Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
308 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tiamat "Clouds"
|
Nazwa zespołu: Tiamat
Tytuł płyty: "Clouds"
| Utwory: |
In A Dream; Clouds; Smell Of Incense; A Caress Of Stars; The Sleeping Beauty; Forever Burning Flames; The Scapegoat; Undressed |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Century Media Records
Rok wydania: 1992
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Czasem, gdy w objęciach nocy wracam do starych dzieł władców
"klimatycznych" podziemi, zastanawiam się, gdzie podziała się ich
szczerość, magiczny czar, którym jakby za dotknięciem czarodziejskiej
różdżki byli w stanie zahipnotyzować, a nawet wręcz opętać bardziej
uczuciowe i zdołowane dusze. Zastanawiam się, dlaczego zdecydowana
większość z nich gra dziś zupełnie inaczej. A to "inaczej" nie zawsze
znaczy lepiej, wręcz przeciwnie... Do grona odważnych rewolucjonistów
zalicza się właśnie Tiamat - zespół absolutnie kultowy, wyjątkowy,
niepowtarzalny. Nie ma wątpliwości, że wielu zagorzałych wielbicieli w
pewnym momencie rozczarowało się swymi Mistrzami. Miłość od nienawiści
podobno dzieli tylko jeden krok. Ale to tylko kolejne suche stwierdzenie,
nie mające odpowiednika w rzeczywistości. Bo Tiamat to przecież nie tylko
kontrowersyjny "A Deeper Kind of Slumber", ale także, właściwie przede
wszystkim, fenomenalny "Clouds". Przy tej płycie zapomina się o tym,
że w tej chwili to jakby nieco inna grupa. Zaklęcie działa równie mocno
jak przed laty...
Najpierw był "The Astral Sleep". Z początku nie wierzyłam, że Szwedzi będą
w stanie nagrać coś większego, naszpikowanego czarniejszym Mrokiem. Ale
właśnie tak się stało. To "Clouds" stał się komnatą ciemności, której
nieświadomie(?) szukałam na szlakach mego życia. Czym będą moje małe
słowa w porównaniu z TĄ wielką Sztuką? Czy w ogóle mam prawo cokolwiek
mówić? Mogę tylko klęczeć i błagać o litość Mrocznego Mściciela. Błagać
o wieczny pobyt w Majestacie...
Ta muzyka jest przepustką do nierealnej rzeczywistości. To królestwo
najbardziej szlachetnego Mroku. Ja odbywam po nim jakąś mistyczną
podróż w nieznane. Czuję smak smutku, przygnębienia i strachu. Czasem
próbuję zmienić kierunek, aby oszukać śmierć. To jednak nie
jest możliwe... Atmosfera z każdą chwilą staje się coraz bardziej
przerażająca, ciemna, diabelska... Ale tylko po to, by ułatwić dotarcie
do pałacu. Pałacu stojącego na lodowatym wzgórzu, osaczonym szkarłatną
mgłą i posępnymi chmurami. To Majestat Synów Nocy. Gdy już raz do
niego dotrzesz, zapragniesz zostać w nim na wieki. Tylko nagły koniec
spektaklu przypomni Ci o szarej rzeczywistości, z której przyszedłeś.
Ale wiesz przecież, że możesz tam wrócić. Wystarczy tak niewiele...
"Clouds" to esencja mroku i apogeum doskonałości tego zespołu. Tak jak
sen nocy, którego strzegą czarni rycerze, wysłannicy piekieł. Nie wiem,
komu mam podziękować za jego nagranie - Edlundowi, całej grupie, Bogu,
szatanowi, nadprzyrodzonym siłom...? Albo wszystkim po trochu. Jeśli
wszyscy oni mieli choć minimalny wkład w powstanie tego ARCYDZIEŁA,
to dziękuję wszystkim. Dziękuję za "In A Dream", "The Sleeping
Beauty", "Caress o Stars" i arcygenialny "Undressed". Dziękuję za cały
album. Chwała Synom Nocy za tak mroczne dzieło! Chwała lucyferiańskiej
atmosferze - bez niej Sztuka byłaby uboższa. Bez wątpienia na "Clouds"
Tiamat dobrnął do szczytu swej doskonałości. I właśnie ta płyta doskonale
zaciera pustkę, jaka potem zaistniała w muzyce Edlunda.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Absolutne mistrzostwo swiata!
Absolutne mistrzostwo swiata!Album trafil w moje rece niedlugo po premierze w formie kasety.Bylem gowniarzem i chlonolem mnostwo muzyki.Pamietam jakie wrazenie na mnie zrobil i,ze strasznie balem sie muzyki na nim zawartej.Jakis czas temu muzyk RATM wypowiadal sie na temat swojej 10 ulubionych albumow.Pomyslalem,ze i ja taka liste zrobie i po namysle-moj top10:(kolejnosc przypadkowa) Metallica'Metalica', Obituary'Cause of death', Tiamat'Clouds', Death'Individual Thought Patterns', Samae'Ceremony of opposites', Mayem'De Mysteriis Dom Sathanas', Arcrurus'La Masquerade Infernale', Satyricon'Rebel Extravaganza', SOAD'Toxicity', Immolation'Feailures for god'/'Unholy cult'...;)
|
| |
genialna to jest ostatnia płyta
smutas (gość, IP: 78.30.101.*), 2010-12-05 21:51:25
| odpowiedz | zgłoś
bo wreszcie połączył się czad z Clouds z genialnym klimatem z Deeper... Próbowali to robić na Wildhoney ale wyszło coś nudnego, a później przegieli w drugą stronę...
|
| |
re: genialna to jest ostatnia płyta
tymtym (gość, IP: 87.99.62.*), 2010-12-06 00:04:24
| odpowiedz | zgłoś
?? przecież najpierw była "Wildhoney" a potem "Deeper...". Genialny klimat wg mnie ma ta pierwsza, druga to popłuczyny po niej, a "Clouds" i wszystko co było wcześniej, to bajka z zupełnie innej parafii. Fakt jest tylko taki, że po "Wildhoney" Tiamat tak naprawdę nie nagrał nic interesującego.
|
| |
re: genialna to jest ostatnia płyta
winterrrrr (gość, IP: 95.49.174.*), 2010-12-06 12:54:56
| odpowiedz | zgłoś
Clouds to bardzo dobry album. Wildhoney - genialny, ale między nimi osobiście stawiam jeszcze The Astral Sleep - świetny krążek.. a póżniej Edlund ściął włosy i.. to był już inny zespół ;p
|
| |
I bez lucyferjańskiej atmosfery...
vonsmroden (gość, IP: 80.55.31.*), 2010-10-05 03:53:42
| odpowiedz | zgłoś
album jest rewelacyjny, ale nie zgodzę się, że ponim jest pustka. Bo wildhoney to dopiero jest mistrzostwo!!!
|
| |
Hmmm :P
Kaldurlf (gość, IP: 62.69.200.*), 2009-01-25 17:35:15
| odpowiedz | zgłoś
Lucyferiańska? Zależy kto czego szuka :). Ja wolę sam las w swojej własnej istocie bez pozaziemskich istnień.
|
| |
Hmm
Daniel K (gość, IP: 80.53.91.*), 2008-05-26 08:58:49
| odpowiedz | zgłoś
Płyta jak najbardziej doskonała. Recenzja jak najbardziej kobieca. Dowiadujemy się z niej jedynie tego, że autorka tekstu "odjechała", a jaka jest płyta, poszczegółne utwory. To pozostawiam Wam co oceny
|
| |
re: Hmm
soax_oi (gość, IP: 89.76.179.*), 2011-05-30 10:51:27
| odpowiedz | zgłoś
Bardziej konkretnie można powiedzieć, że recenzja ma niski poziom merytoryczny. Nazwanie jej "kobiecą", jest etykietowaniem wnoszącym znikome walory informacyjne, podobnie jak "mroczne", "gotyckie", itd. Co, paradoksalnie, jest przykładem podejścia (jak zwał, tak zwał) a'la prezentowane przez Autorkę recenzji ;).
|
| |
E.M.O.!!!!
Nieznajomy (gość, IP: 83.27.20.*), 2008-04-28 08:32:56
| odpowiedz | zgłoś
Emotional Hardcore = nikt mnie nie rozumie, jestem sam i zagubiony...
LitośCI!!!!
Płytka zajefajna, ale słuchając jej żył sobie nie podetnę...
A ta recenzja do tego skłania :P
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|