Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
633 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Dimmu Borgir "Puritanical Euphoric Misanthropia"
|
Nazwa zespołu: Dimmu Borgir
Tytuł płyty: "Puritanical Euphoric Misanthropia"
| Utwory: |
Fear and Wonder; Blessing Upon the Throne of Tyranny; Kings of the Carnival Creation; Hybrid Stigmata - the Apostasy; Architecture of a Genocidal Nature; Puritania; IndoctriNation; The Maelstrom Mephisto; Absolute Sole Right; Sympozium; Perfection or Vanity; Burn in Hell |
| Wykonawcy: |
Shagrath - wokal; Silenoz - gitara; Galder - gitara; Simen - gitara basowa, wokal; Mustis - instrumenty klawiszowe; Nicholas - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Przez jednych uwielbiani, uważani za pionierów symfonicznego blacku,
przez innych znienawidzeni, posądzeni o zdradę ideałów... Kontrowersyjni
Norwegowie powrócili po dwóch latach milczenia, by znowu wywołać
wokół siebie szum, zamieszanie związane nie tylko z muzyką. Po
genialnym "Enthrone Darkness Triumphant" i bardzo dobrym "Spiritual
Black Dimensions" należało spodziewać się kolejnej udanej płyty,
potwierdzającej wyjątkowość (zarówno dla wielbicieli jak i dla wrogów)
Dimmu w krainie mrocznych dźwięków. Oczekiwania były wielkie (szczególnie,
że oprócz odwiecznej czołówki w black metalu już dawno nie stworzono
nic porywającego), należałoby więc zastanowić się, czy znalazły one
odzwierciedlenie w dźwiękach.
"Puritanical Euphoric Misanthropia" na dorbą sprawę nie różni się jakoś
drastycznie od stylu, do którego już dawno temu przyzwyczaił nas Dimmu
Borgir. Dotychczasowi wielbiciele nie powinni być rozczarowani, zaś
zawziętych przeciwników i tak nic nie przekona, że ten zespół tworzy
oryginalną muzykę, nawet teraz, gdy zdecydował się na współpracę z
orkiestrą... Ale po kolei. Płyta ta najbardziej zbliżona jest do swej
poprzedniczki "Spiritual Black Dimensions" - podobny klimat, rozwiązania
muzyczne no i oczywiście ten sam styl. Szybkie, szaleńcze tempa, metalowy
brud, rozścieczony blackowy wokal przeplatają się ze zwolnieniami,
melodiami, gitarowymi solówkami, fragmentami klawiszowymi i czystymi
wokalami. Tych ostatnich odczuwa się wielki niedosyt - majestatyczny,
teatralny głos Simena jest zdecydowanie za rzadko eksponowany. Fakt,
od strony wokalnej najwięcej do powiedzenia zawsze miał Shagrath,
jednak śmielsze wykorzystanie fantastycznego głosu Simena na pewno
jeszcze bardziej uatrakcyjniłoby tę muzykę. Lukę tę w jakiś sposób
rekompensuje monumentalny, mroczny klimat. Z jednej strony taka koncepcja
jest już teraz łatwa do przewidzenia, z drugiej jednak zawsze zachwyca w
mistrzowskim wykonaniu. A Dimmu Borgir kolejny raz potwierdza, że nie bez
powodu ustawiany jest w pierwszym rzędzie symfoniczno-black metalowych
mistrzów. Tym razem symfonicznych z krwi i kości. Norwegowie chyba jako
pierwsi z czarnego szeregu zaprosili do współpracy prawdziwą orkiestrę
(nie licząc Arcturusa, bo czy "La Masquerade Infernale" można oprawiać
blackowymi ramami?). Dotąd blackowcy symfoniczny nastrój uzyskiwali przy
użyciu klawiszy, syntezatorów lub korzystali z gotowych podkładów. Do
nagrania "Puritanical Euphoric Misanthropia" zaproszono profesjonalną
orkiestrę - słychać to już na wstępie. Symfoniczny nastój, pięknie
grające smyczki, narastający dramatyzm, filmowe napięcie... Czy to aby
na pewno płyta Dimmu Borgir??? Wątpliwości rozwiewają się w okolicach
trzeciej minuty - gwałtowe wejście gitary, galopująca perkusja (swoją
drogą obsługiwana przez Nicholasa, byłego pałkera Cradle of Filth),
brudne brzmienie, szaleńcze tempo... Teraz już wiadomo, że nie ma mowy o
pomyłce. Kolejne kompozycje to już standardowy dimmuboirgirowy styl. Nie
obywa się jednak bez niespodzianek. Jedną z nich jest choćby genialnie
wykonany cover Twisted Sister "Burn in Hell" - tu na szczególną uwagę
zasługują wokale Simena. Ta płyta wydaje się być pomostem między tradycją
i nowoczesnością. Tradycję reprezentują oczywiście orkiestralne wątki,
które wspaniale uzupełniją się z metalowym czadem (choć czasem ma
się wrażenie, że siła symfonii nie została w pełni wykorzystana), zaś
nowoczesność przyzywa brzmienie i różne, kosmiczne efekty. Norwegowie
nie pozostali obojętni na to, co obecnie dzieje się na scenie mocnego
uderzenia. Gitary często pogrywają industrialnym stylem - coś na
kształt Samaela z "Eternal" i The Kovenant z "Animatronic" (szczególnie
"Puritania" - nawet Shagrath ma podobny głos do Lex Icona). O tych
ekspeymentach brzmieniowych zresztą już kiedyś mówił Shagrath - że
prawdopodobnie pojawią się na kolejnym wydawnictwie Dimmu. Przyznać
trzeba, że było to trafne posunięcie - dzięki temu, jak i dzięki
orkiestrze, dźwiękowe oblicze zostało odświeżone. Niby ten sam styl,
a jednak wyczuwa się zmiany.
"Puritanical Euphoric Misanthropia" to kolejny dowód na to, że metal i
klasyka doskonale się ze sobą dogadują. Choć Dimmu tą płytą w zasadzie nie
wprowadził nic nowego do świata ciężkich dźwięków, to jednak może okazać
się ona przełomem. Może dopiero teraz określenie "symfoniczny black metal"
nabrierze sensu i autentyczności? Czas pokaże. Nie pozostaje nic innego
jak czekać na podobne posunięcie kolejnej czarnej hordy.
autor:
Margaret
tutaj od 16.04.2001
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|