zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 6 grudnia 2022

recenzja: Slayer "God Hates Us All"

17.10.2001  autor: Paweł P.
okładka płyty
Nazwa zespołu: Slayer
Tytuł płyty: "God Hates Us All"
Utwory: Darkness Of Christ; Disciple; God Send Death; New Faith; Cast Down; Threshold; Exile; Seven Faces; Bloodline; Deviance; Warzone; Here Comes The Pain; Payback
Wykonawcy: Tom Araya - wokal, gitara basowa; Jeff Hanneman - gitara; Kerry King; Paul Bostaph - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: American Recording Company, Columbia Records
Premiera: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Od czasu, gdy napisałem ostatnią recenzję "Diabolus In Musica", nie minęły nawet dwa miesiące... Teraz nadeszła jednak chwila, abym subiektywnym słowem obrzucił nowe dzieło morderców - "God Hates Us All". Nadmienić muszę na samym początku, iż czuję pewną niechęć do tego albumu. Kto wie, czy moje odczucia spowodowane są tym, jaką ścieżkę obrali sobie obecnie panowie ze Slayer? Do ukształtowania mojej opinii na pewno przyczynił się fakt odwołania koncertu w katowickim Spodku... Cóż, troski na bok - nowy album thrash metalowej potęgi pojawił się już na półkach sklepowych i... wciąż z nich znika, a wszelakiego rodzaju listy najlepiej sprzedających się płyt nie mają racji bytu, jeśli nie pojawi się na nich wciąż jeszcze świeże dzieło Slayer...

Rozpoczyna się co najmniej dziwnie (zaznaczam, że wszystkich określeń pokroju "nietypowo" czy "psychodelicznie" używam tu tylko i wyłącznie pod kątem twórczości tej kapeli; co dziwne i mroczne na "God Hates Us All" może wydawać się słodką i skomercjalizowaną piosenką - hitem jakiejś doomowej, gotyckiej czy balckowej kapeli)... "Darkness Of Christ" to intro mające, jak mniemam, zaznajomić nas z zawartością materiału na płytce. Przyznam, że cel ten został osiągnięty, nie wywiera jednak utwór ów pozytywnego wrażenia. To krzyżówka starego, klimatycznego Slayera (chociażby intro na "Hell Awaits" czy "Raining Blood") z nowoczesnym, przesyconym zbrodnią i przemocą światem XXI wieku. Muzycy zapomnieli, jak robi się krótkie, nadzwyczajnie szybkie i (a może przede wszystkim) potężne wałki. Wszystkie utwory cechują się charakterystycznymi dla thrashu zmianami tempa, ale to nie wystarczy - cechują się one bowiem także zagrywkami typowo nu tone'owymi. Gitary przestrojone dużo niżej (bodajże półtorej tonu w dół), zupełnie jak na "Diabolus In Musica"; wokal brzmiący co najmniej dziwnie (jakiś syntezator? :) ) i perkusja nabijająca zbyt często skoczne(!!!) rytmy... Tak właśnie wygląda nowy Slayer.

Patrząc na płytkę z innej strony, może ona się naprawdę podobać chociażby ze względu na dziwne zagrywki, które zdradzając częściowe tylko zafascynowanie nowoczesnym graniem... "God Hates Us All" ma nad swym poprzednikiem pewną przewagę - jest on zagrany dużo bardziej w starym stylu i tempie. Brak tu oczywiście "ludzkiego" stroju, którym Slayer posługiwał się praktycznie przez całą twórczość, brak pędzącej na krzyż z ridem polki i wokalu Aray'i, który potrafił przyprawić o gęsią skórkę. Wszystkie te braki nie zostaną już moim zdaniem nadrobione. Niestety, płyta ta umocniła mnie w przekonaniu, że Slayer już nigdy nie zagra tak, jak dawniej. Dlaczego? Jest miejscami naprawdę szybka ("Payback") i oparta na schematach, które kiedyś się sprawdzały, dając mordercom prym w thrashowym światku. Po jej przesłuchaniu każdy powinien zauważyć jednak, że obecne brzmienie i postępowy image to już nie to samo. "God Hates Us All" to album, który dla wielu będzie Slayerowym powrotem do korzeni, odrodzeniem. Dla innych pozostanie tylko udaną próbą połączenia starego i nowego grania w większym stopniu, niż miało to miejsce na "Diabolus In Musica". Znajdą się jeszcze tacy, którzy kompletnie skreślą Slayer z listy swych naj, naj, naj - zespołów. Ja wypadnę gdzieś pomiędzy całym tym tłumem. Moim zdaniem muzycy postarali się stworzyć fanom thrashową ucztę (małą, bo małą, ale zawsze...). Tylko za to i kilka ciekawych, choć nie zawsze trafnie wykorzystanych pomysłów zasłużyli oni na siódemkę.

P.S. Obecne dokonania Slayer wołają o pomstę do nieba (i nie ma co się tu do końca oszukiwać), starzy wyjadacze thrashu znajdą jednak pocieszenie w najnowszych albumach "Destruction" czy "Kreator". Jeśli z nadzieją wypatrywaliście więc nowego Slayera i nie spełnił on waszych oczekiwań, sięgnijcie po nowe płyty z Niemiec - "The Antichrist", czy "Violent Revolution". Duch wściekłego rzeźnika odradza się na nowo!!!

Komentarze
Dodaj komentarz »
World Painted Blood
Krismaniak (wyślij pw), 2011-04-13 19:04:09 | odpowiedz | zgłoś
Myślę, że ta płyta jest świetna. Może nie tak dobra jak Reign in Blood, czy Hell Awaits, ale napewno tak dobra jak South of Heaven lub Seasons In The Abyss.
re: World Painted Blood
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-04-19 08:23:19 | odpowiedz | zgłoś
Nie można tak bluźnić. South of Heaven oraz Seasons In The Abyss są niedoścignione, nic im nie może dorównać.
yeah !!!
FanDimmu (gość, IP: 79.186.250.*), 2010-11-05 15:14:28 | odpowiedz | zgłoś
ta płyta to jest jedna z moich ulubionych, oprócz South Of Heaven, Seasons in the Abyss, czy Diabolus in Musica, ale te 2 ostatnie ochłapy CHI i WPB , to szkoda gadać - syf totalny
błąd
Miodek (gość, IP: 217.153.72.*), 2010-11-05 13:33:38 | odpowiedz | zgłoś
Ton to rodzaj męski , pisze się półtora tonu a nie "(bodajże półtorej tonu w dół)".
postęp
dizi (gość, IP: 213.134.165.*), 2010-11-05 10:08:44 | odpowiedz | zgłoś
Niezły ramol jesteś, płyta miażdży w każdym calu! Zaraz odpalam cd. I co to za ranking płyt? Przecież w przypadku Slayera występuje tylko miejsca 1 i 2.
Slayer "God Hates Us All"
vonsmroden (gość, IP: 213.189.41.*), 2010-11-04 23:17:51 | odpowiedz | zgłoś
Nie lubię!
Rozpierdala.....
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2010-11-04 19:57:28 | odpowiedz | zgłoś
Brzmieniem, dynamiką, riffami, tekstami, okładką. Genialne brzmienie garów, o wiele ciekawsza gra Paula Bostapha, niż to co ostatnio łupał na CHI i WPB Dave Lombardo z całym szacunkiem dla niego (absolut!!!). Mój ulubiony krążek z serii po "Seasons...". Exile, War Zone, Payback - Kurwa...super!
re: Rozpierdala.....
UncleButch (gość, IP: 88.156.160.*), 2010-11-05 08:41:21 | odpowiedz | zgłoś
dokładnie... rozpierdala... Paweł Bostaph na tej płycie to mistrz świata... zresztą dla mnie Slayer miał jaja tylko z nim na garach... wiem, że dla większości to herezja hehehehehe
re: Rozpierdala.....
Domine (gość, IP: 195.164.7.*), 2010-11-05 20:36:02 | odpowiedz | zgłoś
Herezja czy nie, ale zdecydowanie najpotężniej brzmiące albumy Zabójcy to te z Bostaphem.
re: Rozpierdala.....
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2010-11-06 09:52:18 | odpowiedz | zgłoś
Na Formation Of Damnation też pociągnął materiał do przodu, nie zaprzeczycie.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (853 głosy):

 
 
76%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Slayer

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Slipknot "Iowa"
- autor: kaRel

Sepultura "Chaos A.D."
- autor: Woland

Behemoth "Evangelion"
- autor: Megakruk
- autor: Kępol

Death "Human"
- autor: Wełna

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co byś zrobił z dużymi, 40-letnimi, sprawnymi kolumnami głośnikowymi znalezionymi w swoim domu?