zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 19 stycznia 2021

recenzja: Moonspell "Anno Satanae"

1.12.2001  autor: Nasgaroth
okładka płyty
Nazwa zespołu: Moonspell
Tytuł płyty: "Anno Satanae"
Utwory: Intro; Goat On Fire; Ancient Winter Goddess; Wolves From The Fog; Outro
Wykonawcy: Mantus - gitara; Tanngrisnir - gitara; Langsuyar - wokal; Neophytus - instrumenty klawiszowe; Nisroth - instrumenty perkusyjne; Tetragrammaton - gitara basowa
Wydawcy: Miribel Records
Rok wydania: 1993
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Każdy, kto interesuje sie twórczością Moonspell, musiał słyszeć o tym legendarnym już demo. Nagrane w styczniu 1993 roku, jest pierwszym wydawnictwem sygnowanym nazwą Moonspell - wcześniej zespół w tym samym składzie nagrał demo złożone z jednego utworu "Serpent Angel", lecz pod nazwą Morbid God, nie zaliczane jest ono do dyskografii zespołu.

"Oficjalna" dyskografia Moonspella jest zresztą dość zabawna, bo o ile sam zespół na swojej stronie zalicza do niej wszystko poczynając od "Anno Satanae" właśnie, o tyle nowiutki "Darkness And Hope" był przez Metal Mind reklamowany jako "piąta odsłona twórczości Moonspell" - pominięto więc nie tylko "Anno Satanae" i późniejszy "Under The Moonspell", ale także koncertówkę "2econd Skin", wydaną przecież oficjalnie przez Metal Mind.

"Anno Satanae" jest dziełem zaskakująco dojrzałym, przy którym blednie nawet osławiony "Wolfheart", co jest naprawdę niezwykłe, jako że gdy powstawał, średnia wieku w zespole oscylowała w granicach 16 lat. Słychać to zresztą w brzmieniu zbiorowego growlingu...

Na całość składają się trzy właściwe utwory oraz intro i outro. Już od początku zespół wyłamuje się z utartych metalowych schematów, gdyż demo zaczyna się nie trzaskiem błyskawic czy biciem dzwonów, ale... śpiewną mantrą deklamowaną przez muzułmanina, z subtelnym podkładem orientalnych instrumentów, przywodzącą na myśl karawany wielbłądów, spalone słońcem pustynie. Ale trwa to tylko kilka chwil - potem nagle rozpoczyna się "Goat On Fire", wgniatający wolnym, miarowo rozkołysanym i potężnym riffem. Do tego dochodzi dwugłosowy growling w wykonaniu Amona i Langsuyara (dla niewtajemniczonych - dzisiejszy Fernando Ribeira), popis umiejętności gitarzysty (Tanngrisnir) i perkusisty (Nisroth), robi się naprawdę nieszablonowo i ciekawie... Ale to dopiero początek, po którym zbiorowy, narastający growling zwiastuje drugi utwór - "Ancient Winter Goddess". Tu również jest niesamowicie - wolne, solidne riffy, przerywane finezyjnymi wstawkami a la Cradle Of Filth, bluźniercze wokale i doskonale pracująca sekcja rytmiczna. A potem następuje akt trzeci - "Wolves From The Fog", jeszcze wolniejszy, z zaciągającymi gitarami, growlingiem przerywanym ponurą, mistyczą deklamacją i perkusją wzbogaconą czymś w rodzaju gongu. Ciężko porównać to do dokonań innego zespołu - od razu słychać charakterystyczny, okultystyczny klimat wczesnego Moonspella, klimat którego apogeum przypada czasy na "Wolfheart". Może jakieś lekkie inspiracje Cradle Of Filth i Anathemą z okresu "Serenades", ale potraktowane tylko jako fundament dla własnego, bogatego stylu... I jeszcze outro, krótkie, acz dające dostateczny wgląd w talenta gitarzysty i wokalistów... Całości dopełniają równie nieszablonowe i klimatyczne teksty.

Wśród osób, które zetknęły się z tym materiałem, bardzo popularna jest opinia iż jest to najlepsze dzieło Moonspella, opinia może nieco "oklepana", ale nie całkiem bezpodstawna. "Anno Satanae" jest dziełem lepszym niż wiele pełnych, dopracowanych albumów i - co ciekawe - niewiele gorzej zrealizowanym. Z całego serca polecam je wszystkim pretendującym do miana fanów Moonspella. Pierwotna wersja już dawno została wykupiona, na szczęście w naszym pięknym kraju funkcjonuje całkiem niezły bootleg, który można wyszperać w co bardziej "undergroundowych" sklepach. Co prawda jest on pozbawiony tekstów, ale za to z arcyciekawym zdjęciem. Polecam.

Komentarze
Dodaj komentarz »