zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

recenzja: Acid Drinkers "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again"

7.09.2010  autor: Tomasz Pastuch
okładka płyty
Nazwa zespołu: Acid Drinkers
Tytuł płyty: "Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again"
Utwory: Ring of Fire; Hit the Road Jack; Losfer Words (Big 'Orra); Love Shack; New York, New York; Bring It On Home; Hot Stuff; Et si tu n'existais pas; 2000 Man; Bad Reputation; Seasons in the Abyss; Blood Sugar Sex Magic; Nothing Else Matters; Detroit Rock City; Make No Mistake; Fluff
Wykonawcy: Titus - wokal, gitara basowa; Popcorn - gitara, wokal; Ślimak - instrumenty perkusyjne, wokal; Jankiel - gitara
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2010
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

W przypadku tego wydawnictwa naprawdę nie sposób uniknąć porównań z tribute albumem "Fishdick", nagranym przez Acid Drinkers szesnaście lat temu. O ile na poprzednim wydawnictwie szanowne Kwasożłopy próbowali "robienie jaj" ograniczyć do minimum, o tyle teraz - mówiąc potocznie - pojechali po całości.

Bo jak inaczej można nazwać "Season In the Abyss" nagraną w konwencji country? Albo "Nothing Else Matters" w stylistyce, do jakiej nas przyzwyczaił Czesław Mozil? Fajnie, że się pojawiają też poważne interpretacje kompozycji zespołów, które nie tylko dla Acidów były wielką inspiracją: "Bad Reputation" Thin Lizzy, instumentalny "Fluff" Sabbathów czy "2000 Man" The Rolling Stones, wykonywany też przez Kiss. Szkoda, że utwór przebierańców w makijażach - "Detroit Rock City" - jest tu tylko kilkudziesięciosekundowym przerywnikiem. Tak, jak "Big 'Orra" Iron Maiden. Ciekawie, stonerowo brzmi "Bring It On Home" czy "Hot Stuff". Szczególnie w tym drugim utworze godne uwagi są solówki gitarowe. Wcale tu nie słychać, że 30 lat temu kawałek ten królował na dyskotekowych parkietach.

Minus z kolei należy się za "Hit The Road Jack", "New York, New York" i "Et si tu n'existais pas". W tym ostatnim zastanawiałem się, czy to jeszcze autorzy takich ciosów muzycznych, jak "State Of Mind Report" i "Infernal Connection", czy może Jerzy Połomski po długotrwałym detoksie podczas odwiedzin Ireny Santor w sanatorium. Żarty żartami, ale nie gustuję w tego rodzaju dowcipach.

Z drugiej strony nie ma co rozpaczać i przesadnie się czepiać. Każdy, kto się zetknął z twórczością Titusa i spółki, wie że nie do wszystkiego podchodzą poważnie. Pod kątem aranżacji też nie mamy prawa stawiać jakichkolwiek zarzutów. Mariaż instrumentów dętych, smyczkowych i grzmiących Gibsonów Flying-V wypadł tu znakomicie. Liczba gości zaproszonych do studia również jest imponująca. Dowodem na to niech będzie "Make No Mistake" Keitha Richardsa, zaśpiewany przez Popcorna, oraz "Blood Sugar Sex Magic" Red Hot Chili Pepers.

Pomimo pewnych wątpliwości, jakie budzi we mnie ten muzyczny żart, nadal daję Acid Drinkers duży kredyt zaufania i oczekuję z niecierpliwością wydawnictw na miarę "High Proof Cosmic Milk", "Acidofilia" czy "Rock Is Not Enough...". A jeśli ich twórczości będą towarzyszyć takie kwiatki, jak teledysk "Love Shack", mogą brać na warsztat nawet muzykę Pugaczowej i Połomskiego.

Komentarze
Dodaj komentarz »
ten album to prawdziwy wizerunek kwasożłopów
Marcin Kutera (wyślij pw), 2011-11-28 17:30:06 | odpowiedz | zgłoś
Album jest rewelacyjny, wg mnie sto razy lepszy niż te, które podaje recenzent jako ważne i dobre.
Właśnie tą płytą Drinkers udowadnia, że nadal to oni.
Drinkers był totalnie sobą do VVV, na upartego można im doliczyć Infernal Conection (choć tu już czuło sę wpływy modnego wtedy hard core i thrashu w stylu Sepultury Chaos AD) i jeszcze Fishdick 1. Pozostałe płyty są cienkie a w szczególności nieporozumieniem jest High Proof Cosmic Milk (to już new metal w stylu Machine Head a nie Drinkers). W ostatnich latach jeszcze na coś zasługuje Acidofilia.
Generalnie to doskonały zespół, bardzo techniczny, nad wyraz nowoczesny, gdyby urodzili się w Stanach zrobili by dużo większą karierę.
Najlepszym albumem Acidów pod względem technicznym i artystycznym jest bez wątpienia Striptease (gdyby jeszcze wtedy mieli lepsze studio, choć ja daję temu albumowi 10/10) . I i II to klasyki!!!! (jak jesteś fanem tej kapeli nie możesz ich nie mieć w swojej kolekcji)
re: ten album to prawdziwy wizerunek kwasożłopów
Seb1232 (gość, IP: 79.191.11.*), 2014-11-04 19:42:01 | odpowiedz | zgłoś
Oni zrobili dużą karierę, nie potrzebowali się urodzić w Stanach, żeby podbić świat. Polska to świetny kraj Zachodu ze znakomitymi warunkami i się udało. Jeździli i jeżdżą często do Stanów. Polska wygrywa!
7/10
segment 64 (gość, IP: 198.240.213.*), 2010-12-09 14:31:29 | odpowiedz | zgłoś
czepiasz sie, Ozzy, hit the road jack jest akurat w pyte. gorzej z coverem rhcp, to mnie w ogole nie przekonuje. nie wiem tez po jaka cholere robili make no mistake (tu wlasnie zrobili mistake), czy te wstawki z big 'orra i detroit (tu sie zgadzam). 2000 man miazdzy, nie sadzilem ze popcornik na starosc da rade tak rasowo ryknac, zwlaszcza jak sobie przypomne jego proby typu polish blood czy than she kissed me.
re: 7/10
Thrash Lover (gość, IP: 188.122.20.*), 2014-11-04 20:31:37 | odpowiedz | zgłoś
No ja sie musze zgodzic z autorem recenzji. Wedlug mnie "Hit the road jack" to straszna chała. W kółko to samo, z marnymi wokalami i bez żadnej dynamiki. Kawałek się ciągnie jak flaki z olejem. Jeden z najgorszych kawałków na płycie.
ta płyta jest bardzo słaba
klon (gość, IP: 79.141.106.*), 2010-11-16 20:57:50 | odpowiedz | zgłoś
tak sądzę jest najsłabszą płytą tej kapeli niestety, bardzo ich kiedyś lubiłem ale juz czas chyba przeminął nawet kowery im już nie wychodzą z jajem pozdro
Pewnie że najlepsza!
vonsmroden (gość, IP: 178.73.48.*), 2010-10-21 17:48:23 | odpowiedz | zgłoś
Jaką nagrali, przynajmniej od czasów Fisdick I, jeszcze jak by zmienili wokalistę, nazwę, skład i grali tylko obcy repertuar, to by była całkiem niezła kapela!
przeznakomita
yeti1987 (gość, IP: 83.5.188.*), 2010-10-21 12:04:00 | odpowiedz | zgłoś
płyta. Świetna po prostu i co tu wiecej gadac...trzeba przesłuchac raz po raz!!
Tu jest jedyna słuszna wersja "And nothing...
Ja2 (gość, IP: 78.131.182.*), 2010-10-21 11:24:21 | odpowiedz | zgłoś
Tu jest jedyna słuszna wersja tego gówna "And nothing...". To właśnie tak powinno wyglądać. Polska górą.
swietna plyta
ozzysabbath (gość, IP: 78.9.71.*), 2010-09-30 17:56:18 | odpowiedz | zgłoś
najlepsza z polskich wydawnictw jakie wogole wyszly
rising again ?
malanowski (gość, IP: 79.186.22.*), 2010-09-20 14:10:05 | odpowiedz | zgłoś
Jeżeli komuś przy tym jego ... jest rising again, to musi być nieźle zboczony z toru. Tak słabej produkcji sie po nich nie spodziewałem, sytuacje ratuja goście, którzy spiewaja zamiast Titusa.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (390 głosów):

 
 
49%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Armia "Der Prozess"
- autor: sporysz

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Vader "Necropolis"
- autor: Megakruk

2Tm2,3 "888"
- autor: Mojżesz

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy masz poczucie humoru?