zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 12 stycznia 2026

recenzja: Ctrl+Z "We Are Social Creatures"

12.01.2026  autor: Krasnal Adamu
okładka płyty
Nazwa zespołu: Ctrl+Z
Tytuł płyty: "We Are Social Creatures"
Utwory: Carpet Joyride; Cockroach; Lump; Raw Umber; Never Talk with a Man; Warling; Mirage; Aztec; Koniary; Visual Snow Syndrome
Wykonawcy: Karol Bukowski - gitara; Mateusz Ulański - gitara; Martyn Gill - gitara basowa; Paweł Leszczyński - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Interstellar Smoke Records
Premiera: 25.09.2025
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Można by pomyśleć, że coś o nazwie Ctrl+Z wykonuje muzykę elektroniczną. To jednak fałszywy trop. Może klawiaturowy skrót polecenia "cofnij" ma sugerować stylistykę retro - z przeszłości? Nie będę filozofował. Znałem już single "Cockroach" i "Warling" debiutującej kapeli, a poza tym wiedziałem, czego się mogę spodziewać po wytwórni Interstellar Smoke Records. Album "We Are Social Creatures" miał być instrumentalny, gitarowy, stonerowy, psychodeliczny i - zgodnie z promocyjną notką - "z łódzkiego bruku" zamiast "z kalifornijskich piasków".

Wszystkie dane produkcji znalazły się na tylnej okładce. Wynika z nich, że zespół stara się być samodzielny: gitarzysta Karol Bukowski wykonał też miksy i mastering, a basista Martyn Gill zajął się grafiką. W książeczce zamieszczono jedynie czarno-białe zdjęcia, głównie przedstawiające kwartet, oraz napis, którego treści nie zdradzę - niech posiadacze fizycznych egzemplarzy mają coś tylko dla siebie. Nigdzie nie podano za to czasów utworów, a nie spodziewałem się, że debiutancki materiał Ctrl+Z może trwać prawie godzinę. "We Are Social Creatures" to dziesięć kompozycji wykonanych przez dwóch gitarzystów, basistę i perkusistę. Zakładałem, że czterdzieści minut będzie dla takiego albumu optymalne, ale zespołowi pomysłów wystarczyło na więcej. Kapela uniknęła monotonii. Bywa wolniej jak w "Carpet Joyride", żwawiej jak w "Cockroach", mrocznie jak w pierwszych minutach "Lump", smutno jak na początku "Warling", a w dwóch przypadkach - w "Mirage" i "Visual Snow Syndrome" - pogodnie. W każdym kawałku sporo się dzieje i nie chodzi tylko o różne motywy. W ramach jednego utworu nieraz zmieniają się też nastrój i tempo, czego najwyraźniejszym przykładem jest "Mirage", ale trudno nie zwrócić również uwagi chociażby na stopniowo ożywiające się "Lump" i "Warling". Do tego dochodzą takie atrakcje jak "kosmiczne" odgłosy m.in. w "Raw Umber", trochę zabawy rytmem w "Never Talk with a Man" i trwające prawie trzy minuty solo gitarowe w "Carpet Joyride". Riffy nie są wiekopomne, ale słucha się ich z wystarczającą przyjemnością. W "Warling" jest też fragment, w którym obaj gitarzyści równocześnie wyraźnie zaznaczają swoją obecność, lecz na "We Are Social Creatures" również bas nie chowa się za pozostałymi instrumentami i perkusja nieźle się sprawia. Szczególnie w trzeciej minucie "Cockroach" dobrze słychać, że Ctrl+Z gra zespołowo. Udział każdego członka kapeli jest tu istotny.

Z całego albumu wyróżnić można śmiało połowę utworów. "Carpet Joyride" delikatnie, bujająco wprowadza słuchacza w materiał, przy czym te spokojniejsze partie przetykane są hałaśliwszymi uderzeniami. Rozpędzone "Cockroach" wspomniałem już kilka razy i zrobię to ponownie, bo to kawałek słusznie wybrany na singiel. Nie tylko należy do najlepszych na "We Are Social Creatures", ale też zawiera jedną z jego cech charakterystycznych. Jeśli bowiem coś się zdaje na albumie powtarzać, to przede wszystkim przeciągłe wycie gitary, wykorzystywane obficie właśnie w "Cockroach", a ponadto m.in. w "Never Talk with a Man" i "Raw Umber". Siedmiominutowy "Lump" zaczyna się powoli, ze stopniowo dołączającymi instrumentami, w tym świetnie budującymi klimat bębnami. Po głośniejszych fragmentach w środku muzyka w końcówce z powrotem się uspokaja i staje się bardziej psychodeliczna, aż chce się z nią odpłynąć. Singlowy "Warling" też nie zawodzi. Styl Ctrl+Z można nieco na wyrost nazywać progresywnym stoner rockiem lub psychodelicznym post-rockiem, a warto też dodać, że wśród inspiracji zespół wymienia Kyuss. Również zasługujący na wyróżnienie, wciągający "Aztec" budową - potężnym walcem po lżejszym wstępie, rozsypywaniem się kompozycji przy dźwiękach gitarowych efektów, powrotem jednego z motywów w postaci jego wariacji i nabraniem tempa w finiszu - przypomina "Asteroid" kalifornijskiej grupy, chociaż magią mu nie dorównuje. Lekkie podobieństwo tytułów może nie być przypadkowe. Skoro już przywołałem utwór z "Welcome to Sky Valley", początek końcowego "Visual Snow Syndrome" z "We Are Social Creatures" przynosi taką zmianę klimatu na radośniejszy, że aż doszukiwałem się w nim nawiązania do ostatniej minuty długograja Amerykanów, ale kawałek łódzkiej kapeli nie okazał się żartem muzycznym.

Czy członkowie Ctrl+Z są, zgodnie z tytułem albumu, społecznymi istotami, nie mam podstaw wątpić, ale pewny jestem tylko, że stonerowej społeczności materiał powinien się spodobać. "We Are Social Creatures" to udany debiut. Przy przesłuchiwaniu nie wywołuje wielkich ani nieustannych zachwytów, ale też nie nudzi i nie daje powodów, by się do czegokolwiek przyczepić. Po młodym zespole braku doświadczenia nie widać.

Komentarze
Dodaj komentarz »