zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Creed "Weathered"

5.03.2004  autor: ad
okładka płyty
Nazwa zespołu: Creed
Tytuł płyty: "Weathered"
Utwory: Bullets; Freedom Fighter; Who's Got My Back?; Signs; One Last Breath; My Sacrifice; Stand Here With Me; Weathered; Hide; Don't Stop Dancing; Lullaby
Wydawcy: Sony Music
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

Zaraz po ukazaniu się ostatniego jak dotychczas (i prawdopodobnie w ogóle) studyjnego albumu Creed, w roku 2001, w pewnej popularnej komercyjnej stacji telewizyjnej usłyszałem komentarz o tym, jakoby to "Weathered" miało przynieść brzmieniową rewolucję. Pospiesznie dementuję te nieprawdopodobne pogłoski - Amerykanie nadal są jedynie wtórną neogrunge'ową (aczkolwiek niezłą) grupą, czerpiącą garściami z dokonań Pearl Jam, Soundgarden i Alice in Chains. Podobieństw daleko szukać nie trzeba - wystarczy spojrzeć na lidera zespołu, Scotta Strappa, wystylizowanego na Eddie'ego Vaddera i śpiewającego na jego wzór. Niezwykle drażniące są takie niewielkie, chociaż znaczące, zabiegi komercyjne - jak wiadomo, udawanie bądź podrabianie czegoś nigdy nie podwyższa poziomu artystycznego. Niestety, pomimo całej sympatii dla tej kapeli, muszę stwierdzić, iż Creed jest "produktem". Podobnie jak Nickelback, Puddle Of Mudd oraz setki innych tego pokroju zespołów.

Początek płyty (pierwsze 4 piosenki) w istocie sugerować może pewną odmianę - muzycy starają się jakby oderwać od swojej dotychczasowej twórczości i brzmieć "ciężej". Jednak ten flirt z metalem nie może być uznany za całkowicie udany, gdyż Creed nawet w tej stylistyce nie potrafi się pozbyć tak charakterystycznych dla siebie elementów: melancholii i podniosłości. W dalszej części materiału artyści, jakby zniechęceni tym lekkim niepowodzeniem, na dobre już wracają do swojego standardowego brzmienia. Niestety, z niekorzyścią dla samej muzyki. Popadają bowiem w przesadne rozrzewnienie i pseudorefleksyjny nastrój. Królują tu utwory na wzór "My Sacrifice" - kawałka, którego nie trawię w żaden sposób: rozmarzone, utrzymane w wolnych tempach. W drugiej części poziom trzyma jeszcze tytułowe "Weathered". O miano najgorszego numeru z przeraźliwie nudnym "My Sacrifice" dzielnie walczy pompatyczne i puste "Don't Stop Dancing".

Ogólnie nie jest najgorzej, ale do rewelacji daleko - czyli dokładnie tak, jak można by się spodziewać. Można nabyć tylko czy warto? Na rynku są setki podobnych, boysbandowo ustylizowanych zespołów, nie wnoszących nic nowego do muzyki...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Creed "Weathered"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2017-02-23 14:43:17 | odpowiedz | zgłoś
Lipny zespół, jak cały ten postgrandżowy pop - Nickelback, Staind etc. Jak się dzisiaj patrzy na teledyski Creed i tą metreoseksualną, kiczowatą pompatyczność i pretensjonalność, to irytują jeszcze bardziej niż "w epoce".
re: Creed "Weathered"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2017-02-23 23:03:28 | odpowiedz | zgłoś
Lipny zespół, ale to akurat mnie nie interesuje, bo nie słucham popłuczyn. Zawsze wolę oryginał, nawet gdy po latach nie wydaje się już tak dobry.
Ale w tym temacie najbardziej boli, że Pearl Jam przeszedł na złą stronę i stał się takim Creed.
re: Creed "Weathered"
Pumpciuś (gość, IP: 80.55.193.*), 2017-02-24 08:06:53 | odpowiedz | zgłoś
z tymi cechami to jest względnie, bo np. pompatyczność i pretensjonalość Dream Theater uwielbiam :) a dopiero Judas Priest czy Iron Maiden byli (są) pompatyczni... !!! i w ogóle ten cały heavy metal.
re: Creed "Weathered"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2017-02-24 11:31:43 | odpowiedz | zgłoś
No tak ale pretensjonalność tych zespołów nie ma tego takiego dziwnego-metro-zabarwienia jak u Creed, pomieszanego z manią wielkości (te ujęcia w zwolnionym tempie sztucznej teledyskowej - w większości kobiecej - widowni). Zresztą obczajcie jakikolwiek klip Creed to załapiecie o co chodzi, bo ciężko to słowami określić.
re: Creed "Weathered"
Pumpciuś (gość, IP: 80.55.193.*), 2017-02-24 13:58:52 | odpowiedz | zgłoś
No powiedział bym że Judas Priest poszedł dalej niż metroseksualność bo Halford jest gejem a cały jego image był gejowski o czym jak sam mówił wiedzieli geje a metale naśladując go nie wiedzieli co robią nabijając sobie skóry ćwiekami :)) Nie bronię tu oczywiście Creed bo nie cierpię takiej muzyi a Priestów uwielbiam ale zależy kto ocenia. Fan Sepultury (którym też jestem) powie że Judasi są jeszcze bardziej pretensionalni od Creed bo ci rwią dupy a Halford łapie za jaja :))
re: Creed "Weathered"
lokator143 (wyślij pw), 2017-02-22 17:27:13 | odpowiedz | zgłoś
A tam... Dobra płyta.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (143 głosy):

 
 
74%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Creed

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Malefice "Entities"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Dismember "The God That Never Was"
- autor: Mrozikos667

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?