zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Jimmi Page i Robert Plant "No Quarter"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 92%
liczba ocen: 119

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Jimmi Page i Robert Plant "No Quarter"

Nazwa zespołu: Jimmi Page i Robert Plant
Tytuł płyty: "No Quarter"
Utwory:  Nobody's Fault But Mine; Thank You; No Quarter; Friends; Yallah; City Don't Cry; Since I've Been Loving You; The Battle of Evermore; Wonderful One; Wah Wah; That's The Way; Gallows Pole; Four Sticks; Kashmir
Wydawcy: Phonogram
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Kolejny koncert z cyklu "Unplugged" już pierwszego wieczoru zyskał sobie miano najlepszego akustycznego koncertu, jaki do tej pory wyemitowała MTV. Jimmy Page i Robert Plant sprawili, że Zeppelin znów uniósł się do lotu... - "Chcieliśmy pokazać ludziom, jak można zmieniać muzykę" - mówił po wydaniu tego albumu Robert. "No Quarter", oprócz paru nowych utworów, zawiera bowiem również (a właściwie przede wszystkim) dobrze znane kompozycje Zeppelinów. Tyle, że w całkowicie zmienionej formie... Do dwójki muzyków dołączyła bowiem tym razem grupa muzyków z Egiptu i Maroka oraz London Metropolian Orchestra.

Płytę otwiera kompozycja "Nobody's fault but mine", zarejestrowana gdzieś w kopalni łupków w Walii. Niesamowita sceneria oraz jedyny w swym rodzaju instrument (coś w rodzaju katarynki, nazywa się to "hurdy gurdy"), uczyniły ze starego bluesa wspaniałą folkową pieśń. Po tym następuje "Thank You", jedna z pierwszych piosenek napisanych przez Planta. W nowej wersji utwór ten brzmi jeszcze lepiej niż na "Dwójce"... Tak docieramy do całkowicie zmienionej wersji "No Quarter". Została ona znacznie skrócona w stosunku do oryginału, ale to nie ma znaczenia. Jest rewelacyjna. Aż brak słów na wyrażenie zachwytu... Podobnie, jak następujące zaraz potem "Friends", ze wstępem granym na bambusowym flecie.

"Yallah" to zupełnie nowa kompozycja, zarejestrowana na jakimś placu w Marakeszu przez Page'a i Planta. Moim zdaniem to najlepszy ze świeżych utworów. Kompozycja bardzo prosta: zapętlona perkusja, szaleństwa gitarowe Jimmy'ego oraz wokal Roberta. Wspaniałe! "City don't cry" to kolejny utwór powstały w czasie wycieczki dwójki muzyków do Maroka.

"Since I've been lovin' you". Jedna z najpiękniejszych chyba Zeppelinowych kompozycji. Doskonała na "Trójce", jeszcze doskonalsza tutaj. Podobnie "Battle of Evermore". Śpiew Sandy Denny zastąpił równie przejmujący śpiew egzotycznej piękności Najmy Akhtar (którą zresztą Plant potem poślubił). Wspaniałym dodatkiem do całości jest dźwięk katarynki "hurdy gurdy".

Słuchając dalej: "Wonderful one", potem żartobliwa improwizacja "Wah Wah", a następnie akustyczne "That's the way". Atmosfera staje się coraz bardziej gorąca... Po tym utworze następuje stara, folkowa pieśń: "Gallows Pole". Jimmy i Robert przenieśli ją w zupełnie inny wymiar... Utwór przechodzi w całkowicie nową aranżację "Four Sticks" z "Czwórki". Egipscy muzycy oraz sekcja smyczkowa orkiestry nadają tym piosenkom zupełnie nową wartość.

I wreszcie fantastyczny finał. Trzynastominutowa wersja "Kashmiru". W tej piosence stykają się dwie muzyczne kultury - Wschodu i Zachodu. Z jednej strony brzmienie egipskich instrumentów, "hurdy gurdy", orkiestry, a z drugiej - szaleństwa gitarowe Jimmiego, który pod koniec utworu nawiązuje do legendarnego "Black Dog". Podobnie czyni Plant, śpiewając znany wszystkim refren: "Hey babe, pretty babe, oh babe"....

Wspaniałe utwory, fantastyczna realizacja. "No Quarter" to bez wątpienia jedna z najwspanialszych płyt, jakie mam. Nowe aranżacje świetnie znanych utworów Zeppelinów, pozwalają przeżyć raz jeszcze to, co nazywa się magią Led Zeppelin... Jimmy Page i Robert Plant decydując się na projekt "Unledded" trafili w dziesiątkę. "No Quarter" jest albumem, który winien znaleźć się w zbiorach każdego fana tego legendarnego zespołu. Trzeba posłuchać, warto też zobaczyć (sfilmowaną wersję puszczała 2 lata temu TVP2).

autor: Wojtek Michalski

tutaj od 31.10.1998

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Jimmi Page i Robert Plant

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Jimmi Page i Robert Plant

"No Quarter"
autor: Wojtek Michalski

"Walking into Clarksdale"
autor: Wojtek Michalski


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas