zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 10 sierpnia 2022

recenzja: Cradle Of Filth "Midian"

16.11.2000  autor: Kłosu
okładka płyty
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "Midian"
Utwory: At The Gates Of Midian; Cthulhu Dawn; Saffron's Curse; Death Magick For Adepts; Lord Abortion; Amor E Morte; Creatures That Kissed In Cold Mirrors; Her Ghost In The Fog; Satanic Mantra; Tearing The Veil From Grace; Tortured Soul Asylum
Wykonawcy: Dani Filth - wokal; Robin Graves - gitara basowa; Paul - gitara; Adrian Erlandsson - instrumenty perkusyjne; Martin - instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Music For Nations, Metal Mind Productions
Premiera: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Właśnie mija tydzień odkąd w dzień wigilii święta zmarłych A.D. 2000 światło dzienne (chociaż w tym wypadku wypadałoby raczej stwierdzić "mroki nocy") ujrzała kolejna symfonia formacji Cradle of Filth, płyta bardzo oczekiwana w szerokich kręgach fanów, u których ubiegłoroczna EPka Anglików nie zdołała zaspokoić wampirycznych apetytów na świeżą krew... Jednak oczekiwana również z powodu zaskakujących wieści, co kilka tygodni dochodzących z obozu Filth, gdyż grupa tradycyjnie już pomiędzy kolejnymi wydawnictwami dokonała przetasowań w składzie, lecz tym razem na większą skalę - to, co wydarzyło się od czasu nagrywania wspomnianej wcześniej płytki, nigdy nie miało miejsca w prawie dziesięcioletniej historii zespołu. Jako, że cała sprawa to temat na dosyć obszerne opowiadanie (o tematyce wręcz sensacyjnej...) powiem jedynie, iż nowymi nabytkami CoF są eks-klawiszowiec My Dying Bride Martin Powell oraz gitarzysta oryginalnego składu z czasów "Principle..." - Paul Allender. Resztę ekipy tworzą już sami starzy znajomi: frontman Dani, basista Robin, perkusista Adrian i gitarzysta Gian (który w tak zwanym międzyczasie zdążył opuścić grupę, by po kilku miesiącach z powrotem ją zasilić).

Tyle tytułem wstępu, przejdźmy do konkretów. Pierwszy kontakt wzrokowy z "Midian" spowodował u mnie mieszane uczucia - w porównaniu z opakowaniem "Cruelty..." okładka ta wydaje się dosyć przeciętna (pomimo, iż jej twórcą jest niejaki J.K. Potter, znany amerykański plastyk spod znaku horror/SF). Obok znakomitego motywu "Heaven's Mutant Children" znajdują się tam również takie "perełki" jak indywidualne zdjęcia muzyków, okraszone elementami anatomii człowieka (tudzież innych stworzeń), plus w niektórych wypadkach makijaże przynoszące na myśl Boy'a George'a i innych tego typu wykonawców... Pomysł dosyć ciekawy, lecz jego realizacja pozostawia dużo do życzenia. Biorąc pod uwagę szumne zapowiedzi spodziewałem się czegoś lepszego. W tym miejscu kończę swoje narzekania, dalsza część raczej pozbawiona będzie krytycznych słów pod adresem grupy.

Od strony muzycznej "Chapter Five" to naprawdę kawał znakomitej roboty - począwszy od rozpoczynającego płytę "At The Gates Of Midian", tradycyjnie już utworu instrumentalnego, lecz zupełnie innego niż dotychczasowe intra. Zdziwią się z pewnością niektórzy, jednak utwór ten ma w sobie coś podejrzanie optymistycznego, jak gdyby owa kraina Midian była swego rodzaju rajem, a nie siedliskiem potworów (według Biblii Midian to między innymi siedziba władców Sodomy i Gomory). Po krótkim wstępie rozpoczyna się to, co tygrysy lubią najbardziej... Wbijający w ziemię puls podwójnej stopy oraz basu jako podkład dla melodyjnych, acz bardzo ciężkich gitar. Nagłe przyspieszenie i wnet swym "delikatnym" głosem Dani oznajmia wszem i wobec, że mamy do czynienia z "Cthulhu Dawn" (swoją drogą zajebisty numer!)... Po tym zdecydowanie mocnym początku przychodzi kolej na troszeczkę melancholii - "Saffron's Curse" to pierwszy singiel nowej płyty, rozpoczynający się barokowym motywem (przynoszącym na myśl dokonania Kinga Diamonda czy The Blood Divine) granym na klawikordzie. Dalsza część utworu to w głównie popis nowego keyboardzisty, który swoim stylem gry przyczynił się trochę do zmiany oblicza muzyki Filth. "Death Magick For Adepts" to kolejny etap szaleńczej jazdy, zakończony recytacją wokalisty i grającymi unisono gitarami, "Lord Abortion" natomiast po wręcz deathmetalowym początku rozwija się w typowe granie a'la Cradle of Filth. W tym momencie zbliżyliśmy się do najciekawszej części "Midian". Średnie tempo oraz delikatnie zawodzące wiosła zwiastują "Amor E Morte" - kawałek, który według mnie byłby bardziej chwytliwym materiałem na "clipa", niż pozycja numer trzy... Tym bardziej, iż w utworze tym występują rzadko spotykane elementy stylistyki zespołu: "therionowe" chórki oraz krótki "pojedynek na solówki" gitarowe obydwu gitarzystów. Po chwilowym odprężeniu (instrumentalny "Creatures That Kissed In Cold Mirrors") na tacy podane zostaje kolejne z dań głównych - "Her Ghost In The Fog". Znów prym wiodą gitary oraz duet wokalny w refrenie (niezastąpiona Sarah Jezebel Deva, w zasadzie siódmy członek zespołu), po czym swoje "pięć sekund" otrzymuje basista Robin Graves, który (mimo tego, iż jego bas jest raczej wyczuwalny niż słyszalny) wykonuje jak zwykle solidną robotę. Po powodującej mrowienie skóry inwokacji "Satanic Mantra" nadjeżdża kolejny hi-speed pod tytułem "Tearing The Veil From Grace". Znów niebanalne partie chóru w dialogu z niezmordowanym Danim, z płyty na płytę nadającemu swojemu głosowi coraz to bardziej histerycznego, a tym samym coraz mniej ludzkiego wymiaru... Zamykający płytę "Tortured Soul Asylum" jest tylko podsumowaniem tego, o czym pisałem wcześniej: wszechobecne motywy klawiszowe, potężna sekcja, skomasowany atak gitarowy oraz charakterystyczne wokalne - to kwintesencja stylu jedynego w swym rodzaju zespołu. Zespołu, którego mimo wszystkich swoich (nieuzasadnionych) uprzedzeń należy posłuchać, gdyż jest to twórczość, obok której nie można przejść obojętnie.

Brzmieniowo "Midian" wyznacza poziom nie osiągalny dla setek innych zespołów, próbujących podążać w podobnym kierunku, a to w połączeniu z przyzwoitymi umiejętnościami technicznymi muzyków oraz całą masą ciekawych (po części już sprawdzonych, lecz jeszcze nie wyeksploatowanych) pomysłów składa się na naprawdę znakomitą pozycję w historii ostrego grania. A takim płytom z reguły przyznaje się ocenę maksymalną. Biorąc pod uwagę jednak to, co napisałem na samym początku, zobowiązany jestem do odjęcia przynajmniej pięciu procent "premii". Za nieszczęsne zdjęcia na wkładce tylko 9...

Komentarze
Dodaj komentarz »
Słaba płyta
SinnerBDG (wyślij pw), 2008-06-17 11:43:33 | odpowiedz | zgłoś
Przesłodzone, mdłe pitolenie dla pryszczatych 15-latków, gotek w żabotach i fanów Harrego Pottera.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (901 głosów):

 
 
80%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Dimmu Borgir "Puritanical Euphoric Misanthropia"
- autor: Ulver
- autor: Łukasz Młodawski
- autor: Margaret
- autor: Do diabła
- autor: Skookie
- autor: Kornik
- autor: Shagrath

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Metallica "Master Of Puppets"
- autor: Tomasz Kwiatkowski
- autor: Qboot

Moonspell "Under Satanae"
- autor: Cemetary Slut

Opeth "Blackwater Park"
- autor: Zbyszek "Mars" Miszewski
- autor: Michu
- autor: Margaret
- autor: Arhaathu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy lubisz chodzić?