zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 1 marca 2021

recenzja: Rondellus "Sabbatum"

29.04.2002  autor: Do diabła
okładka płyty
Nazwa zespołu: Rondellus
Tytuł płyty: "Sabbatum"
Utwory: Verres militares - War Pigs; Oculi filioli - Junior's Eyes; Funambulus domesticus - A National Acrobat; Symptoma mundi - Symptom of the Universe; Post murum somnii - Behind the Wall of Sleep; Post aeternitatem - After Forever; Magus - The Wizard; Solitudo - Solitude; Rotae confusionis - Wheels of Confusion; Planetarium vagatio - Planet Caravan; Via gravis - A Hard Road; Architectus urbis caelestis - Spiral Architect
Wykonawcy: Miriam Andersen; Maria Staak; Robert Staak; Veikko Kliver; Tonu Joesaar; Roland Lill; Tuule Kann; Mihkel Raud; Toivo Tulev; Taniel Kirikal; Marju Riisikamp; Catlin Jaago
Wydawcy: Beg The Bug Records
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Black Sabbath po łacinie? Czemu nie - estoński zespół muzyki dawnej Rondellus pracowicie przetłumaczył dwanaście utworów pionierów ciężkiego grania i zaaranżował je na modłę muzyki średniowiecznej. Zamiast przesterowanych gitar usłyszymy zatem fidel i lirę korbową, a wokal Ozzy'ego zastąpią subtelne śpiewy i gregoriańskie chorały.

Utwory zaaranżowano na tyle zgrabnie, że dobrze odnajdują się w nowej, zupełnie innej konwencji. Co prawda Rondellus stosuje niezbyt lubianą przeze mnie w muzyce średniowiecza manierę, charakteryzującą się ascetycznymi partiami instrumentalnymi i raczej sakralnym wydźwiękiem, tutaj na zasadzie kontrastu dodaje to tylko smaczku. Niestety, kiedy przyjrzeć się tej muzyce nie jako ciekawostce, a jako normalnej płycie do posłuchania, ta asceza i dość daleko idąca jednorodność aranżacji daje się we znaki. Partie instrumentalne nie sugerują wysokich umiejętności muzyków, brakuje, tak istotnej w wykonawstwie muzyki dawnej, improwizacji i spontaniczności. Utwory są zbyt stonowane, brakuje jakiejś odskoczni od subtelnych pieśni w postaci bardziej dynamicznych interpretacji. Na plus wyróżnia się tu "Solitudo" z ciekawymi partiami portatywu; miłym urozmaiceniem jest też ostatni utwór z dość daleko idącą, renesansową aranżacją.

Pomysł świetny, wykonanie średnie. To płyta bardziej dla recenzentów niż dla słuchaczy. Na pewno warto się z nią zapoznać - ot, żeby wiedzieć, jak brzmiałby Black Sabbath te paręset lat temu. Natomiast pod względem artystycznym mogłoby być dużo lepiej.

Komentarze
Dodaj komentarz »