zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 23 maja 2024

recenzja: Artrosis "Fetish"

12.09.2001  autor: Jos.
okładka płyty
Nazwa zespołu: Artrosis
Tytuł płyty: "Fetish"
Utwory: Fetish; Druga Twarz; Zniewolona Myśl; Prawda; Samuel; Zatruta; Zanim Wstanie Świt; Cosmos; Ostatni Raz; Mur; 0101010101; 1001001011
Wykonawcy: Marcin Pendowski - gitara basowa; Rafał "Grunthell" Grunt - gitara; Maciej Niedzielski - instrumenty klawiszowe; Medeah - wokal
Wydawcy: Metal Mind Productions
Premiera: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Trzy dni przed premierą otrzymałam z Metalopolis zamówioną przeze mnie najnowszą płytę Artrosis w specjalnej edycji (z trzema bonusami i prezentacją multimedialną). Gdy już zapłaciłam panu, który przyniósł przesyłkę, poszłam do pokoju, gdzie stoi wieża i włączyłam "Fetish". Rzuciłam wcześniej okiem na okładkę. Cała szata graficzna miała coś wspólnego z "Pastel" Closterkeller. Okazało się, że miałam rację. Ta sama osoba, K?haaL, położyła swe dłonie na tych dwóch wydawnictwach... Jedno jest pewne - K?haaL zna się na rzeczy, ma również nieprzeciętny talent oraz wyczucie.

Pierwszy dźwięk przywodzi na myśl głos Anji z płyty "Purple", następny manierę wokalną Mai Konarskiej, ale... Po trzech "dźwiękach" każdy już wie, że poprzednie porównania są tylko złudzeniem. Wchodzą kolejne "instrumenty"... Człowiek zaczyna się zastanawiać: dlaczego? Dlaczego słychać loopy, sample czy inne składniki elektronicznej muzy. Po dwóch minutach zauważamy, iż to co płynie w naszą stronę z głośników jest piękne.

"Przed tobą królu granitowy Inny duch jawi się"

"Granitowy król symbolizuje wszystkie te rzeczy, od których jesteśmy uzależnieni" - tłumaczy Magda w wywiadzie, który znajduje się (czy aby na pewno tam się znajduje się? moja płyta ma jakąś wadę, gdzieś po dwóch minutach wywiad wyłącza się) w prezentacji multimedialnej... Utwór tytułowy wprowadza nas w zupełnie nowe, aczkolwiek posiadające silny związek z przeszłością, rejony, w nowy świat, w nową rzeczywistość muzyki Artrosis. Czujemy, że jesteśmy świadkami czegoś całkowicie pozaziemskiego. "Druga twarz" uświadamia nam, że zespół przeszedł metamorfozę... i stworzył bardzo dojrzałą płytę. "Prawda" zaczyna się porażającym i subtelnym jednocześnie wstępem. Zresztą nie tylko ta pieśń... Cudownym utworem jest "Zatruta", z muzyką i słowami Tytusa de Ville z Pornografii:

"Zgasł sen
Ty i ja
Dwie strony lustra
Dwie różne drogi
Dwa różne słowa"

Album kończy się trzema bezimiennymi(?) kompozycjami. Pierwsza z nich oczarowała mnie już podczas pierwszego przesłuchania:

"Dotykasz ściany
I gdybyś mógł
Wyssałbyś pewnie z niej tynk
Chcesz wyrwać cegłę
Aby zobaczyć
Co jest za murem
Kiedy śnisz
Kiedy śnisz"

By opisać wszystko to, co zawarte jest na tak pięknej płycie, jaką jest "Fetish", potrzebna byłaby bardzo dobra znajomość każdego języka, w tym duszy, muzyki, świadomości, życia. Muszę pokusić się o stwierdzenie, że to album na miarę XXI wieku. Jest, choć najbardziej elektroniczna ze wszystkich dokonań Artrosis, bardzo mroczną paletą dźwięków i słów. "Fetish" posiada wręcz kosmiczny klimat. Muzyka została skompilowana perfekcyjnie. Rozbudowane kompozycje, gitarowe brzmienia, zaczarowane klawisze Maćka Niedzielskiego... Anielski głos Medeah nadaje całemu albumowi głębszy wymiar.

Gdybym miała się czegoś przyczepić, czegoś co troszeczkę mogłoby być inne... będą to teksty Magdy. Śpiewane brzmią dobrze, ale czytając je "na sucho" widać, że gdzieś ich magia zatraciła swój byt. To tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucia. Medeah ma specyficzny sposób pisania i albo się do tego przyzwyczaimy, albo...

Wracając na chwilkę do prezentacji multimedialnej. Znajduje się na niej czarno-biały teledysk do "Prawdy". Całkiem interesujący, choć może momentami zbyt monotonny. Prócz klipu na płytce jest dyskografia zespołu oraz wspomniany wcześnie wywiad z Medeah, którego z mojego krążka nie da się odtworzyć. Skromniutko, ale zawsze coś. Brakuje mi tylko porządnej historii zespołu oraz rozbudowanej galerii zdjęć (np. z pracy nad albumem).

Jedno jest pewne, "Fetish" to ważny krążek dla polskiej muzyki niekomercyjnej. Myślę, że każdy, kto lubi czasem "odpływać", powinien sięgnąć po tę płytę. Odradzam jedynie ortodoksom, którzy uważają, że szczypta elektroniki w klimatycznej muzie (w tym metalu) jest niedopuszczalna. :))

Komentarze
Dodaj komentarz »