zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 22 lipca 2019

recenzja: Anathema "The Silent Enigma"

23.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Anathema
Tytuł płyty: "The Silent Enigma"
Utwory: Restless Oblivion; Shroud of Frost; ...Alone; Sunset of the Age; Nocturnal Emission; Cerulean Twilight; The Silent Enigma; A Dying Wish; Black Orchid
Wykonawcy: John Douglas - instrumenty perkusyjne; Duncan Patterson - gitara basowa; Daniel Cavanagh - gitara; Vincent Cavanagh - wokal, gitara
Wydawcy: Metal Mind Productions, Music For Nations, Peaceville Records
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Wielu skazało Anathemę na porażkę, po tym jak wokalista Darren J. White opuścił jej szeregi. Przyznać trzeba, że obawy te nie były bezpodstawne; w końcu zespół miał już na swoim koncie udany debiut "Serenades" i dwa mini (dość długie zresztą) albumy. Charakterystyczny "growl" Darrena na pewno miał duży wpływ na ostateczny zarys kompozycji, na styl grupy. Wkrótce okazało się, że jego następcą został... jeden z dotychczasowych gitarzystów - Vincent Cavanagh...

No i stało się - drugi duży long Brytoli, "The Silent Enigma", ujrzał w końcu światło księżyca. I od razu zaszokował wszystkich, którzy z góry odważyli się zwątpić w ich potencjał i potęgę. Myślę, że nie tylko dla mnie prawdziwa przygoda z Anathemą zaczęła się właśnie od tego albumu. Dopiero tutaj Klątwa naprawdę rozwinęła swe skrzydła, ukazując się przy tym jako twór w pełni dojrzały, profesjonalny i monumentalny. To niezwykła płyta. Pełna szczerego smutku i żalu. Kreująca niecodzienne uczucia i nastroje, nad którymi wznosi się dym mroku, tajemnic i grozy. Na pewno nie można przejść obojętnie wobec tego dzieła. Właśnie dlatego, że jest takie, a nie inne. Dlatego, że nie bije optymizmem, a przedstawia przytłaczającą rzeczywistość, po której stąpamy. Rozwiane nadzieje i zdeptane marzenia ("Shroud of Frost"), przeraźliwa samotność, raniąca krzykiem pustej rozpaczy ("...Alone" z gościnnym kobiecym wokalem), śmierć ukochanej osoby ("The Silent Enigma"), desperacke poszukiwanie sensu życia ("Restless Oblivion")... Utwory są mroczne, przygnębiające i ciężkie, a jednocześnie tak delikatne, tak piękne, tak kojące... W głębi tych dźwięków przez cały czas czai się jakaś zimna obojętność, jakieś niezrozumiałe rozgoryczenie. Podobnie rzecz ma się z drżącym wokalem Vincenta. Być może to właśnie odejście Darrena podsyciło w pozostałych muzykach Anathemy negatywne nastroje i dlatego "The Silent Enigma" ma właśnie taki charakter. Cokolwiek by to było, wyszło to tylko na dobre. Bez cienia wątpliwości "Enigma" zdecydowanie przewyższa dzieła z przeszłości. Jest chłodna, mroczna, niesamowicie gotycka, a z drugiej strony agresywna, dynamiczna, przytłaczająca... Przypomina niespokojny ocean na tle rozszalałej burzy. Jest jak obraz świata, malowany przy pomocy dźwięków. Jak romantyczny wiersz, który przeraża bogactwem treści. A bogactwem jest tutaj wszystko - muzyka, słowa, klimat... Nawet zagadkowa cisza, płynąca niczym fale płaczących mórz, niczym ludzka samotność, tęsknota, ból... Piękno, wrażliwość, głębia, emocje, niepokój... Sprzeczne uczucia splatają się w jedną duszę, jedną Tajemnicę, wreszcie w jedną płytę, której zaklęte imię w desperackiej rozpaczy unosi się wysoko nad Horyzontem Milczącej Ciszy... "The Silent Enigma"...

Płyta ta udowodniła, że Darren J. White wcale nie był sercem Anathemy, ogniwem, bez którego zespół nie mógłby funkcjonować. Jak już wspomniałam, dla mnie i wiem, że także dla wielu innych, dopiero ta płyta pokazała na ca naprawdę stać Brytoli. "The Silent Enigma" to BEZDYSKUSYJNA klasyka "klimatycznego" metalu. Pełnego grozy, mroku, bólu, ale też piękna, marzeń, głębi...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Anathema "The Silent Enigma"
sator6 (wyślij pw), 2015-02-13 22:15:27 | odpowiedz | zgłoś
Wciąż i wciąż powracam do tej płyty. Już tyle lat minęło a to arcydzieło wciąż mnie zachwyca. Ten klimat wbija w całkowitą otchłań. Mój ulubiony utwór to zawsze "Restless Oblivion". Jednak lubię posłuchać całej płyty aby wejść w ten klimat a potem już w kółko leci Resless...
re: Anathema "The Silent Enigma"
Honza (gość, IP: 194.177.29.*), 2014-02-13 18:58:09 | odpowiedz | zgłoś
Po prawie 20 latach śmiało można powiedzieć - ten album to numer 1. w ich dyskografii, zdaje się, że nawet oni nie zdają sobie z tego sprawy jakie cudo zrobili. Odejście Darrena wyszło tylko na dobre, Vincent zrobił kawał dobrego wokalu.
Mój ulubiony kawałek z tej płyty - "Sunset of Age".
To właśnie tu jest Anathema.
re: Anathema "The Silent Enigma"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-07-11 22:47:25 | odpowiedz | zgłoś
Ostatnio przesłuchałem sobie płytę po kilku latach przerwy.
Zgadzam się, to zdecydowanie najlepsza płyta Anathemy w całej ich dyskografii. Pomimo, że bardzo cenię następne trzy albumy, to The Silent Enigma jest dziełem niedoścignionym.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (484 głosy):

 
 
85%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Tiamat "Wildhoney"
- autor: Miki(S)
- autor: Raf

My Dying Bride "The Light at the end of the World"
- autor: Margaret
- autor: Miki(S)
- autor: Gollum

Burzum "Hvis Lyset Tar Oss"
- autor: Aranath

Katatonia "Brave Murder Day"
- autor: kwas

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?