushups; Lee; Friendship Test; Friendship; Karate Schnitzel; Karate; Rock Your Socks; Drive Thru; Double Team; City Hall
Wykonawcy: Jack Black - wokal, gitara rytmiczna; Kyle Gass - gitara prowadząca; Dave Grohl - instrumenty perkusyjne; Page McConnell - instrumenty klawiszowe; Warren Fitzgerald - gitara; Steven Shane McDonald - gitara basowa
Wydawcy: Epic Records
Premiera: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Niewiele jest zespołów głoszących jakąś konkretną ideologię. Niewielu jest ludzi kultywujących takowe. I coraz mniej jest takich ludzi wśród szeroko pojętej społeczności "metali", która z subkulturą lat 70-tych ma dziś niewiele wspólnego. Jednak w tej dobie zepsucia, kindermetalstwa i całej reszty tego bagna pojawia się ktoś... ktoś z ideologią, celem i "fuck" na ustach... a konkretnie Jack "Jables" Black.

Ok, wiem, przesadziłem. Jack Black aż takim aniołem metali nie jest, zwłaszcza że razem z Kyle'em "Kage" Gassem grają pod szyldem Tenacious D raczej comedy rock. Co nie zmienia faktu, że przy słuchaniu ich pierwszej płyty - o tytule identycznym jak nazwa zespołu - czasem aż łezka kręci się w oku... Cały album sprawia wrażenie, jakby nagrywali go nie w studiu, a w domu, eksperymentując z instrumentami (obaj grają na gitarach, jednak prowadzącym gitarzystą jest Kyle) i luźno gawędząc na tematy wszelakie. Jednak motywem przewodnim jest prawdziwe oddanie rockowi, co najbardziej czuć w "Tribute", "Dio", "Kyle Quit The Band", "Friendship", "Rock Your Socks" i w kilkudziesięciosekundowych kawałkach, które są w rzeczywistości "skitami", czyli wspomnianymi już wcześniej "rozmówkami" Jacka i Kyle'a ("One Note Song", "Hard Fucking", "Inward Singind", "Cock pushups", "Karate Schnitzel", "Drive Thru"). Nie nagrywali "Tenacious D" oczywiście tylko we dwóch. Pomogło im gościnnie czterech wirtuozów: Dave Grohl (eks Nirvana, Foo Fighters), Page McConnell (Phish), Warren Fitzgerald (The Vandals) i Steve McDonald.

Liczba 21 utworów może sprawiać wrażenie dość dużej, jednak tylko 13 z nich to właściwie piosenki - reszta to "skity". Przyjrzymy się dokładniej poszczególnym utworom. "Tribute" to moim zdaniem najciekawszy kawałek na płycie. Opowiada o fikcyjnym początku zespołu - jak na drodze międzystanowej pojawił się przed muzykami szatan i zażądał, aby zagrali Najlepszą Piosenkę na Świecie, bo inaczej zje ich dusze. Jables i Kage pod wpływem nadprzyrodzonego natchnienia zrobili to, i udało im się zagrać Najlepszą Piosenkę na Świecie. Jednak "Tribute" to nie ona, a jedynie Hołd Dla Najlepszej Piosenki na Świecie, gdyż, jak wyjaśnia Jack porywająco śpiewając:

"This is not The Greatest Song in the World, no.
This is just a tribute.
Couldn't remember The Greatest Song in the World, no, no."
("To nie jest Najlepsza Piosenka na Świecie, nie.
To jest tylko hołd.
Nie mogę sobie przypomnieć Najlepszej Piosenki na Świecie, nie, nie."

"Tribute" to pierwszy singiel zespołu. Kolejnym wartą uwagi kawałkiem jest "Wonderboy". Wartym uwagi nie dlatego, że jest jakiś szczególnie fajny - był bardzo popularny swego czasu wśród amerykańskiej młodzieży, puszczany w szkolnych radiowęzłach i tamtejszych stacjach rockowych. "Wonderboy" nie jest innowacyjny ani wybitny pod względem instrumentalnym - jednak dziwnym trafem trafił na drugi singiel. Ciekawą kompozycją jest "Dio". Jej treść dotyczy legendarnego wokalisty Ronniego Jamesa Dio i jest swoistym pokłonem dla niego. The D proszą go, aby pozwolił zająć swoje miejsce na tronie najlepszego rockmena. Ronnie polubił tę piosenkę i dzięki temu Jack i Kage zagrali w jego teledysku "Push". Warto krótko, równie krótko jak jego czas trwania, powiedzieć o "Fuck Her Gently" - wydany został na trzecim singlu. To dość wolny kawałek, bez elektrycznych gitar, kładący nacisk na partię gitary prowadzącej.

Najlepszymi utworami na płycie są według mnie "Explosivo" (bardzo szybki, porywczy, z nagłymi zwolnieniami - niezła rzecz, warto posłuchać), "The Road" (ciekawy kawałek o rock'n'rollowym zabarwieniu), "Lee" (to już raczej zabawa wokalem i gitarą akustyczną, trwa zaledwie minutę), "Friendship" i "Rock Your Socks" (tutaj królują perkusja i bas).

Każdy kawałek na płycie jest mocno humorystyczny (w amerykański sposób, ale jednak). "Fuck" także ściele się gęsto, tematyka seksu powtarza się co trzy linijki tekstu, cenzury brak. Wokalowi Jacka nie mam nic do zarzucenia: gość jest charyzmatyczny, ma dobry głos i potrafi go wykorzystać - słucha się go przyjemnie, czasami nawet scatuje, co wychodzi mu całkiem dobrze (ale Johna Larkina nie przebije). Gitary - w tej kwestii wielkiej wirtuozerii ani skomplikowanych riffów nie ma. Kyle'owi także nie ma za bardzo czego zarzucić, bo i pola do popisu za wielkiego nie miał. Większość (ale nie wszystkie, nie...) utworów jest na tyle prosta, że poradzi sobie z nimi każdy średnio zaawansowany gitarzysta, a "One Note Song" ("Jednonutowa Piosenka") zagra nawet ktoś, kto nigdy gitary nie miał w ręku.

W "Tenacious D" kładzie się nacisk na gitary, zarówno akustyczne, klasyczne, jak i elektryczne, i teksty niosące ze sobą rockową ideologię. Jeśli jesteś początkującym gitarzystą lub załamujesz się patrząc na stada "rockhippisometali" na ulicach - nie będziesz żałować zakupu.

Komentarze
Dodaj komentarz »
He is Legend
JulekFrajer (gość, IP: 217.75.56.*), 2008-05-12 21:38:12 | odpowiedz | zgłoś
Ej Kto wie na jakich oni grają gitarach to są akustyki czy Klasyczne ???
re: He is Legend
dee (gość, IP: 88.199.93.*), 2008-09-01 21:07:28 | odpowiedz | zgłoś
Ojoj. Wiadomo, że akustyki ;)
rzadzą
MisQ (gość, IP: 213.158.196.*), 2008-04-19 10:17:03 | odpowiedz | zgłoś
oni nie sa nawet fajni.... oni są zajebiści...
comedy rock - hehehe
bartolini (gość, IP: 194.187.53.*), 2008-02-08 15:49:46 | odpowiedz | zgłoś
Ale głupia szufladka. Rock dla jaj bezpretensjonalny. I może Carlos Santana tam nie gra (ani inne Mastodony;), ale moim zdaniem to są całkiem nieźli gitarzyści. Jakby sobie recenzent poszukał w sieci, to by wiele mógł dodać do opisu (płyty nie słyszałem, teledyski widziałem) i popatrzeć jak chłopaki umieją fajnie zagrać. A przy okazji 'tribute' może i nie ma tytułu, ale jest oparty na melodii ze 'schodów do nieba' takiej jednej nie-comedy rockowej grupy ;)
re: comedy rock - hehehe
Chupas (wyślij pw), 2008-02-23 11:22:59 | odpowiedz | zgłoś
A czy ja gdzieś napisałem, że to słabi gitarzyści? A comedy rock to akurat gatunek, do którego Tenacious D pasuje jak ulał... i zresztą są uważani za jednego z głównych przedstawicieli rocka komediowego.
Kielbasa
Chupas (wyślij pw), 2008-01-21 16:41:06 | odpowiedz | zgłoś
Exorus - ma związek z polską pod względem... hm... wyglądu naszej kiełbasy ;] Jables śpiewa o swoich analnych marzeniach względem pewnej kobiety ("Your buttcheeks is warm") i martwi sie, że może jej nie zadowolić, ale nie chce zawieść ("My Kielbasa Sausage has just got to perform"). :P
Kielbasa
Exorus (gość, IP: 79.186.1.*), 2008-01-21 15:34:14 | odpowiedz | zgłoś
Co to za kawałek "kielbasa"?? Ma to coś wspólnego z Polską??:D:D
film
loboss (gość, IP: 87.205.236.*), 2008-01-21 15:07:37 | odpowiedz | zgłoś
Polecam film w tym temacie:
"Tenacious D - The Pick Of Destiny". Niewiele jest tego typu produkcji :]

Oceń płytę:

Aktualna ocena (152 głosy):

 
 
82%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Finntroll "Ur Jordens Djup"
- autor: Chupas

Malefice "Entities"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Serj Tankian "Elect The Dead"
- autor: flanel

Dismember "The God That Never Was"
- autor: Mrozikos667

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile razy źle oceniłaś(eś) album po okładce?