zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 21 lipca 2019

recenzja: Deep Purple "Burn"

28.12.2010  autor: Tomasz Pastuch
okładka płyty
Nazwa zespołu: Deep Purple
Tytuł płyty: "Burn"
Utwory: Burn; Might Just Take Your Life; Lay Down, Stay Down; Sail Away; You Fool No One; What's Goin' on Here; Mistreated; 'A' 200
Wykonawcy: David Coverdale - wokal; Ritchie Blackmore - gitara; Jon Lord - instrumenty klawiszowe; Glenn Hughes - gitara basowa, wokal; Ian Paice - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Warner Bros.
Rok wydania: 1974

Wpływ twórczości Deep Purple na muzykę rockową jest ogromny. To nie ulega wątpliwości. Dorobek artystyczny również jest godny podziwu. Dla ilu muzyków zespół ten był ważną inspiracją? Tego nawet nie próbujmy liczyć. Częste przetasowania personalne, które miały miejsce na przestrzeni ponad czterdziestu lat, spowodowały, że każdy album ukazywał zupełnie różne oblicza zespołu. Jednym z ważnych punktów zwrotnych w "purpurowej" dyskografii jest właśnie album "Burn".

Debiut Davida Coverdale'a w Deep Purple można uznać za bardziej niż udany. Nikomu dotąd nieznany sprzedawca przebojem wdziera się na scenę, zastępując Gillana, który już w branży ma wyrobioną markę. Podobnie jest w przypadku basisty. Okazuje, że dotychczasowy muzyk rockowo - funkowego Trapeze tworzy z wokalistą piękne dwugłosowe chórki. Te zmiany powodują, że zespół trochę łagodnieje, pomimo że muzyka nadal zachowuje szybkość rozpędzonego TGV. Oczywiście pierwsze "skrzypce" gra tu Ritchie Blackmore, który w odpowiednich momentach włącza odpowiednie przestery i efekty.

Trudno sobie wyobrazić, żeby utwór inny niż "Burn" mógł otwierać ten album. Dobry riff i solidne Hammondy pasują na start idealnie. Podobnie, tylko że nieco wolniej, jest w "Might Just Take Your Life". Do głosu dochodzi Hughes - zresztą nie ostatni raz. Kolejne kompozycje to z kolei kapitalne riffy Ritchiego Blackmore'a, a także wzorowa współpraca z instrumentami klawiszowymi. W "Sail Away" mamy przyjemność zapoznania się z próbką talentu Jona Lorda. Momentami ciężko wyczuć, czy są to syntezatory, organy Hammonda, czy biały legendarny Stratocaster.

Mocnym akordem kończącym "Burn""Mistreated" oraz instrumentalny "'A' 200". Pierwszy często był włączany w koncertowe setlisty Whitesnake i Rainbow. Z kolei instrumentalny marsz mógłby posłużyć jako ścieżka dźwiękowa do filmów w stylu "Gwiezdnych Wojen".

Jako lekturę uzupełniającą do tego albumu polecam materiał wideo "California Jam 1974". Utwory z "Burn" - obok kilku kompozycji z poprzednich krążków - wypadają po prostu genialnie. A dyskusję, który skład Deep Purple był "najlepszy" lub "najgorszy" i "dlaczego" zostawiam Wam, drodzy fani najprostszego rytmu oraz czegoś w dur i w mol.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (180 głosów):

 
 
73%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

All My Life "All My Life"
- autor: RJF

Helloween "7 Sinners"
- autor: Tomasz "Thorin" Sugalski

Dimmu Borgir "Abrahadabra"
- autor: Megakruk

Non Opus Dei "Eternal Circle"
- autor: Megakruk

Molly Hatchet "Warriors of the Rainbow Bridge"
- autor: RJF

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?