zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 22 stycznia 2022

recenzja: Rotting Christ "Aealo"

28.07.2010  autor: Paweł Kuncewicz
okładka płyty
Nazwa zespołu: Rotting Christ
Tytuł płyty: "Aealo"
Utwory: Aealo; Eon Aenaos; Demonon Vrosis; Noctis Era; Dub-Sag-Ta-Ke; Fire, Death and Fear; Nekron Iahes...; ...Pir Threontai; Thou Art Lord; Santa Muerte; Orders From The Dead
Wykonawcy: Sakis Tolis - gitara, wokal, instrumenty klawiszowe; George Bokos - gitara; Andreas - gitara basowa; Themis Tolis - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Season Of Mist
Premiera: 2010
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Rotting Christ jest zespołem niezwykłym. Raz, że bardzo ciężko na muzycznej mapie Europy dostrzec odnoszące sukcesy grupy metalowe pochodzące z tak "egzotycznych" krajów, jakim jest np. Grecja, dwa - Rotting Christ udowodnił, że potrafi zagrać wszystko, nie trzyma się żadnych definicji, a muzyczną wyobraźnią wykracza chyba aktualnie najdalej ze wszystkich tworów przewijających się przez metalową scenę.

Patrząc wstecz - o ile o płycie "Sanctus Diavolos" można powiedzieć, że jest bardzo dobra, następna "Theogonia" trzyma jeszcze wyższy poziom i daleko wychodzi poza jakiekolwiek sztywne ramy, o tyle najnowsza, "Aealo", najzwyklej w świecie nie pozostawia już żadnych złudzeń i pytań, co do zjawiskowości Rottingów.

"Aealo" jest fascynującą i wciągającą muzyczną opowieścią. Słychać tu echa black metalu, gothic metalu, folk metalu (to za sprawą przewijających się chórów i tradycyjnych motywów greckiej muzyki ludowej), a wszystko podsycane jest dużą ilością melodyjnego i (o zgrozo!) z łatwością wpadającego w ucho klasycznego heavy metalu (tak, takiego spod znaku Iron Maiden czy Helloween, gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości). Żeby było jeszcze ciekawiej, całość sprawia wrażenie jednolitej, zamkniętej opowieści - koncept albumu, co dodatkowo dodaje pierwiastek progresywności, który wisi nad "Aealo".

Wszystko to sprawia, że płytę w ogóle ciężko wyciągnąć już nie tyle z samego odtwarzacza, co po prostu z głowy. Sam kilkukrotnie przyłapałem się już na nuceniu pod nosem "Demonon Vrosis" albo "Noctis Era". W ogóle przez całe te 50 minut ciężko znaleźć choćby jeden fragment, który wydawałby się nudny albo zbędny.

Utwór tytułowy i kolejny "Eon Aenaos" bez jakiegoś specjalnego podejścia i zbędnego oswajania z tematem od razu wprowadzają nas w klimat całego albumu. Czyli jest w tle chór, jest potężna i napierająca cały czas do przodu ściana dźwięku, skrzeczący wokal Sakisa, tu i ówdzie pojawiają się proste, gitarowe motywy, melodyjne sola. Nr 3 i 4, "Demonon Vrosis" i "Noctis Era", to zupełnie nieprawdopodobna historia. Przypomnijcie sobie tylko takie pozycje, jak "News of the World" Queen, gdzie obok siebie są "We Will Rock You" i "We Are The Champions" albo "Seventh Son..." Maidenów z "Can I Play with Madness" i "The Evil That Man Do". To ten sam przypadek - obok siebie na jednym albumie znalazły się dwa tak doskonałe numery, że można się przekręcić od częstości i głośności ich słuchania, przy proporcjonalnej niemożności oderwania się od nich. Zresztą całe "Aealo" ma w sobie coś takiego, że nie sposób przestać go słuchać.

Od "Dub-Sag-Ta-Ke", czyli od drugiej połowy płyty rozpoczyna się to, co jeden z moich znajomych nazwał niepublikowaną ścieżką dźwiękową do "300". Coś w tym musi być, nawet jeśli już nie chodzi o to, że tę muzykę można by doskonale wykorzystać jako soundtrack do tego typu obrazu, ale o jej militarny nastrój i klimat greckiej starożytności. Wystarczy zwrócić uwagę chociażby na to, co Themis Tolis wyprawia tutaj za swoim zestawem. Z takim bębniarzem można robić metalową wojnę. Tak już jest do końca, czy to "Fire, Death and Fear" czy "Santa Muerte" - topór wojenny wisi, aby w najmniej spodziewanym momencie uderzyć w postaci melodyjnego przejścia lub gitarowego chóru. Na koniec dostajemy niespodziankę w postaci coveru Diamandy Galas, zresztą coveru z jej udziałem. Świetne podsumowanie świetnego albumu.

Ciężko będzie Grekom przeskoczyć poprzeczkę zawieszoną przez "Aealo". Czyżby tam, gdzie kończy się Moonspell albo Samael, zaczynał się Rotting Christ? Możliwe. W każdym razie gatunkowej czołówce wyrósł bardzo groźny konkurent.

Przeczytaj: recenzja autorstwa Łukasza Sputowskiego.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Swietna plyta
Tomushi (gość, IP: 90.37.190.*), 2011-02-09 22:10:09 | odpowiedz | zgłoś
Zrobiłem sobie mała przerwę, wróciłem do Non Serviam a następnie sprawdziłem co ostatnio wydali. Aealo leci już kilka godzin i jutro będę kontynuował. Kapitana płyta!
mimo wszystko
smutas (gość, IP: 91.211.100.*), 2010-07-31 10:55:54 | odpowiedz | zgłoś
ta głupia recka zacheciła mnie do poznania zespoł. I po Sleep of the Angels odpłynąłem. Oj nisko panowie upadli przez te 10 lat...
sieczka
smutas (gość, IP: 91.211.100.*), 2010-07-31 10:44:46 | odpowiedz | zgłoś
gdzie wy ten geniusz widzicie? Bo chóry są? w Lacrimosie są 100 razy lepsze. Melodie z heavy-metalu? wolę orginał. Wokalista nie umie śpiewać? Im bardziej fałszuje tym lepiej? no to może być objaw geniuszu taki wrzask nie każdy może wydać:) i gdzie te melodie? Są 2 dobre kawalki Demonon vrosis i Pir theontrai z tym że ten drugi chyba już słyszałem na jakiejś płycie Moonspell:) a jak nie ten sam to podobny. Reszta...jest milczeniem a objawem geniuszu może być ta recka w końcu nie kazdy nazywa g.. złotem:)
:)
Wotan
Wotan (wyślij pw), 2010-07-28 20:39:40 | odpowiedz | zgłoś
Płyta cudo!
re: :)
universal_soul (gość, IP: 81.187.190.*), 2016-02-06 03:48:40 | odpowiedz | zgłoś
wiesz, w porównaniu do nudzenia Opeth, wszystko może się wydać cudem:)
płyta roku 2010 !!!
danziGer (gość, IP: 83.20.78.*), 2010-07-28 20:30:04 | odpowiedz | zgłoś
bezapelacyjnie to płyta roku 2010 !!!
Spoko, spoko
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2010-07-28 17:54:39 | odpowiedz | zgłoś
Płyta niestety pozbawienia rażenia poprzedniej...ale uwaga, uwaga, ponoć klasycznie zabrzmi Efthimis Karadimas na nowej płycie Nightfall, czekam z niecierpliwością, oby to był powrót jeszcze lepszy niż Rotting Christ
Nowa plyta RCH
Bosman (gość, IP: 83.29.65.*), 2010-07-28 14:41:41 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo pozytywne zaskoczenie. Zasluzone 10/10.
A mnie jakoś nie ruszyła ta płyta.
bandrew78
bandrew78 (wyślij pw), 2010-07-28 12:05:17 | odpowiedz | zgłoś
Już tak mam z Rotting Christ, że ich płyty bardzo różnie mi podchodzą. "Theogonia" np. zdecydowanie mi się podobała, natomiast "Aealo" posłuchałem dwa, trzy raz i nic, więc odłożyłem i dałem szansę po jaki czasie, niestety znowu nic. Szkoda. Cały czas nie można im odmówić własnego, charakterystycznrgo stylu, ale dla mnie na nówce Rottingów po prostu brakuje dobrych, zapadających w pamięci numerów. Może następnym razem?
RC
stalkyerr (gość, IP: 145.237.92.*), 2010-07-28 11:31:27 | odpowiedz | zgłoś
nie wiem dlaczego? Ale wszystko co wyprodukowali po fenomenalnym "Triarchy of The Lost Lovers" i niewiele mu ustępującym "A Dead Poem" jakoś słabo do mnie trafiało

Oceń płytę:

Aktualna ocena (280 głosów):

 
 
74%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Anathema "We're Here Because We're Here"
- autor: Paweł Kuncewicz

Neuronia "Follow The White Mouse"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Dimmu Borgir "Abrahadabra"
- autor: Megakruk

Vader "Necropolis"
- autor: Megakruk

Frontside "Zniszczyć wszystko"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy kupujesz utwory lub albumy w formie cyfrowej?