zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 20 stycznia 2019

recenzja: Primal Fear "Nuclear Fire"

17.07.2001  autor: Wickerman
okładka płyty
Nazwa zespołu: Primal Fear
Tytuł płyty: "Nuclear Fire"
Utwory: Angel In Black; Kiss Of Death; Back From Hell; Now Or Never; Fight The Fire; Eye Of An Eagle; Bleed For Me; Nuclear Fire; Red Rain; Iron Fist In A Velvet Glove; Fire On The Horizon; Living For Metal
Wykonawcy: Mat Sinner - gitara basowa, wokal; Ralf Sheepers - wokal
Wydawcy: Mystic Production, Nuclear Blast Records
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Ten album jest niesamowity! Czegoś takiego naprawdę dawno nie słyszałem, a trochę heavy metalu już znam. Pierwsze skojarzenie - Judas Priest. A dokładniej - "Painkiller". Chore riffy, świetne sola, staccatta bębnów i niesamowity wokal Ralfa. W tej płycie można się zakochać. Nawet dziś, po paru miesiącach słuchania jej, przechodzą mnie ciary. Tak czy inaczej, to co tych pięciu Niemców gra, to najprawdziwszy, ciężki, ostry heavy metal. Nie wiem, co powoduje, że takich utworów jak "Angel In Black", "Kiss Of Death", "Now Or Never", "Red Rain" i calej reszty można słuchać bez końca z wypiekami na twarzy. Te świdrujące uszy riffy, te genialne wysokie wrzaski, ach...

"Close my eyes, and ther isn't time for pain
You'll go insane, like there's a bullet in your brain"

Powyższy cytat doskonale obrazuje, co się dzieje z kimś, kto zetknął się z Primal Fear. Główną siłą płyty są kompozycje. Wszystko jest w nich na miejscu, nie są za krótkie, ani też za długie. Mamy więc rozpędzone, szalone "Angel In Black", "Back From Hell", "Fight The Fire", "Nuclear Fire", "Fire On The Horizon" oparte na szybkich priestowych riffach. Wolniejsze "Kiss Of Death", "Eye Of An Eagle", "Red Rain", "Living For Metal", "Iron Fist In A Velvet Glove". Przedostatni jest hymnem o podniosłym klimacie i wzniosłym tekście:

"Born to play the sound, bang to the beat which turns you on
Feel the shakin' ground, so stamp your feet and sing this song

Living for metal- you keep us going
Living for metal- we hear your roaring
Metal is our life"

Znajdą się też tu dwie ballady (jeśli można to tak nazwać). "Now Or Never" to prawdziwe cudo. To jest piosenka o miłości, a nie jakieś "Baby One More Time", czy "I Was Born To Make You Happy" wiadomo kogo... Utwór jest po prostu genialny. Czuć w nim ten smutek, ten ból... tę rozpacz:

"Standing face to face, in this secret place
We're searching for a way to live
And you hold me tight, this moment can last forever
It's now or never"

Drugą balladą jest "Bleed For Me". Typowa, akustyczno-elektryczna metalowa ballada. Również piękna. Na uwagę zasługuje też "Iron Fist In A Velvet Glove" ze świetnymi wielowarstwowymi partiami wokalnymi w refrenie. W każdym utworze przyciągają ucho solówki. Widać, że gitarzyści znają swoją robotę i grają na bardzo wysokim poziomie, z klasą i bardzo popisowo. Nie jest to wada!

Teksty Primal Fear oscylują od totalnego zniszczenia, zagłady (większość), poprzez tematykę miłosną ("Now Or Never", "Bleed For Me", "Red Rain", "Iron Fist..."), aż do opowieści fantastycznych ("Fight The Fire", "Eye Of An Eagle", "Back From Hell") - i "Living For Metal".

Na zakończenie mam prośbę do fanów heavy metalu. Kupcie tę płytę, dajcie im zarobić, bo sobie na to zapracowali! Jeśli ktoś się zawiedzie, to niech do mnie napisze, udowodnię mu że się myli. Ale tak czy inaczej, Living For Metal!

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Primal Fear "Nuclear Fire"
Andi69 (gość, IP: 188.146.0.*), 2016-01-31 23:51:15 | odpowiedz | zgłoś
nie ma w tej muzyce odrobiny oryginalności ale jedno trzeba przyznać - Painkiller to szczyt ideału w klasycznym heavy metalu, płyta doskonała i niedościgniona - no i tu stop. Primal Fear nagrał Painkillera jeszcze raz i co ? i przeskoczył szczyt, sa lepsi niż oryginał. Pod względem sensu istnienia tej płyty to można powiedzieć - rzecz niepotrzebna bo po co nagrywać to samo co ktoś już nagrał, bez sensu. Ale pod względem czysto artystycznym, muzycznym ta płyta zasługuje w skali 1-10 na 11. Dla fanów Judas Priest a zwłaszcza Painkillera to rzecz obowiązkowa. Ralph Scheepers który konkurował z Owensem o wokal w judas Priest po odejściu Halforda udowodnił na tej płycie że Judasi mieli czego żałować że nie wybrali jednak jego bo myśle że gdyby on spiewał to Halford już do Judasów by nie wrócił.
:)
darkdemon (gość, IP: 86.44.90.*), 2008-06-20 16:26:14 | odpowiedz | zgłoś
stary wyluzuj ...album jest dobry momentami genialny ale nie ma powodow zeby sikac pod siebie jak panienka na koncercie west life