zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 3 kwietnia 2020

recenzja: Nightingale "I"

6.09.2001  autor: Michu
okładka płyty
Nazwa zespołu: Nightingale
Tytuł płyty: "I"
Utwory: Scarred For Life; Still In The Dark; The Game; Game Over; Remorse And Regret; Alonely; I Return; Drowning In Sadness; Dead Or Alive; The Journey's End; Breathing
Wykonawcy: Dan Swano - wokal, instrumenty perkusyjne, gitara prowadząca, gitara rytmiczna; Tom Nouga - gitara prowadząca, gitara rytmiczna, instrumenty klawiszowe, gitara basowa
Wydawcy: Black Mark Production, Morbid Noizz
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Trzeci album Nightingale i nie wiem który Dana Swano - człowieka, który zawsze łapał wiele srok za ogon, a ostatnio jakby trochę zamilkł. Mając duży potencjał twórczy, brał się za różne rodzaje muzyki, przypomnieć można death metalowy Edge Of Sanity, awangardowo blackowo deathowy Pan Thy Monium, art rockowy Unicorn i właśnie Nightingale, który na pierwszym albumie "The Breathing Shadow" penetrował rejony gotyckiego rocka, zanurzone w klimacie muzyki lat 80. z lekkim dotknięciem stylistyki Depeche Mode z okresu "Some Great Reward". Drugi album "The Closing Chronicles" przyniósł zmianę stylistyczną, muzyka Nightingale bliższa była rockowi progresywnemu, w dodatku słychać było echa Stinga i klasycznego rocka.

Na trzecim albumie Swano trzyma się stylistyki wypracowanej przez "The Closing...", chociaż kompozycje są bardziej zwarte, a brzmienie gitar w niektórych piosenkach przypomina Godsend - kolejną kapelę, w której pan Dan maczał palce. "I" jest bardzo smutną płytą, w warstwie dźwiękowej niekiedy tego nie słychać, niektóre utwory są dość pogodne, przede wszystkim nad całością unosi się duch łagodnej melancholii, natomiast historia przedstawiona w tekstach aż kipi rozpaczą. Opowiada o niemożności przerwania łańcucha klęsk i porażek, jakim jest życie, gdyż po upragnionej śmierci czeka nas powrót do tych samych wydarzeń. Kolistość łańcucha wcieleń jest ewidentna. Może "I" jest świadectwem początku twórczego kryzysu Swano? Chociaż w samej muzyce tego jeszcze nie słychać. Poczekajmy na następne płyty.

Komentarze
Dodaj komentarz »