zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Kreator "Hordes of Chaos"

24.01.2009  autor: Kępol
okładka płyty
Nazwa zespołu: Kreator
Tytuł płyty: "Hordes of Chaos"
Utwory: Hordes of Chaos (A Necrologue for the Elite); Warcurse; Escalation; Amok Run; Destroy What Destroys You; Radical Resistance; Absolute Misanthropy; To the Afterborn; Corpses of Liberty; Demon Prince
Wykonawcy: Mille Petrozza - wokal, gitara; Sami Yli-Sirnio - gitara; Christian "Speesy" Giesler - gitara basowa; Jurgen "Ventor" Reil - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: SPV Records
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Podobno lepiej najpierw zbić, później dopiero pogłaskać, więc może zacznę od największej wady "Hordes of Chaos". Ja wiem, że Kreator nie jest planetą z tej samej galaktyki co Pain of Salvation czy Ulver i nie musi na każdym kolejnym albumie poruszać się po zupełnie innej muzycznej orbicie, ale niemieccy weterani thrash metalu od zawsze istnieli w mojej świadomości jako jeden z najciekawszych zespołów w gatunku, którego dokonania niejednokrotnie cechowało naprawdę świeże podejście do tematu. Niestety to, co razi (przynajmniej mnie) już przy pierwszym kontakcie z nowym materiałem zespołu, to z przykrością stwierdzić muszę: wtórność.

Zdaję sobie sprawę, że Stwórca nie musi nam już niczego udowadniać. Śmiem jednak twierdzić, że tych "starych wyjadaczy" stać na to, aby bez problemu stworzyć album, który ani trochę nie profanuje świętości takich krążków, jak "Pleasure to Kill" czy "Extreme Aggression", lecz jednocześnie nie eksploatuje tych samych, co na poprzednich płytach, pomysłów. Prawda jest bowiem taka, że patentu pojawiającego się w końcówce refrenu "Warcurse", polegającego na tym, że Mille wykrzykuje ostatnie jego słowa przy akompaniamencie samych tylko perkusyjnych talerzy, w momencie kiedy inne instrumenty zaliczają pauzę, Kreator w przeszłości użył nie raz i nie dwa. Jest to oczywiście tylko jeden z bardzo wielu przykładów, jakie można przytoczyć.

Skąd w takim razie tak wysoka nota? Ano, stąd, że to mimo wszystko naprawdę wyśmienita płyta.

Istnieją cechy materiału, które są w stanie zrekompensować z dużą nawiązką to poważne jak dla mnie uchybienie. Pierwszym atutem jest coś, co ja nazwałbym "koncertowym spontanem". Każdy, kto widział Kreator na żywo i wie, w jaki sposób ci kolesie odgrywają obecnie najstarsze klasyki, takie, jak "Flag of Hate" czy "Pleasure to Kill", z pewnością zauważy analogię pomiędzy wykonaniem w wersji live tych zacnych killerów, a klimatem panującym na "Hordes of Chaos". Gdyby nie nawiązania do dwóch poprzednich wydawnictw, album brzmiałby dokładnie tak, jakby był to materiał skomponowany najpóźniej pod koniec lat osiemdziesiątych i odegrany na żywo najwcześniej cztery lata temu. Czyli mamy tu do czynienia ze stylem grania wynalezionym na dwóch, trzech pierwszych płytach i wcielonym w życie teraz, kiedy członkowie zespołu są naprawdę doskonali technicznie.

Myślę jednak, iż dla niektórych ortodoksyjnych fanów grupy, poważną przeszkodą postawioną na drodze do rozkoszowania się tym krążkiem, może okazać się ów perfekcjonizm właśnie. Kiedyś Kreator brzmiał niezwykle drapieżnie, dziko i surowo. Było to spowodowane dużo mniejszym doświadczeniem muzyków, tak w kwestii komponowania, jak i precyzji wykonawczej. Co więcej: mieliśmy po prostu inne czasy i inne standardy brzmieniowe. Teraz grupa gra perfekcyjnie od strony technicznej, a brzmienie reprezentuje poziom naprawdę dużo wyższy, lecz przy wszystkich tych wygładzeniach i ulepszeniach album brzmi właśnie tak, jakby muzycy nie bawiąc się w osobne szlifowanie poszczególnych partii, po prostu weszli do studia, złapali za instrumenty i rejestrując całość zaczęli łoić. Łoić nie byle jak, albowiem każdemu, kto uważa ciężką muzykę za bezmyślny łomot, można by ze spokojem pokazać ten krążek i zwrócić szczególną uwagę na wszelkie melodyjne smaczki, na niezwykle umiejętnie wplecione zwolnienia, bądź nawet znane z poprzednich płyt motywy balladowe (patrz: chociażby wstęp do "Amok Run"), na finezyjne zagrywki. Bo jeśli podobnych zagrywek brakuje na takim absolutnie kultowym już "Coma of Souls", to chyba mówimy tu o dwóch różnych Kreatorach.

Z użyciem wspomnianych narzędzi zespół buduje nie byle jaki klimat. Przykładem jest chociażby marszowy rytm, wybijany przez Reila gdzieś w okolicach końcówki "Warcurse". Równolegle z nim odgrywane są nieco delikatniejsze niż zazwyczaj partie gitarowe, przy których Mille wykrzykuje: "Pure hate! is in the air I breathe, pure hate!", naprawdę niezwykle emocjonujący moment. Niemniej jednak to, co dzieje się w takich numerach, jak "Absolute Misanthropy", "Destroy What Destroys You" czy moim ulubionym na tej płycie "To the Afterborn", przechodzi ludzkie pojęcie. Umiejętność, z jaką zespół zbudował napięcie w tych utworach, stawia tę kapelę na najwyższej półce światowej ekstraklasy sztuki ekstremalnej i nawet z pozoru luźna zagrywka, zamykająca płytę w ostatnim na krążku "Demon Prince", zdaje się to potwierdzać. Zazwyczaj w takich momentach inne zespoły po prostu serwują serię zupełnie przypadkowych dźwięków, urwaną na samym końcu jednym spójnym uderzeniem. Klasyczny patent. Kreator nawet tutaj uderza z przemyślanym motywem i konkretną melodią. To się moi drodzy nazywa dojrzałość. Muzyczna oczywiście.

Wielka szkoda, że muzycy trzymają się tak kurczowo pomysłów z poprzednich płyt. Gdyby chociaż zmienili nieco konstrukcję albumu... Gdyby nie była ona tak oczywista, gdyby płyty nie otwierał numer tytułowy, z charakterystycznymi dla "Enemy of God" pre-chorusami, refrenem i zwolnieniem pod koniec, gdyby następny kawałek nie zaczynał się rytmicznymi salwami perkusji, zapowiadającymi rychłe wejście ciętych gitarowych riffów, analogicznie jak w "Impossible Brutality", być może nie raziłoby to aż tak. Szkoda, naprawdę, bo gdyby nie wspomniana schematyczność, "Hordes of Chaos" byłoby arcydziełem.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Hordy
Szamrynquie
Szamrynquie (wyślij pw), 2012-01-04 20:34:23 | odpowiedz | zgłoś
Zdecydowanie jedna z najlepszych płyt Kreatora. Nawet przypalony króliczek Duracell by tak nie napierał
Wtórność i słaba produkcja
Niestety (gość, IP: 88.156.0.*), 2011-02-22 09:51:37 | odpowiedz | zgłoś
Sam nie potrafię rozkminić, jak Richardson był w stanie zrobić tak przeciętną robotę... W porównaniu z 2 ostatnimi albumami HoCh jest przeciętna.
Po prostu poezja
master olo (gość, IP: 80.53.74.*), 2010-02-20 14:42:17 | odpowiedz | zgłoś
Kreatora zawsze uwielbiłem w latach 80, 90 jak i po 2000 roku. Muszę przyznać, że ta płyta po prostu rozp...a!!! To co najbardziej mnie zachwyca, to perfekcyjne solówki Sammiego, w szczególności na Demon Prince.
naturalnie
vaderhead
vaderhead (wyślij pw), 2010-02-08 15:08:41 | odpowiedz | zgłoś
Ta płytka świetnie, naturalnie i analogowo brzmii !!! po prostu rewelacyjnie się tego słucha nie przeprodukowali ani nie zajechali tej płyty współczesnym masteringiem czegoefektem byłby efekt loudness war, wg mnie najgorszy zabójca współczesnego masteringu i co gorsza remasteringu płyt, a mogli zabić tę płytę tak jak zrobiono z Death Magnetic waśnie, Brawo dla Millego, mamy świetny soczysty i melodyjny thrash ze świetną dynamiką dźwięku, płytka nie męczy nawet po ciężkim dniu :)
kreator
1010devon (gość, IP: 93.159.1.*), 2010-02-08 13:56:28 | odpowiedz | zgłoś
Świetna płyta ;) warta przesłuchania ;) polecam wszytkim :D
Horda
Rogerr (gość, IP: 95.49.191.*), 2010-01-29 11:54:39 | odpowiedz | zgłoś
świetnie napisana recenzja, naprawdę. ja tak samo odzwierciedlam ta płytę, osobiscie album mnie połozył na kolana... pozdrawiam
rewelacyjna
TormentorSTS (gość, IP: 83.29.13.*), 2009-07-07 10:13:55 | odpowiedz | zgłoś
płyta jak i sam zespoł mimo załamania formy w latach 90'tych podniesli sięi w nieco innym klimacie (wiecej melodii i techniki to za sprawa tego "nowego" gitarzysty z finlandii o ile sie nie myle).
re: rewelacyjna
napalona34 (gość, IP: 83.20.75.*), 2009-07-07 11:04:53 | odpowiedz | zgłoś
załamanie formy? gdyby nie poszukiwali w latach 90tych, i nie nagrali skądinąd swietnych albumów wtedy, gdyby grali tak samo od czasów Comy of Souls to jakby dzisiaj smakowała ich najnowsza płyta i 2 poprzednie. Ten zespół cały czas nie zaniża lotów, a i mam nadzieję że kolejna płytka będzie już w innym stylu - wszak to Kreator
Wspaniale!
robertp (gość, IP: 217.153.8.*), 2009-07-06 20:47:59 | odpowiedz | zgłoś
Najlepsze łojenie jakiego doświadczyłem przez 15 lat obcowania z metalem. Perfekcyjny, masywny i szybki metal. Kult.
Kreator "Hordes of Chaos"
bonnekS (gość, IP: 83.22.54.*), 2009-07-03 23:10:00 | odpowiedz | zgłoś
to już trzecia płyta w tzw. "klasycznym" stylu Kreatora, czyli takim jak Extreme Aggression czy Coma, płytka swietna, wspaniale brzmiąca i melodyjna jak diabli, do 3 razy sztuka i na następnym krażku muszą coś zmienić, jeżeli chcą mieć wciąż coś do powiedzenia

Oceń płytę:

Aktualna ocena (321 głosów):

 
 
86%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Sepultura "A-Lex"
- autor: Piter_Chemik

Dismember "The God That Never Was"
- autor: Mrozikos667

Sodom "In War And Pieces"
- autor: vaderhead
- autor: Megakruk

Bolt Thrower "Those Once Loyal"
- autor: Mrozikos667

Benediction "Organized Chaos"
- autor: m00n

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?