zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 22 listopada 2019

recenzja: Walkiria "Dumat' a tiebie"

25.03.2003  autor: Miłosz T. Myśliwiec
okładka płyty
Nazwa zespołu: Walkiria
Tytuł płyty: "Dumat' a tiebie"
Utwory: Ty riadom; Ty wnutri mienia; Twoj golos; Snowa budu twoj; Sliezu za taboj; Jesli ty zachocziesz; Plot' twoja staniet mojej; Ty skazala, szt onie smozesz zit' tak dolga; Dumat' a tiebie
Wykonawcy: Niemaliajew - wokal; Dronow A. - instrumenty klawiszowe, programowanie; Fomin - gitara; Dronow W. - gitara basowa; Szendier - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Misteria
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Nie wiem, czy ktokolwiek z was będzie miał okazję dotrzeć do tej płyty, gdyż nie wydano jej, co oczywiste, w Polsce. Ja sam wpadłem na nią zupełnie przypadkowo. Gdyby jednak komuś udało się jej posłuchać, będzie on mógł potwierdzić, że Walkiria to nie są bynajmniej muzyczni kumple Tatu ani nikt z tej półki. Grupa ta gra bowiem rzeczy, których fani Tatu nigdy nie słyszeli i raczej nie usłyszą.

Gdyby wrzucić do jednego kotła takie ekipy, jak Nine Inch Nails, Fear Factory, System Of A Down, White Zombie, Rammstein i jeszcze na okrasę paru klasyków hardcore'u, wyszłoby nam coś, co właśnie uprawia rosyjska formacja. Zasadniczym fundamentem wszystkich numerów jest tu ostra gitara, podająca zwięzłe riffy w niskim rejestrze, bez najmniejszych udziwnień. Ale przez cały czas towarzyszą jej klawiszowe wygibasy, stale będące co prawda na drugim planie, lecz mimo to niemożliwe do pominięcia. Dodać do tego wypada perkusję łupiącą w średnim tempie oraz ryczącego non stop wokalistę. Ni to hardcore, ni to industrial.. Coś jest na rzeczy.

Wyjątkowość tej muzyki polega na braku kompleksów u piątki Rosjan. Pomijam fakt, iż nie znam polskiego zespołu grajcego tak nowocześnie, jak i nie znam również polskiej płyty metalowej tak dobrze brzmicej. Dość powiedzieć, że do klasycznych hardcore'owych podziałów podlanych industrialnym sosem doszły miejscami rzewne, typowo rosyjskie klimaty, oczywiście podane na ostro, ale jednak niespotykane gdzie indziej. Wyszły z tego kawałki co najmniej frapujące, jak to jest w przypadku "Ty riadom", "Ty wnutri mienia" czy "Dumat' a tiebie". I mimo, że łupanka nie ustaje praktycznie nawet na moment, miejscami trafiają się fragmenty takie, że aż chce się pozamiatać czupryną - tak wszystko tam żre. Albo z kolei klawiszowe patenty. Samej gry jako takiej ze strony Aleksandra Dronowa, lidera formacji i autora materiału, jest tam bardzo mało - jego instrument głównie piszczy, jęczy, warczy, rzęzi, zawodzi, a w "Ty skazała, szto..." udaje nawet szczekającego psa! Widać, że pomysłów na urozmaicenie aranży nie brakowało. Jest to momentami naprawdę bardzo ekscytujące, "żrące", zwłaszcza że, jak wspomniałem, brzmi to wszystko genialnie - jest przestrzeń, instrumenty się nie gryzą, słychać każdy niuans. Muzycy Walkirii nie są szczególnymi wirtuozami, ale wypada zwrócić uwagę na gitarzystę, który, choć gra tylko podkłady, podaje je z zegarmistrzowską, niespotykan wręcz precyzją.

Nie wszystkie numery z tej płyty bronią się jednakowo - przykładem choćby słaby "Twoj gołos" - ale nie ma na co narzekać, bo pomimo pewnej monotonii, wkradającej się tu i ówdzie, udało się wtrącić parę wyjątkowych rzeczy. "Ty riadom", najlepsza pieśń na tej płycie, to komasacja samych dobrych pomysłów - świetny temat na otwarcie, refren z ciarami na plecach i środkowa część inspirowana bardziej ambitną muzą, czyżby Cynic? Są też bardzo rosyjskie, a przy tym niezwykle zastanawiające "Ty wnutri mienia" i "Jesli ty zachocziesz", mamy też pożyczkę zaciągniętą u Fear Factory w "Plot' twoja staniet mojej". Melodii jest w tym wszystkim tyle, co kot napłakał (wyłącznie na klawiszach), ale te, które są, mają bez wątpienia tzw. duszę i zdradzają mniej lub bardziej wyraźnie wschodniosłowiańskie pochodzenie muzyków. Choć to i owo o ich pochodzeniu można powiedzieć na podstawie fotografii z wkładki - np. gitarzysta Fomin wygląda, jakby właśnie uciekł z planu "Ogniem i mieczem" przy okazji kręcenia sceny narady kozackich atamanów... I tylko wokalista Niemaliajew (ponoć całkiem znany w Rosji szansonista) nieszczególnie się dostroił do poziomu albumu - porykuje cały czas w jeden deseń, a poza tym zapodaje wyjątkowo prostackie teksty; pomijam już pomysł, żeby w każdym z tytułów odmienić zaimek "ty"... Pozostali muzycy naprawdę wkładają całe serce w te kawałki; słychać, że nie ma tu ani jednej nieprzemyślanej czy nieprecyzyjnej nuty. To zrozumiałe, gdyż bądź co bądź chodziło Rosjanom także o pewien klimat, właściwy industrialnym płytom - i udało się go uzyskać.

Piszę o tej płycie, ponieważ spodobała mi się, ale również dlatego, że rosyjska (czy ogólnie wschodnia) scena metalowa pozostaje nadal w dużej mierze nieznana polskim fanom. Nie wiem, czy stoi ona wyżej, czy niżej od rodzimej, ale "Dumat' a tiebie" potwierdza pewną istotną prawdę - Rosjanie, tak jak Amerykanie, a w odróżnieniu od Polaków, nie wypuszczają na scenę ludzi, którzy nie powinni na niej stawać. Można tu przytoczyć nawet wspomniane wyżej Tatu - abstrahując od muzyki i image'u tego duetu wypada mu oddać wysoką jak na pop kulturę muzyczną i wokalną. Dlatego też wydaje mi się, że rosyjskich kapel można nie znać, natomiast nie można ich lekceważyć. Kto wie, które z nich pójdą niedługo śladem Tatu... Może żadne, może jedna, może kilka; w każdym razie Rosjanie też (już) umieją robić dobrą muzykę. Ta płyta dobitnie to potwierdza.

Komentarze
Dodaj komentarz »