zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 20 maja 2024

recenzja: Tristania "Widow's Weeds"

23.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tristania
Tytuł płyty: "Widow's Weeds"
Utwory: Preludium...; Evenfall; Pale Enchantress; December Elegy; Midvintertears; Angellore; My Lost Lenore; Wasteland's Caress; ...Postludium
Wydawcy: Napalm Records, Mystic Production
Premiera: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Najpierw pojawiły się reklamy, które jednogłośnie okrzyknęły Tristanię nową rewelacją gotyckiego metalu. Przyznam, że przeważnie podchodzę dość sceptycznie do tego typu określeń; wiadomo przecież, że w znacznej większości to jedynie puste słowa, kolejny chwyt reklamowy. Jak więc odróżnić perełkę od ziarnka grochu? Cóż, istnieje tylko jeden sposób, niekiedy dość męczący - zapoznanie się z twórczością tej nowej rewelacji...

Czasem jednak można się miło rozczarować. Tak właśnie jest w przypadku Tristanii. Może "nowa rewelacja" to jednak zbyt wiele, ale "niespodzianka", to już właściwe określenie dla płyty "Widow's Weeds". Teraz, gdy Theatre of Tragedy (to zdecydowanie najbliższe porównanie) złagodniał, Tristania ma szansę stać się kontynuatorką ich wcześniejszych dokonań. Właściwie następcy Mistrzów nie wprowadzają niczego nowatorskiego, świeżego - jest eteryczny, czuły głos wokalistki, uzupełniany przez "rasowy" growling, ciężkie gitary, emocjonalne pasaże klawiszy, gotycki klimat, metalowe ujęcie smutku, żal, patos, natchnienie... Ale to ciekawe granie, pełne różnych barw i odcieni. Poza tym w kompozycjach Tristanii odnaleźć można jakby więcej "brudu", ciężaru, brutalności, przytłaczającejącego cierpienia ("December Elegy", "Midvintertears", "Pale Enchantress") niż na bardziej romantycznym "Velvet Darkness they Fear" Theatre'ów. "Widow's Weeds" to przerażająca podróż przez wewnętrzny smutek i ból. Przez miłość i łzy. Przez piękno i chłód...

Teraz pamiętam... Byłam tu zanim on podał dłoń zimnej śmierci. To było nasze miejsce, nasz raj. Przychodziliśmy tu, aby wypłakać się z naszych smutków. Aby śnić głęboko w swoich ramionach. Budziły nas płomienie złotego słońca. Utulały serenady drżącego wiatru. Nasze dusze, nasze serca, wspomnienia i pragnienia - wszystko było jednością... Lecz teraz jestem tu sama. Samotnie spaceruję brzegiem zdradliwej rzeki. Widzę jak jej leniwe fale unoszą na sobie jakiś cień. Gdzie jesteś, gdy płaczę w samotności? Gdzie byłeś, gdy strach odnalazł moją duszę? Gdzie będziesz, gdy zacznę umierać? Wołam przez łzy Twoje imię. Lecz słyszę tylko ciszę, która rani moje serce. Żałobny dzwon już dawno wyśpiewał dla Ciebie litanię boleści. Śmierć przyszła tak nagle... Zamknąłeś oczy, by śnić o wiecznym świecie. Słyszę grudniową elegię, nuconą przez drżący wiatr. Wciąż nie wiem, gdzie śpi Twój duch. Wciąż nie wiem dlaczego blada śmierć tak bardzo boi się przyjść po moją zwiędłą duszę... Znów płaczę nad otchłanią tysiąca rozdartych snów. Znów tonę w raniącym pięknie zimnej rozpaczy...

"Widow's Weeds" - apogeum melancholii, desperacji, bólu, uniesień... Smutek utkany z majestatycznych brzmień. Dźwięki zimnych koszmarów - okrutnie przerażające, ale piękne, raniące, ale cudowne. Ta płyta wydobędzie z duszy wszystko to, o czym tak bardzo chciałbyś zapomnieć, wycinki życia utkane z łez i cierpienia. Bo przecież największy ból jest jednocześnie największą rozkoszą...

Komentarze
Dodaj komentarz »
Genialna płyta
mariuniu (gość, IP: 87.204.126.*), 2012-07-21 20:04:56 | odpowiedz | zgłoś
Po prostu ,,cudowny'' smutek, żal. Trudno jej nie słuchać listopadowymi nocami .Klasyka!!! Szkoda ,że założyciel po 3 płytach stworzył inny zespół.
Margaret wróć!
fann (gość, IP: 77.79.197.*), 2012-06-14 11:40:28 | odpowiedz | zgłoś
bez ciebie rockmetal jest zimny i twardy jak dziób megakruka.
re: Margaret wróć!
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2012-07-22 21:18:34 | odpowiedz | zgłoś
resztę też mam zimną.
re: Margaret wróć!
Pagan7 (wyślij pw), 2013-01-29 09:22:54 | odpowiedz | zgłoś
Niestety! Margaret działała tu mniej więcej w latach 1999-2002. Teraz zapewne ma już męża i dzieci albo nawet wnuki, i zapewne nie słucha blacku.
istne piękości
mariano (gość, IP: 87.204.126.*), 2009-12-12 17:22:40 | odpowiedz | zgłoś
co za klimat ,polecam na długie zimowe wieczory
Jak dobre wino
Marooned (gość, IP: 83.16.208.*), 2008-08-20 09:58:04 | odpowiedz | zgłoś
Ta płyta dla mnie jest jak wino - im starsza tym lepsza. Osobiście uznaję ją za jedną z najlepszych płyt wszelakich gatunków, których słucham. Jest wyśmienita jako całość, jako kompilacja. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, nie ma utworu, który psuje kompozycję.

Takich płyt mogę wymienić na palcach jednej ręki [np. Mike Oldfield - Tubular bells II, Pink Floyd - Atom heart mother]