zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Faith No More "Who Cares A Lot? The Greatest Hits"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 92%
liczba ocen: 26

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Faith No More "Who Cares A Lot? The Greatest Hits"

Nazwa zespołu: Faith No More
Tytuł płyty: "Who Cares A Lot? The Greatest Hits"
Utwory:  We Care A Lot; Introduce Yourself; From Out Of Nowhere; Epic; Falling To Pieces; Midlife Crisis; A Small Victory; Easy; Digging The Grave; The Gentle Art Of Making Enemies; Evidence; I Started A Joke; Last Cup Of Sorrow; Ashes To Ashes; Stripsearch; The World Is Yours; Hippie Jam Song; Instrumental; I Won't Forget You; Introduce Yourself; Highway Star; Theme From Midnight Cowboy; This Guy's In Love With You
Wydawcy: Slash Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Autoironiczna parafraza jako tytuł, a na okładce - zdjęcie Benny'ego Hilla, czyli zupełnie innego nieboszczyka. W takim stylu w 1998 r. pożegnało się ze swoimi fanami Faith No More.

Jeśli kogoś interesują członkowie tej zasłużonej grupy, to wewnątrz okładki wymieniono ich aż czternaścioro. Przewinęli się przez nią m.in.: Mike Bordin (znany również z zespołu Ozzy'ego Osbourne'a, swego czasu żartobliwie obwiniony przez kolegów o doprowadzenie do rozwiązania Faith No More), Mike Patton (który po rozpadzie kapeli zyskał opinię nie tylko świetnego wokalisty, ale i prawdziwego artysty) i Courtney Love (ale ona tutaj muzycznie nic nie wniosła). Te i pozostałe zawarte we wkładce informacje jednoznacznie dają do zrozumienia, że album jest przede wszystkim podsumowaniem działalności grupy. Niektórym się przez to nie podoba, ale trudno oczekiwać czegoś wyjątkowego, gdy chodziło tylko o pożegnanie. Nie bawiono się więc w wydumaną kompozycję - utwory ułożono chronologicznie. Z albumów nagranych z Chuckiem Moseleyem na wokalu wybrano tylko dwa kawałki - te brzmią stosunkowo młodzieńczo i kanciaście. Trzy utwory z "The Real Thing", w tym słynne "Epic", to już początek ery Pattona, na razie głównie rapującego i wysoko śpiewającego. Zachowana została energia, doszły jednak jakość i przebojowość. Podobnie, wciąż postępowo jest z trzema kawałkami z "Angel Dust", chociaż tutaj pojawiło się "Easy" z repertuaru The Commodores - balladka z fortepianowym akompaniamentem, odstająca stylistycznie od rocka granego przez Faith No More. Szczególnie mocno kontrastuje ona z następującymi po niej trzema już mniej przebojowymi reprezentantami albumu "King For A Day... Fool For A Lifetime", w tym ostrym, "brzydkim" "The Gentle Art Of Making Enemies". Z drugiej strony "Evidence" z elementami jazzu i soulu zdecydowanie nadaje się do radia. Płytę kończą trzy utwory z "Album Of The Year" i w ten sposób słuchacz od wesołych początków dociera do mrocznych "Ashes To Ashes" i "Stripsearch", w których głos Pattona schodzi już naprawdę nisko.

Na uwagę zasługują jednak przede wszystkim dodane do tej składanki odrzuty z sesji, niektóre znane wcześniej z singli. "Who Cares A Lot?" promowane było przez "I Started A Joke" z repertuaru Bee Gees. Podobnie jak "Easy", jest to spokojny kawałek, który można traktować jak żart, tu jednak Patton pokazał, że głos ma fantastyczny. Pozostałe rarytasy zebrano na drugiej płycie. Wyróżnić można wykrzyczane "I Won't Forget You" z brutalnym riffem. "The World Is Yours" i "Hippie Jam Song" również są dobre, ale nie wybitne. Przyjemniej słucha się "Instrumental" z ciekawą partią gitary basowej. Po luzackiej, rozwalającej na kawałki (chociaż niestety nie aż tak, jak oryginał) wersji demo "Introduce Yourself" następują jeszcze trzy koncertowe przeróbki. Pierwsza to kapitalne wykonanie jednej zwrotki "Highway Star" Deep Purple. Ta minuta aż kipi energią! Podoba mi się bardziej niż oryginał. Co dalej? Nie mam nic przeciwko tematowi z "Midnight Cowboy" autorstwa Johna Barry'ego, ale mdłe "This Guy's In Love With You" Burta Bacharacha i Hala Davida sprawia, że rzadko dosłuchuję ten 28-minutowy krążek do końca.

Album dostępny jest również w wersji jednopłytowej, uboższej o wykonania koncertowe.

Mimo że materiał z "Who Cares A Lot?" nagrał jeden zespół, jest on bardzo zróżnicowany. Kompilacja pokazuje niemałe możliwości kapeli. Faith No More było wielkie. Może jeszcze będzie.

autor: Krasnal Adamu

tutaj od 19.04.2009

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Opeth "Blackwater Park"
- autor: Zbyszek "Mars" Miszewski
- autor: Michu
- autor: Margaret
- autor: Arhaathu


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Faith No More

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Faith No More

"Album Of The Year"
autor: RaMoNe

"Album Of The Year"
autor: Louis

"Introduce Yourself"
autor: Kępol

"This Is It: The Best Of Faith No More"
autor: ad

"Who Cares A Lot? The Greatest Hits"
autor: Krasnal Adamu


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Która to błyskawiczna sonda na rockmetal.pl?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas