zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 19 listopada 2019

recenzja: Therion "Of Darkness..."

29.10.2000  autor: szalony KaPelusznik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Therion
Tytuł płyty: "Of Darkness..."
Wydawcy: Deaf Records
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Jedno z pierwszych dokonań Theriona jest zazwyczaj szokiem dla fanów "Theli", czy "Vovin". Na tej płycie nie ma klawiszy, nie ma chórów, jest za to death metal, czyli raczej w wolnym tłumaczeniu niezła miazga :).

Na "Of Darkness..." znajdziemy osiem utworów pełnych ciekawego gitarowego mielenia (jak widać od początku Therion nie gra durnych power-chordsów, tylko biega po gryfie grając ciekawe riffy) i ostrego growlu Chrisa.

Dlaczego oceniam ten album na 7? Tak wysoko, ponieważ Therion to mój ulubiony zespół i "Of Darkness..." mimo wszystko jest ciekawa nie tylko z tego powodu - muzyka nie odbiega poziomem od tego co robi się dziś i co robiło się wtedy.

A oceniam tylko na 7, bo brzmienie jest kiepskie i płyta mimo wszystko jest jednostajna, i trudno tu mimo wszystko mówić o jakimś wielkim zróżnicowaniu utworów (prócz tempa :).

P.S. Podejrzewam, że utwór "Megalomaniac" znajdował się oryginalnie na demie "Beyond The Darkest Veils Of Inner Wickedness" z 1989, a "Time Shall Tell" na winylu "Time Shall Tell" z tego samego roku. Ale mogę się jedynie domyślać, bo te dwie płyty (jak i "Paroxymal Holocoust") są już nie do dostania...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Therion "Of Darkness..."
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-01-19 07:02:15 | odpowiedz | zgłoś
Nawet Therion ma w dyskografii płytę którą daje się posłuchać.
re: Therion "Of Darkness..."
RadomirW (gość, IP: 89.72.104.*), 2014-01-19 08:57:24 | odpowiedz | zgłoś
Weź sobie posłuchaj Beyond Sanctorum albo Ho drakon Ho megas - tam masz Theriona grającego jednocześnie death metalowo i zajebiście. Of darkness przy tych dwóch pozycjach brzmi naprawdę cienko. Jak chcę sobie posłuchać zajebistego szwedzkiego oldschoolowego death metalu to wrzucam pierwsze 2 Entombed'y, Unleashed'y, Grave'y, At the Gates'y czy dwójkę, trójkę albo czwórkę Edge of Sanity. Nudna druga liga pokroju Of darkness mnie nie interesuje. O ile na polu eksperymentalnym czy później symfonicznym Therion nagrał świetne płyty, tak w surowym deathie byli kiepscy.
re: Therion "Of Darkness..."
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-01-19 10:58:58 | odpowiedz | zgłoś
Symfoniczny Therion jest dobry? nie chcę wchodzić w dyskusję, ale to żenada dla gimbazy.
re: Therion "Of Darkness..."
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-01-19 13:12:02 | odpowiedz | zgłoś
Wolrad, wg mnie symfoniczny metal dla gimbazy to Nightwish i Within Temtation, jakieś Tarje i temu pokrewne.

Therion to akurat inna półka. faktycznie zespół odszedł od swojego muzycznego pierwowzoru nagrywając mniej więcej od połowy lat 90. muzykę z elementami muzyki poważnej.
W przeciwieństwie do wielu zespołów Therion pięknie aranżuje muzykę klasyczną (poważną oraz dzieła operowe m.in. Wagnera, Mozarta, Verdiego, Dvorak)z muzykami po konserwatorium, w tym całą orkiestrą symfoniczną, czy śpiewaczkami operowymi.
Johnsson podążył swoją drogą i to co tworzy niewątpliwie jest sztuką.
Na dowód tego, że jego artyzm jest niebanalny, polecam obejrzenie koncertu Therion z Węgier z Miszkolc wydanego na DVD z 2009 r. pt. "The Miskolc Experience".

Ogólnie jest w tym konsekwencja co robi Johnsson i spółka.

Można zrozumieć rozczarowanie wśród fanów, że zmieniła się estetyka, ale z drugiej strony braku warsztatu, oryginalności, pomysłowości, expresji, wrażliwosci muzycznej, niszowosci, dobrych utworów nie można im zarzucić.
re: Therion "Of Darkness..."
RadomirW (gość, IP: 89.72.104.*), 2014-01-19 13:35:02 | odpowiedz | zgłoś
Nie musisz lubić symfonicznego Theriona co nie zmienia faktu że nawet z okresu deathmetalowego podniecasz się najsłabszą pozycją tego zespołu, wskazując ją laikowi jako sensowną.
re: Therion "Of Darkness..."
pik (gość, IP: 95.49.205.*), 2014-01-19 16:45:57 | odpowiedz | zgłoś
ja nie chodziłem, do żadnego gimnazjum !!!
re: Therion "Of Darkness..."
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-01-19 15:15:52 | odpowiedz | zgłoś
Najlepsze zdecydowanie 1 Entombed, 1 Dismember, Carnage, 1 Unleashed, 1 Grave, 1 Therion, Edge of Sanity też klasyk, At the Gates ok., ale to już jakby II fala.
I i II Hypocrisy fajne, ale to chyba albumy nawiązujące do ówczesnych najczęstszych jakby oklepanych i dobrez brzmiących riffów
Therion
Thrashattack
Thrashattack (wyślij pw), 2012-11-02 01:02:01 | odpowiedz | zgłoś
Obaj jesteście znawcy jak z koziej dupy trąba.

Paroxysmal, Rehearsal to demówki, a Time shall tell to EP-ka.

Pierwsza i jedyna pełna studyjna death metalowa genialna płyta Theriona to Of Darkness.

O ile dema faktycznie są niedostępne to EP Time Shall Tell można z łatwością zdobyć.
re: Therion
Marcin Kutera (wyślij pw), 2014-01-19 12:16:30 | odpowiedz | zgłoś
tak wiem to, pisałem wtedy szybko, chodziło mi o wydawnictwa a napisałem płyty.
Ale status tych wydawnictw jest taki jak napisałeś.
nieporozumienie i brak profeski
Marcin Kutera (wyślij pw), 2012-10-13 18:39:19 | odpowiedz | zgłoś
Jedno z pierwszych dokonań Theriona jest zazwyczaj szokiem dla fanów "Theli", czy "Vovin".

Człowieku Ty chyba pomyliłeś odwrotność!!!!! "Of Darkness" to świetny album death metalowy z naleciałościami grindcore w stylu wczesnego Carcass, gdy jeszcze Chrostofer Johnsson był jednym z ważniejszych muzyków mających wpływ na miażdżący szwedzki death metal. Te płyty co ty wymieniasz to późniejszy okres w twórczości, gdzie Therion, jeszcze bardziej ten kierunek muzyczny rozwinął w kolejnej dekadzie artyzmu, w której dopiero ty jak widać wchodziłeś w tajniki metalu w ogóle). Najpierw była bitwa pod Grunwaldem a później II wojna światowa!!!!!. Z twojej marnej recenzji wynika że odwrotnie?????!!!!!!!

"(...)"Time Shall Tell" z tego samego roku. Ale mogę się jedynie domyślać, bo te dwie płyty (jak i "Paroxymal Holocoust") są już nie do dostania...""

Człowieku, do dostania były jak Ty jeszcze nie wiedziałeś co to Therion, sądząc po Twoich idiotycznych wypocinach.

Poza tym brak ci profesjonalizmu, gdyż nie postarałeś się o podstawowe dane albumu: jakie studio, skład zespołu na albumie. Żenada. A album zasługuje na 10/10. jak na tamte czasy świetnie wyprodukowany, do dziś serce bije szybko i baniak się kręci i przez zwolnienia i solówki jest nieco melancholii i melodii w tym albumie.
« Nowsze
1