zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Megadeth "The System Has Failed"

11.11.2004  autor: Elwood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Megadeth
Tytuł płyty: "The System Has Failed"
Utwory: Blackmail The Universe; Die Dead Enough; Kick the Chair; The Scorpion; Tears in a Vial; I Know Jack; Back in the Day; Something I'm Not; Truth Be Told; Of Mice and Men; Shadow of Death; My Kingdom
Wykonawcy: Dave Mustaine - wokal, gitara prowadząca, gitara rytmiczna; Chris Poland - gitara prowadząca; Jimmy Lee Sloas - gitara basowa, chóry; Vinnie Colaiuta - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Sanctuary Records, Mystic Production
Rok wydania: 2004
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Triumfalny powrót ekipy Dave'a Mustaine'a !! Miała być pierwsza solowa płyta, tymczasem nieoczekiwanie najsłynniejszy rudzielec w metalowym świecie zebrał całkowicie nowy skład i reaktywował swoją macierzystą kapelę. Jako drugi gitarzysta dołączył Chris Poland (który grał na pierwszych dwóch krążkach zespołu), a sekcję rytmiczną utworzyli Jimmy Sloas i wybitny perkusista Vinnie Colaiuta. Taki zestaw nazwisk robi pioronujące wrażenie, nie mógł więc powstać słaby album.

Już na sam początek otrzymujemy powalający na łopatki "Blackmail The Universe", który przypomina, że Megadeth należy do najwybitniejszych przedstawicieli thrash metalu i odpowiada za jedną za jedną z najlepszych płyt gatunku - "Rust In Peace". Ten utwór to nawiązanie do tego właśnie dzieła - pęd na złamanie karku, pokręcona ale zapadająca w pamięć rytmika, świetny wokal Dave'a i przede wszystkim niesamowite solówki. Jeszcze większe wrażenie robi trzeci na płycie - "Kick the Chair" - coś niesamowitego.

Niestety, te dwa utwory to jedyne czysto thrashowe rodzynki na tym albumie. Wydaje się, że Mustaine już dawno stracił serce do tego typu grania, a takie perełki nagrywa tylko po to, aby zaspokoić oczekiwania starych fanów, którym nie bardzo podoba się heavy metalowe wcielenie zespołu z nielicznymi thrashowymi inklinacjami.

Album ten powinien w końcu przekonać wszystkich malkontentów. Pełno tu fantastycznych melodii, zaskakujących linii wokalnych i przede wszystkim muzycznego kunsztu - zwróćcie uwagę na stojące na niesamowicie wysokim poziomie solówki. Słychać, że Dave w czasie ponad 2 letniej przerwy od grania nie próżnował i teraz wręcz rozsadzają go pomysły. Takie utwory jak "Back In The Day", czy "The Scorpion" po prostu porywają świeżością i bijąca z nich energią. Do tego, jak zwykle Dave zafundował nam ciekawe, niebanalne i jak zwykle głównie dotyczące polityki teksty.

Megadeth po raz kolejny udowadnia, że jest zespołem o klasę lepszym niż Metallica, w którego cieniu znajduje się od samego początku kariery. Tymczasem kiedy porównamy ten album z "St.Anger"... Hetfield i spółka znokautowani.

Komentarze
Dodaj komentarz »