zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Primal Fear "Seven Seals"

19.08.2007  autor: Mrozikos667
okładka płyty
Nazwa zespołu: Primal Fear
Tytuł płyty: "Seven Seals"
Utwory: Demons And Angels; Rollercoaster; Seven Seals; Evil Spell; The Immortal Ones; Diabolus; All For One; Carniwar; Question Of Honour; In Memory
Wydawcy: Nuclear Blast Records
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Jako że wielkimi krokami zbliża się premiera nowej płyty niemieckich heavymetalowców, postanowiłem nadrobić nieco zaległości i opisać najlepszą według mnie płytę tego zespołu (przynajmniej jak dotąd - nowa zapowiada się świetnie).

Primal Fear od zawsze (czyli od roku 1997) gra klasyczny, może trochę wzmocniony heavy metal z wyraźnymi inklinacjami powermetalowymi. Cechą charakterystyczną zespołu jest świetny wokalista Ralf Scheepers, który mniej obeznanemu słuchaczowi może wręcz pomylić się z niejakim Robem Halfordem. Ale nie można z tego czynić zarzutu, bo nie stara się on kopiować legendy, tylko ma po prostu taki styl. Na szczęście na "Seven Seals" Ralf niemal całkowicie zrezygnował z najwyższych rejestrów, co pozwoliło zespołowi uniknąć komicznych momentami, typowo powermetalowych patentów.

Do samych kompozycji nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Już od pierwszego "Demons And Angels" widać, że będzie ogniście i szybko. Większość utworów taka właśnie jest - szybka, choć z fajnymi zwolnieniami, które dodają muzyce nieco ciężaru, okraszona niezgorszymi solówkami (mi się podobają, choć niektórzy gitarzyści na nie narzeka,), a mimo to dosyć zróżnicowana. Moją ulubioną "torpedą" jest "Evil Spell", z klimatyczną introdukcją i refrenem zapadającym w pamięć już po pierwszym przesłuchaniu. Cała płyta jest niesamowicie chwytliwa i przebojowa, ale heavymetalowe albumy powinny właśnie takie być. Jeszcze ciekawiej robi się w utworach trochę wolniejszych, bardzo podniosłych (tytułowy, "Diabolus"), ale nie nadętych, tylko zwyczajnie rewelacyjnych. "Uduchowione" partie Scheepersa, bardzo dobra gra instrumentalistów i ten klimat... A na koniec jest jeszcze bardzo miła ballada, dobrze broniąca się przed typowym dla gatunku kiczem.

Kto tylko lubi heavy metal musi posłuchać tej rewelacyjnej płyty i czekać na kolejną.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (74 głosy):

 
 
74%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Opeth "Blackwater Park"
- autor: Zbyszek "Mars" Miszewski
- autor: Michu
- autor: Margaret
- autor: Arhaathu

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?